Rosja a zachodnie portale społecznościowe. Czy będą blokowane? [cz. 2]

Duma Państwowa Rosji przyjęła „Ustawę o suwerennym Internecie”, która pozwoli w każdej chwili zablokować dowolną platformę internetową i aplikację. Aby wejść w życie musi być jeszcze procedowana przez Radę Federacji i podpisana przez prezydenta. Jeśli tak się stanie, rząd będzie mógł zablokować dostęp do Facebooka, YouTuba, Twittera i innych portali. 

Restrykcjami objęty być może także należący do Googla, YouTube. Rozważa się ponadto możliwość całkowitego odłączenia Rosji od globalnej sieci. Być może to kolejna odsłona cybernetycznego konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi. W ostatnich latach miało miejsce wiele ataków hakerskich. Atak na rosyjską wyszukiwarkę Yandex, został prawdopodobnie zlecony przez jednego z członków sojuszu „Five Eyes”, do którego należą m.in. Stany Zjednoczone, Kanada i Wielka Brytania.

Uzasadnienie nadchodzących restrykcji  

Ustawa wprowadza pojęcie, „właściciela zasobu informacyjnego związanego z naruszaniem podstawowych praw człowieka i wolności, praw i wolności obywateli Federacji Rosyjskiej”. Status ten może nadać stronie prokuratura generalna w porozumieniu z MSZ, jeśli zostanie ujawnione ograniczenie dostępu do „społecznie ważnych informacji” na terytorium Rosji, ze względu na: 

–– „narodowość, 

–– język (rosyjski lub inny język narodów Rosji), 

–– pochodzenie, 

–– majątek i status urzędowy, 

–– zawód, 

–– miejsce zamieszkania i pracy, 

–– stosunek do religii 

–– lub w związku z sankcjami wobec Rosji lub obywateli Rosji”.

Źródło: cytat dokumentu z portalu finanz.ru.

Drugie dno

Tak naprawdę chodzi tu o sankcje wobec Rosji i Rosjan powiązanych z Kremlem. I tak np. YouTube zablokował kanał telewizyjny Cargrad w ramach sankcji nałożonych na jego założyciela Konstantina Małofiejewa, który znajduje się na czarnych listach USA.

Oburzenie na Kremlu wywołał też fakt, że kanał „Sołowjew LIVE” na YouTubie, prowadzony przez znanego państwowego propagandystę Władimira Sołowjewa, przestał być rekomendowany dla rosyjskich odbiorców. Państwowy nadzór komunikacyjny – Roskomnadzor – zażądał od YouTuba powrotu „Sołowjowa” na listę zaleceń dla użytkowników. 

„Sytuację tę można potraktować jako próbę ograniczenia dystrybucji materiałów popularnego rosyjskiego autora przez administrację YouTube’a, aby nie dopuścić do wzrostu jego grona odbiorców” – stwierdzili rosyjscy deputowani.

Dyskryminacja rosyjskich mediów 

Autorzy projektu ustawy argumentują, że na Twitterze, Facebooku i YouTubie w ciągu ostatnich sześciu miesięcy było „około 20 faktów dyskryminacji” rosyjskich mediów. „Takie media, jak Russia Today, RIA Nowosti, Krym 24 (Crimea 24 – kanał powstały po zajęciu Krymu) zostały ocenzurowane” – piszą deputowani. We wrześniu 2020 YouTube ograniczył dostęp do filmu dokumentalnego Aleksandra Rogatkina „Biesłan”, który został opublikowany na kanale Russia1. Firma twierdzi, że nałożyła ograniczenia wiekowe ze względu na sceny przemocy, ale Roskomnadzor uznał to za cenzurę, przypomina „Forbes”.

Kanał telewizyjny Russia Today wcześniej skarżył się, że Facebook blokuje wideo na podstawie filmu dokumentalnego o Państwie Islamskim (organizacji terrorystycznej zakazanej w Rosji). RT poinformowała również, że YouTube określił film kanału o amerykańskich radykalnych grupach i protestach ulicznych jako „niedopuszczalny i obraźliwy”. YouTube usunął również konto kanału telewizyjnego Crimea 24, motywując decyzję „naruszeniem warunków korzystania z YouTube”. Szef rosyjskiej administracji Krymu Siergiej Aksenow nazwał działania platformy „demonstracyjnym i wrogim krokiem, (…) przejawem braku szacunku dla tysięcy widzów kanału i zuchwałą cenzurą”.

Blokownie przez władze treści niekorzystnych dla Rosji

Przedstawiciele Dumy Państwowej chcą by Rosja mogła blokować serwisy internetowe, które będą działać na niekorzyść kraju. Chodzi o witryny, które miałyby propagować treści dyskryminujące w stosunku do Rosji i jej mediów. 

W ciągu ostatnich lat Rosja znacząco zaostrzyła swoje podejście do treści publikowanych w sieci. Rosyjski sąd ukarał Google grzywną, za nieusuwanie z wyszukiwarki treści zakazanych w Rosji. W roku 2020 do parlamentu Federacji Rosyjskiej trafiło kilka skarg mediów krajowych, których konta były cenzurowane lub ograniczane przez właścicieli Facebooka, YouTube czy Twittera. Dowodem dyskryminacji było wprowadzenie przez te platformy oznaczania mediów kontrolowanych przez państwo. 

Dlatego Roskomnadzdor będzie prowadził rejestr platform naruszających zasady. Będzie mógł nałożyć na nie sankcje w postaci spowolnienia dostępu i całkowitego zablokowania. W tym celu zostanie użyty sprzęt zainstalowany w sieciach komunikacyjnych zgodnie z nową ustawą. 

Ingerencja w rosyjskie wybory regionalne 

Pretensji jest więcej. Rosyjski regulator mediów i Internetu twierdzi, że amerykańscy giganci Google i Facebook, mimo zakazu wyświetlali reklamy polityczne podczas wyborów regionalnych w latach 2018- 2019 roku. Na swojej stronie internetowej Roskomnadzor napisał, że te działania amerykańskich firm zostały odkryte podczas rutynowej kontroli, oraz że mogą być postrzegane jako utrudniające przeprowadzenie demokratycznych wyborów w Federacji Rosyjskiej. Dodatkowo wiceszef Centralnej Komisji Wyborczej Nikołaj Bułajew stwierdził, że reklama polityczna promowana przez Amerykanów udowadnia chęć ingerowania w wewnętrzne sprawy Rosji.

Rosyjska wojna z Telegramem

W zeszłym 2020 roku władze usiłowały zablokować dostęp do Telegramu – najpopularniejszego w kraju komunikatora internetowego. Stało się to po tym, jak jego twórca odmówił udostępnienia Federalnej Służbie Bezpieczeństwa kluczy kryptograficznych do deszyfrowania korespondencji przesyłanej za pomocą aplikacji. 

O sprawie było bardzo głośno. Sam ban jednak nigdy porządnie nie zadziałał, a Rosjanie wciąż z Telegramu korzystają na potęgę.

Czy blokady będą skuteczne?

Oczywiście użytkownicy mają różnorakie możliwości omijania restrykcji. Jedną z nich jest wykorzystywanie sieci VPN, dlatego władze rozważają ich zablokowanie. Niektórzy sięgają po „deep neta”. Ale tu przeglądanie stron jest utrudnione. Amerykanie mogą też przekazywać internetowe dane z satelity. Specjalnie dla Rosjan bezpłatnie.

Poza tym Rosjanie mają najlepszych hakerów na świecie. Znajdą sposób, żeby się odblokować. Po serwerach rządu USA śmigali pół roku zanim ktokolwiek się zorientował.

Liczni zwolennicy 

Spora część Rosjan popiera te działania dowodząc, że suwerenne państwa powinny przejąć rolę moderatorów i ukrócić wszechwładzę koncernów medialnych. Uważają, że jeśli amerykańskie portale cenzurują i blokują rosyjskich odbiorców innej drogi nie ma. Poza tym amerykańscy giganci cyfrowi Google, Facebook i Amazon, gdy tylko mogą, nie płacą podatków, a realizują swoje interesy. Do tego demoralizują społeczeństwo, szczególnie młodzież, lansując dewiacje i gender. 

Część umiarkowanych odbiorców popiera rozwiązania fiskalne, czyli wprowadzenie podatku od zagranicznych treści, powiązanego z ilością wyświetleń.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy