Partnerstwo w cieniu szowinizmu

W Tarnopolu stadion miejski imienia dowódcy UPA – Romana Szuchewycza. Ta wiadomość, powinna wywołać oburzenie wśród polskich miast partnerskich. Jednak od początku marca nie zareagowało żadne z nich. Swój smutek wyraził za to ambasador Izraela na Ukrainie. 

W początkach lat 90. XX wieku, czyli od momentu przywrócenia samorządów terytorialnych, w Polsce nastała moda na partnerstwo pomiędzy miastami, gminami a nawet regionami Europy. O ile pozyskiwanie doświadczeń na poziomie gmin od państw Europy Zachodniej niosło w sobie elementy otwarcia i czerpania doświadczeń, to partnerstwa z miastami i gminami powstałych państw, które wyłoniły się po rozpadzie Związku Radzieckiego miały głównie na celu przekazywanie doświadczeń polskich oraz odbudowę relacji pomiędzy regionami, które w olbrzymiej większości tworzyły przez wieki wspólnotę państwową.

Współpraca z miastami i gminami na Litwie czy Białorusi układała się bez istotnych napięć i prowokacji, ale współpraca głównie z samorządami zachodniej części Ukrainy wraz z upływem lat nosiła coraz bardziej charakter cichej tolerancji odradzającego się tam nacjonalizmu wśród reprezentantów wielu samorządów. Szczególne miejsce wśród setek samorządów po obu stronach granicy pełni miasto Lwów, jako stolica zachodniej Ukrainy. 

Wśród dużych miast, które nawiązało stosunki partnerskie właśnie ze Lwowem były

  • Rzeszów (4 kwietnia 1992 r.), 
  • Przemyśl (10 czerwca 1995r.), 
  • Wrocław (27 czerwca 2001 r.), 
  • Łódź (28 listopada 2003 r.) 
  • Lublin (styczeń 2004 r.). 

Z kolei z Obwodem Lwowskim porozumienia o współpracy podpisały Sejmiki Śląski, Lubelski czy też Podkarpacki. 

Wspomniana współpraca miała zasadniczo dotyczyć kwestii gospodarczych, wymiany doświadczeń w zakresie infrastruktury, edukacji, sztuki, sportu czy turystyki. 

Wiele osób w kraju miało nadzieję, iż zacieśnienie współpracy spowoduje wzmocnienie pozycji polskiej mniejszości mieszkającej w poszczególnych partnerskich miastach i gminach. Z biegiem czasu coraz bardziej współpraca dotyczyła nie symetrycznych działań na rzecz poszerzania zakresu współpracy a jednostronnych korzystnych działań na rzecz wspierania finansowego i gospodarczego samorządów zachodniej Ukrainy. Jednocześnie strona ukraińska zaczęła coraz bardziej artykułować treści nacjonalistyczne w swoich działaniach. 

Wszelkie rozmowy o polepszeniu sytuacji Polaków na Ukrainie kończyły się tylko pustymi deklaracjami. Jaskrawym tego przykładem była kwestia przekazania przez władze Przemyśla kamienicy w Rynku miasta dla miejscowej wspólnoty ukraińskiej w zamian z podobny gest Lwowa. Spisano deklaracje, uroczyście przekazano budynek w Przemyślu i na tym strona ukraińska chciała zakończyć całą sprawę. Dopiero po interwencjach na szczeblu rządowym udało się uzyskać miejsce pod budowę Domu Polskiego we Lwowie i to jako dzierżawę na 49 lat. 

Oczywiście minęło ponad dziesięć lat od przekazania budynku w Przemyślu a we Lwowie ciągle sprawa jest otwarta. 

Podobna sytuacja występuje w kwestii zwrotu wielu obiektów sakralnych w miastach partnerskich. Tutaj abp. Mieczysław Mokrzycki metropolita lwowski w wielu wypowiedziach wprost mówił, iż czuje się prześladowany we Lwowie jako głowa kościoła. 

Wiele osób w Polsce pomimo upływ już trzech dekad od chwili uzyskania niepodległości przez Ukrainę nadal się łudzi, że przyjdzie czas, że samorządy tej części państwa ukraińskiego zmienią postawę wobec Polski i Polaków. 

Takie nastawienie do zachodniej Ukrainy od lat jest także obecne w strategii wielu polskich rządów. Rzeczywistość jednak wygląda inaczej. W przestrzeni społecznej tego regionu coraz bardziej widoczne jest nawiązywanie do nacjonalizmu ukraińskiego a czasem wprost do tradycji nazistowskich w postaci gloryfikacji ukraińskich formacji SS z okresu II wojny światowej. 

Władze Lwowa od kilku lat wprowadzają do szkół ukraińskich bohaterów, którzy byli ideologami czy też inicjatorami ludobójstwa Polaków w czasie II wojny światowej. W lutym bieżącego roku radni obwodu lwowskiego zaapelowali do rządu ukraińskiego o uznanie członków SS „Galizien” za bojowników o wolność Ukrainy. 

Kilka razy w roku Lwów jest dekorowany flagami banderowskimi, podobnie jak setki gmin w tym regionie. Mer Lwowa, czy też szef administracji państwowej w tym mieście uroczyście obchodzą dzień Bandery. Szkołom nadaje się za patronów osoby, które wprost uczestniczyły w mordach Polaków i Żydów. 

Dochodzi do sytuacji, gdzie oficjalne protesty w tych sprawach wystosowuje nawet ambasada Izraela, jak to miało miejsce w 2018 roku. Wszystko to się dzieje w cieniu wsparcia partnerskich do Polski samorządów dla zakazu ukraińskiego IPN dla poszukiwania przez Polskę miejsc spoczynku ofiar mordów ukraińskich nacjonalistów.

Wprost symbolem, który na początku marca 2021 r. powinien zszokować miasta partnerskie w Polsce jest nadanie stadionowi w Tarnopolu imienia kata Polaków, a mianowicie dowódcy UPA Romana Szuchewycza. Na razie polskie miasta partnerskie milczą (Chorzów, Pamiątkowo, Radom, Tarnów, Elbląg, czy też Nysa). 

Jedynie ambasador Izraela na Ukrainie Joel Lion oficjalnie potępił decyzję Rady Miejskiej w Tarnopolu mówiąc, iż przyjął ją z wielkim smutkiem i zatroskaniem a osobę uhonorowaną należy raz na zawsze potępić.

W całej sprawie nie chodzi o politykę na szczeblu państwowym, ale o przyzwoitość wobec tych których nazywa się partnerami. Na pewno partnerstwo nie polega na upokarzaniu drugiej strony i to poprzez honorowanie postaci, które są symbolami zbrodni. Milczenie ze strony polskich partnerów w tej sprawie świadczy o braku szacunku dla siebie i milczącej zgodzie na dalsze kroki. 

O Polakach, którzy zostali na zachodniej Ukrainie poza gestami w postaci paczek na święta nikt ze strony polskiej nie pamięta. Od paczek woleliby oni mocne wsparcie miast partnerskich z Polski u władz ukraińskich gmin w których żyją. Tu należy postawić pytanie czy podpisane partnerstwo jest nadal partnerstwem?

źródło: info.elblag.pl | Elbląg, miasto partnerskie Tarnopola. Od lewej stoją wiceprezydent Elbląga Janusz Nowak (SLD), prezydent Elbląga Witold Wróblewski (PSL), mer Tarnopola Serhij Nadał (nacjonalistyczna partia Svoboda) i Myron Sycz (b. poseł PO, działacz Związku Ukraińców w Polsce). 30 października 2017 roku podczas oficjalnego otwarcia Ronda Tarnopol w Elblągu.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy