Prezes IPN-u pod ostrzałem

Dr Jarosław Szarek dawno nie był przedmiotem tak natężonej prasowej krytyki. Sytuacja w IPN-ie zmienia się jak w kalejdoskopie, widać, że podejmowane decyzje są skutkiem medialnej presji. Póki co ostatnim akordem jest zakończenie przez dra Tomasza Greniucha pracy w Instytucie.

Stare-nowe zarzuty

Zainteresowanie mediów osobą Greniucha powróciło, odkąd 9 lutego b.r. zaczął on pełnić obowiązki dyrektora wrocławskiego oddziału Instytutu. Choć zarzuty wobec niego nie były nowe, wystarczyły, aby odcięło się od tego wyboru wiele środowisk związanych z prawicą oraz z partią rządzącą. Swój głos dezaprobaty wobec awansu Greniucha wyraził sam dr hab. Sławomir Cenckiewicz, członek Kolegium IPN. W mediach społecznościowych dostrzegał on w tym, że niezależnie od oceny wagi jego zachowań, awans może stanowić zagrożenie dla pozycji międzynarodowej naszego kraju. 

„(…). Kandydatura na dyrektora IPN we Wrocławiu – bez względu na wszystkie dobre opinie, które znam – ze względu na przeszłość, schematy i automatyzmy myślowe budowane na przekazie medialnym, obrazach, dawnych cytatach, filmach (w dodatku z upamiętnienia niemądrego marszu myślenickiego Adama Doboszyńskiego!) i zdjęciach z charakterystycznym „salutem rzymskim”, po prostu Polsce szkodzi!”

dr hab. Sławomir Cenckiewicz, członek Kolegium IPN

Obawa przed powtórką ze stycznia 2018

Niektórzy publicyści nawiązują tutaj do początku roku 2018 i kryzysu w stosunkach dyplomatycznych z Izraelem. Wtedy też Szarek był krytykowany za to, że nie zajął zdecydowanego stanowiska i nie wskazywał parlamentarzystom jakimi skutkami może grozić przyjęcie nowelizacji ustawy o IPN-ie. 

Przypomnijmy, że chodziło wtedy tylko o wprowadzenie do ustawy standardów ochrony dobrego imienia Rzeczypospolitej i Narodu Polskiego na takich samych zasadach, na jakich w art. 55 ustawy karane jest zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim i komunistycznym. 

W tym roku również nie powinno dziwić nieproporcjonalnie duże zainteresowanie medialne sprawą dra Greniucha, zwłaszcza że sytuacja ma miejsce niedługo przed wyborami parlamentarnymi w Izraelu. Premier tego kraju Beniamin Netanjahu mógłby wykorzystać kolejny pretekst do przysporzenia sobie punktów w wyścigu wyborczym, a zarazem odciągnąć uwagę od ciążących nad nim oskarżeń o oszustwa, korupcję i nadużycie władzy.

Sprzeczne komunikaty

Uwagi może budzić styl, w jakim doszło do dymisji nowo upieczonego szefa wrocławskiego oddziału IPN-u. Temat przeszłych zachowań Tomasza Greniucha był powszechnie znany kilka lat temu, a pomimo tego kwestia pełnienia przez niego funkcji szefa delegatury Instytutu w Opolu nie była komentowana w atmosferze tak wielkiego skandalu. W oczy rzuca się niekonsekwencja w działaniach IPN-u. 

W odpowiedzi na pierwsze tegoroczne zarzuty medialne na stronie Instytutu najpierw pojawił się specjalny komunikat informujący o cierpieniu, jakiego ze strony obu reżimów totalitarnych doznała jego rodzina, a także o fakcie upamiętnienia przez niego ofiar nocy kryształowej w czasie szefowania przez niego delegaturze w Opolu. 

Wkrótce potem media obiegła informacja o „rezygnacji” ze stanowiska, którą podał na błyskawicznym briefingu prasowym z początku tygodnia prezes IPN: 

„W związku z zaistniałą sytuacją i okolicznościami pełnienie funkcji dyrektora oddziału IPN we Wrocławiu przez pana dra Tomasza Greniucha jest niemożliwe. Pan doktor złożył rezygnację. Została ona przyjęta przeze mnie w poniedziałek. Tomasz Greniuch nie pełni funkcji dyrektora oddziału IPN we Wrocławiu. Serdecznie państwu dziękuję.”

dr Jarosław Szarek, prezes Instytutu Pamięci Narodowej

To jeszcze nie wszystko. 25 lutego prezes Szarek poinformował, że zupełnie zakończył umowę o pracę z niedawnym szefem wrocławskiego oddziału. Zgodnie z jego oświadczeniem, „Przyczyną rozwiązania umowy o pracę jest m.in. utrata zaufania, spowodowana ujawnionymi obecnie działaniami pracownika sprzecznymi z misją IPN”. 

Nie będzie drugiej kadencji?

Pierwsza pięcioletnia kadencja obecnego Prezesa Instytutu upływa w drugiej połowie lipca. Zanim do tego dojdzie Przewodniczący Kolegium IPN prof. Wojciech Polak jest zobowiązany do ogłoszenia konkursu na to stanowisko. Do tej pory kandydatura Jarosława Szarka na drugą kadencję była jednym z faworytów. Teraz dominują opinie, że ani Szarek, ani jego zastępca Mateusz Szpytma raczej nie mogą liczyć na wybór. 

Szkoda, że przygotowania do konkursu i jego wynik będą zapewne postrzegane przez pryzmat reakcji medialnych na decyzję z początku lutego. Nie służy to merytorycznej analizie kandydatów, którzy staną do wysłuchań publicznych przed Kolegium IPN. Nie służy samemu prezesowi Instytutu, którego dorobek, jego dobre i złe strony nie będą mogły być przedmiotem rozstrzygnięć Kolegium i parlamentarzystów. Nie służy wreszcie samemu Instytutowi, ponieważ sprawa dra Greniucha stała się powodem dezawuowania osiągnięć ostatnich pięciu lat jego działalności. 

Biorąc pod uwagę fakt, że w wyłanianiu nowego Prezesa uczestniczą obok Kolegium IPN także obie izby parlamentu, debata nad kandydaturami może osunąć się w odmęty pozamerytorycznych połajanek. 

Tylko od rozsądku posłów i senatorów zależy czy ważna misja Instytutu nie zostanie przyćmiona przez potrzebę chwilowego zaistnienia w mediach społecznościowych.

Fot. ipn.gov.pl

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy