Pat w Donbasie

Rosja nie zamierza opuścić Donbasu. Tak wynika z lutowej wypowiedzi Władimira Putina. Co to oznacza dla sytuacji w regionie i jak wygląda realizacja ofensywnej polityki Kremla?

Formalnie od 27 lipca zeszłego roku w Donbasie panuje rozejm, którego warunki zostały uzgodnione przez Trójstronną Grupę Kontaktową. Grupa ta, będąca jedynym stałym formatem wdrażającym ustalenia państw „normandzkiej czwórki” składa się z przedstawicieli Ukrainy, Rosji i OBWE. Jednak w jej spotkaniach uczestniczą także przedstawiciele samozwańczych „republik ludowych” – donieckiej i ługańskiej, utworzonych w obwodach stanowiących de iure terytorium Ukrainy. 

Współpraca w ramach Grupy jest jednak znacząco utrudniona, ponieważ Rosja chce jako strona konfliktu przedstawiać władze dwóch parapaństw. Sama zaś ustawia się w roli mediatora. Nie godzi się na to Ukraina i na razie nie ma perspektywy wyjścia z tego impasu. 

Choć od lipca zeszłego roku między prorosyjskimi separatystami w Donbasie a Ukrainą panuje zawieszenie broni, ostatnie tygodnie przyniosły wyraźną eskalację konfliktu. Od momentu zawieszenia broni po samej tylko stronie ukraińskiej śmierć poniosło 19 żołnierzy, w tym 15 w 2021 roku. Niezależne dane na temat strat wśród separatystów nie są publikowane – informuje BBC. 

Stanowisko Władimira Putina miało zostać wyartykułowane 10 lutego, podczas spotkania z szefami mediów rosyjskich. Relacja z zamkniętego spotkania pojawiła się dopiero kilka dni później. Prezydent po jednym z pytań o sytuację w regionie mówił, że należy myśleć o konsekwencjach wszystkich podejmowanych decyzji, ale bez względu na wszystko Rosja nie porzuci Donbasu. Dodał, że wrogie siły wykorzystują zmęczenie i rozdrażnienie Rosjan spowodowane sytuacją w jakiej się oni znaleźli. Oskarżył także państwa zachodu o stosowanie polityki powstrzymywania Rosji w miarę coraz wyraźniejszego rośnięcia jej w siłę. 

Mniej więcej od tego momentu doszło do znacznej eskalacji napięcia w regionie. Obie strony zaczęły oskarżać się o niedotrzymywanie warunków porozumienia. Media w Donbasie i Ługańsku pokazywały kolumny ukraińskiego sprzętu wojskowego kierujące się w stronę zbuntowanych republik. Ukraińskie media mówiły wręcz o zerwaniu rozejmu, a sytuacja stała się przedmiotem obrad Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, która powróciła do rozważania nad „pięcioma scenariuszami rozwoju sytuacji w Donbasie”. 

Na razie są one enigmatyczne, ale mówi się, że figuruje wśród nich przedłużanie się obecnej, patowej sytuacji i wojny pozycyjnej. Niewykluczone jest też jednak doprowadzenie do pełnoskalowych działań wojennych – wynika z informacji BBC.

Należy dodać, że warunki rozejmu były naruszane już od lipca, a więc od momentu jego wejścia w życie. W listopadzie natomiast delegacja Ukrainy przy OBWE alarmowała o obecności w Donbasie ponad 2000 wysokich rangą rosyjskich wojskowych, a także rosyjskiej broni i sprzętu. 

Polska nie bierze udziału w rozmowach formatu normandzkiego ani tym bardziej Trójstronnej Grupy Kontaktowej. Nie ma więc formuły, w której mogłaby formalnie poprzez negocjacje wpływać na przebieg sytuacji w Donbasie. 

20 lutego, w siódmą rocznicę okupacji Krymu minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau wezwał jednak w języku angielskim i ukraińskim Rosję do: 

  • przestrzegania prawa międzynarodowego, 
  • przywrócenia integralności terytorialnej Ukrainy 
  • zadośćuczynienia za łamanie praw człowieka. 

W mediach społecznościowych wspomniał on także o Donbasie.

Scenariusze rozwoju konfliktu na Ukrainie nie napawają zbytnim optymizmem. Donbas jest Rosji potrzebny jako: 

  • fragment korytarza lądowego do Krymu, 
  • czynnik osłabiający zwróconą już na dobre ku Zachodowi Ukrainę, 
  • zagłębie surowcowe – tajemnicą poliszynela jest, że wbrew prawu międzynarodowemu Rosja eksploatuje donbaskie pokłady węgla, w tym antracytu, z których część eksportuje dalej jako węgiel rosyjski do państw trzecich. 

Na koniec nie obędzie się bez akcentu komicznego. 22 lutego „Dziennik Gazeta Prawna” poinformował, że proceder wywożenia ukraińskiego węgla do Rosji został niemal rok temu potwierdzony w uzasadnieniu wyroku sądu arbitrażowego obwodu rostowskiego rozstrzygającego spór dwóch spółek węglowych. Sąd w dokumencie odniósł się do faktu eksportu antracytu do Taganrogu, rosyjskiego miasta portowego położonego nad Morzem Azowskim. Uzasadniając swój wyrok, sąd odniósł się do zapisów umów zawartych między obiema stronami.

Fot. Ministerstwo Obrony Ukrainy

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy