Ofiary swej idealności opartej na skrajności

Dwa podejścia do sposobu przechowywania danych, jednak ten sam problem. Brak do nich dostępu. Jedne są zaszyfrowane na serwerach, drugie strawiły płomienie. Skrajności nigdy nie wychodzą na dobre.

Dzieli je od siebie zaledwie 10 km. W tym samym czasie Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego i Archiwum Urzędu Miasta Krakowa stanęły przed tym samym problemem – brak dostępu do dokumentów. Obie sytuacje wyzwalają szereg pytań co do systemu funkcjonowania instytucji publicznych. Sprawę pożaru w Archiwum Urzędu Miasta Krakowa zbadała Marta Szymoniak w swoim tekście. W tym temacie odsyłam do jej analizy.

Nawet maila nie wyślesz

Nie tylko CD Project Red miał w ostatnim czasie problem z włamaniem na serwery. Mija drugi tydzień od początku kompletnego paraliżu Urzędu Marszałkowskiego. Hakerzy zaszyfrowali dane urzędu, żądając okupu za ich odtajnienie. Sprawę komentuje Dawid Gleń, rzecznik zaatakowanej instytucji.

„Doszło do zaszyfrowania plików znajdujących się na serwerach Urzędu. Osoby przeprowadzające atak zażądały okupu. Nie ma na to zgody z naszej strony. Pragnę uspokoić, że nie utracono żadnych danych. Nasi pracownicy oraz specjaliści od cyberbezpieczeństwa pracują 24/7, aby przywrócić kopie zapasowe” – twierdzi rzecznik.

Oprócz danych ofiarą padły też skrzynki mailowe pracowników, co znacznie utrudniło kontakt z urzędem. Na stronach instytucji możemy przeczytać informację, iż można wysłać korespondencję pocztą lub złożyć pisma na dziennik podawczy. Teoretycznie można się też dodzwonić do urzędu. Jeśli chodzi o kontakt elektroniczny, odbywa się on za pośrednictwem systemu ePUAP. Po wybraniu tej ścieżki wymagane jest podanie adresu do korespondencji, tradycyjnej (nie email).

„Nad przywróceniem systemu do normalności pracują eksperci od ceberbezpieczeństwa z NASK. Jest rozważana też pomoc instytucji międzynarodowych, ponieważ istnieje przypuszczenie, że atak pochodził spoza granic Polski. Zostały też poinformowane służby, takie jak ABW oraz Urząd Ochrony Danych Osobowych”

— mówi rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń

Prace wdrożeniowe miesiąc wcześniej

Ciekawym wątkiem są prace wdrożeniowe, które w styczniu przeprowadziła firma REKORD SI. W komunikacie na jej stronie czytamy, że firma ma się zająć systemem ds. planowania budżetu i obsługi finansowo – księgowej oraz sprawozdawczości budżetowej. Umowa została zawarta na 7 lat.

Wartość umowy to ok. 12,2 mln zł, z czego 85% wartości umowy stanowi dofinansowanie ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020.

Z kolei rok temu Łukasz Smółka Wicemarszałek Województwa Małopolskiego podpisał umowę z firmą COIG S.A., która projektuje, wdraża i utrzymuje nowoczesny system informatyczny umożliwiający wykorzystywanie posiadanych danych do zaawansowanego raportowania, analizowania, controlingu czy prognozowania.

„Dzięki temu Urząd Marszałkowski będzie mógł korzystać z narzędzi IT klasy Business Intelligence do zarządzania Województwem, a także udostępniać część danych w formie otwartej dla użytkowników zewnętrznych do ich efektywnego wykorzystywania” – czytamy w komunikacie na stronie urzędu.

Nie ma dowodów na to, że przedstawione sytuacje mają jakikolwiek wpływ na obecny stan. Trwa dochodzenie w tej sprawie przez odpowiednie służby.

Mieszkańcy- główni poszkodowani

Tak, jak w przypadku pożaru archiwum, tak i tutaj, głównym poszkodowanym są mieszkańcy regionu małopolskiego chcący załatwić sprawę w zaatakowanym urzędzie. Właśnie do nich swój list wystosował marszałek Witold Kozłowski:

„Pracownicy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego dokładają wszelkich starań, by na bieżąco obsługiwać mieszkańców. Nieuchronnie jednak musimy wszyscy liczyć się z czasowymi utrudnieniami polegającymi na ograniczeniu kontaktu z pracownikami Urzędu do formy tradycyjnej (papierowej) lub telefonicznej, chwilowy brak dostępności niektórych usług oferowanych przez Urząd, a co za tym idzie terminy rozpatrywania spraw mogą ulec wydłużeniu” – pisze w liście marszałek.

A miało być tak pięknie

Małopolski Urząd Marszałkowski miał być jednym z najnowocześniejszych instytucji na świecie. Głównym zamysłem było ograniczenie zbytniej „papierologii” do minimum oraz usprawnienie obsługi petentów.

Zintegrowany system informatyczny miał na celu:

  • usprawnienie organizacji pracy poprzez uproszczenie i automatyzację procesów;
  • ograniczenie do minimum (wynikającego z przepisów prawa) potrzeby gromadzenia i przechowywania dokumentacji w formie papierowej;
  • elastyczność systemu w stosunku do przyszłych zastosowań – możliwość rozbudowy, modularność, skalowalność;
  • podniesienie wydajności pracy dzięki scentralizowanej i aktualnej bazie wersjonowanych dokumentów;
  • wykorzystanie nowoczesnych rozwiązań mobilnych pozwalających na wykonywanie czynności służbowych poza miejscem pracy.

Mimo wielu atutów takich rozwiązań nie wzięto wystarczająco mocno pod uwagę zagrożenia płynącego ze strony hakerów.

Patrząc na dwa przypadki krakowskich instytucji widać, że zarówno droga przesadnej cyfryzacji oraz przesadnej analogowości nie jest właściwym podejściem. Oba urzędy miały mieć idealne systemy. Jeden supersystem informatyczny, drugi supernowoczesne archiwum.

W obu przypadkach najlepszym rozwiązaniem jest trzecia droga, czyli połączenie obu pomysłów, aby być przygotowanym na „nagłe i losowe” sytuacje.


Źródła zdjęć tytułowych: twitter.com

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy