Patostreming. Upadek moralny w światłach kamer

Agresja słowna i fizyczna, libacje alkoholowe czy ekshibicjonizm. Te elementy można było znaleźć na patostreamach. Podczas swoich transmisji na żywo osoby robiły wszystko, aby zarobić pieniądze i przy okazji zyskać sławę. Dziś są one w przestrzeni internetowej zakazane. Mimo to, można je bez problemu znaleźć. 

Termin Patostreaming – jest połączeniem dwóch słów – patologia i transmisja na żywo. Określa treści zawierające wszystko to, co w środowiskach patologicznych uchodzi za normę. 

O patostreamach zaczęło być głośno w 2018 roku. Wtedy to na portalu YouTube mogliśmy obserwować rozkwit tej formy „rozrywki”. Treści te są zakazane przez większość platform takich jak YouTube czy Twitch. Mimo to i dziś możemy spotkać transmisje należące do tego gatunku.

Zanim zajmiemy się tym tematem, warto przybliżyć sobie termin patologii społecznej. Jak możemy przeczytać w Encyklopedii PWN:

„Patologie społeczne to zjawiska społecznego zachowania się jednostek i grup oraz funkcjonowania instytucji społecznych, pozostające w sprzeczności z wartościami i zasadami akceptowanymi przez dane społeczeństwo”.

Celebryci patosieci

Samo zjawisko patostreamingu nie pojawiło się znikąd. Jest to kolejny etap „przemysłu wynaturzeń”, jaki obserwowaliśmy już wcześniej. Wystarczy wspomnieć tutaj chociażby popularne na przełomie wieków reality show. Można więc powiedzieć, że patostreamy są następcą telewizyjnego formatu. W obu przypadkach podglądamy na żywo poczynania bohaterów, decydujemy o ich losie czy to wysyłając SMSy czy wpłacając „donejty”. I co najważniejsze dla uczestników tych produkcji, ich imiona czy ksywki zapamiętamy na długie lata. 

Ten rodzaj transmisji jest tworzony zazwyczaj przez osoby z marginesu społecznego. Jednak nie tylko one dla sławy są w stanie zrobić wiele z narażeniem życia lub zdrowia swojego lub innych. 

Szerokim echem odbiła się sytuacja z Rosji. Podczas prowadzenia internetowej transmisji jeden z tamtejszych patostreamerów wyrzucił swoją dziewczynę, ubraną jedynie w bieliznę na zewnątrz w mroźny dzień. Ta zamarzła na śmierć. 

„Podczas wyświetlania patostreamu odbiorca (oglądający) może poprzez odpowiedni komentarz lub zaoferowanie określonej zapłaty (czasem jest to bardzo mała kwota) wpłynąć na osobę transmitującą, zachęcić ją do podjęcia (modyfikacji) zadanego działania bądź wyperswadować eskalację drastycznych poczynań” – czytamy w pracy Patryka Zenona Angielczyka pt. „Homo crudelis w dobie Internetu”.

Rafonix, Gural, Rafatus, Daniel Magical czy BystrzakTV. Użytkownicy YouTuba widząc live’y tych kanałów mogli się spodziewać, iż znajdą na nich kontrowersyjne treści nasączone wulgaryzmami, agresją i innymi patologicznymi zachowaniami. Warto wspomnieć też o Marku Kruszelu, który w środowisku internetowym zaistniał jako Lord Kruszwil. 

„Tyle pieniędzy w moich rękach to nieodpowiedzialna sprawa”

Produkcje tego ostatniego wprawdzie nie należą do rdzennego nurtu patostreamów, jednak w opinii wielu utorowały drogę do takich treści w Internecie. Lord Kruszwil zasłynął krótkimi filmikami, w których wcielał się w rolę dziecka bogatych rodziców. Cały „pomysł na siebie” twórcy, opierał się na szokowaniu widowni, z której większość stanowiło młode pokolenie. 

W jednym z filmików zachęca on dziesięcioletniego chłopaka, aby „oceniał” wdzięki kobiet napotkanych na ulicy. W innym zaś chodzi po jednej z biednych dzielnic poszukując osób bezdomnych. „Pomoc” tym osobom miała się opierać na przekazaniu im znacznej sumy pieniędzy (ok. 1000zł) tylko wtedy, jak dana osoba powie szczerze, na co te pieniądze przeznaczy. Większość z tych osób powiedziała szczerze, że wyda to na alkohol lub inne środki odurzające. Mimo tej deklaracji, twórca przekazywał obiecaną sumę. 

Bardzo często relacjonując na żywo twórcy ustalają cel zbiórki. Cel ten oraz progres był widoczny w czasie rzeczywistym w oknie transmisji. Dla przykładu, dany patocelebryta stwierdził, że wypije całą butelkę wódki za 100zł. Wystarczyły więc drobne kwoty, aby uzbierała się suma motywująca do realizacji danego wcześniej zobowiązania. 

Częściej oglądają patostreamy niż jedzą posiłki z rodziną

Opisywane zjawisko jest dość słabo znane przez rodziców wychowujących dzieci w wieku szkolnym. Za to wśród młodych ludzi, zarówno termin jak i treść kryjąca się za nim jest doskonale znana. 

„Z badań przeprowadzonych w marcu i kwietniu 2019 roku na zlecenie Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę w grupie 400 osób w wieku 13–15 lat wynika, że aż 37% uczestników badania ogląda patotreści, 5% odmówiło odpowiedzi na pytanie, 48% słyszało o patostreamingu, a tylko 12% zetknęło się z tym terminem po raz pierwszy, wypełniając ankietę” – pisze Piotr Raczyński.

Co sprawia, że takie treści skupiają na sobie uwagę milionów osób? Przede wszystkim jest to jedna z wielu form rozrywki. W dodatku interaktywnej, mimo ekranu dzielącego twórcę z odbiorcą. Działa więc tutaj mechanizm fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Obcowanie z takimi treściami w bardzo łatwy sposób może podnieść poczucie własnej wartości. 

W stosunku do większości wspomnianych twórców toczą się postępowania sądowe. Część z nich usłyszała wyroki, a niektórzy trafili do aresztu. Taki sposób zaistnienia w internecie jest bardzo często na granicy popełnienia przestępstwa. Pęd do sławy i szybkiego zarabiania pieniędzy sprawiał, że patostreamingowe gwiazdy łamały wyroki lub zakazy policji lub pojawiając się ponownie w sieci z w kolejnych patologicznych nagraniach.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy