Od zjedzenia truskawek można stracić pracę

„Aferą truskawkową” zakończyły pracę dwie pracownice sklepu Dino w województwie wielkopolskim. Powód ich zwolnienia zaskakuje. Panie zostawiły w pomieszczeniu socjalnym opakowania truskawek, które chciały uratować przed wyrzuceniem. Owoce były już nieświeże i miały iść na straty.

Co się wydarzyło w sklepie Dino w Krzemieniewie?

Sprawa trafiła do mediów, gdyż córka jednej ze zwolnionych pracownic szczegółowo opisała całe zdarzenie na jednym z portali społecznościowych.

Pani Sylwia opisuje, że jej mama, która pracowała w Dino 11 lat, uratowała przed wyrzuceniem opakowanie truskawek. Owoce były przeznaczone do tzw. odpisania, czyli do wyrzucenia.

,,20. kwietnia Mama jak zwykle „towarowała” sklep, wykładała produkty na półki i zabierała do „odpisu” te, które już są nieatrakcyjne dla klientów. I trafiło na plastikowe opakowanie powiędniętych, „niesprzedawalnych” truskawek. Zabrała je i potem popełniła największy błąd w karierze pracowniczej – zamiast od razu wyrzucić, umyła i postawiła na stole w pokoju socjalnym, żeby się dziewczyny poczęstowały.

Sama zjadła dwie. I ta zbrodnia pozbawiła ją zatrudnienia. Przyjechał życzliwy Pan Kontroler. Młody, pełen pasji i zaangażowania zawodowego człowiek, który odkrył owoce na stole w pomieszczeniu socjalnym pracownic Dino w Krzemieniewie. Nie było paragonu. Niezgodne z procedurami. Wszystkim sprawdzono szafki służbowe, prywatne torby i torebki.” – czytamy na profilu córki zwolnionej pani.

Kontroler kazał pracownicy podpisać oświadczenie potwierdzające co zrobiła. Potem 63- letnia pani udała się na zaplanowany wcześniej urlop. Po powrocie do pracy została postawiona przed alternatywą – dyscyplinarka lub rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron ze skutkiem natychmiastowym.

Kobieta wybrała drugą opcję. Zatrudnienie straciła też jej koleżanka z pracy, z którą feralnego dnia była na jednej zmianie. Firma Dino zdecydowała, że nie będzie oficjalnie komentować tej sprawy. Tymczasem w mediach społecznościowych nadal jest gorąco. Takie głosy pojawiają się na profilu Dino na Facebooku:

O sprawie można też przeczytać na Twitterze:

Problem marnowania żywności

Ta sprawa przypomina nam o wciąż nierozwiązanym problemie marnowania jedzenia. O skali zjawiska możemy poczytać na stronie Banku Żywności. Jest tam dostępny pionierski raport przygotowany przez zespoły badawcze Instytutu Ochrony Środowiska. Państwowego Instytutu Badawczego i Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Z raportu wynika, że handel odpowiada za marnowanie tylko 7% żywności. Od 2019 roku w handlu obowiązuje ustawa o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności. Ten akt prawny zobowiązuje sklepy wielkopowierzchniowe, czyli placówki o powierzchni powyżej 250 m2, do przekazywania niesprzedanej żywności organizacjom charytatywnym.

Niestety wciąż najwięcej jedzenia marnują konsumenci – 60%.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy