O tym jak były naukowiec Pfizera został koronasceptykiem

Z jego ust miało paść dla niektórych szokujące stwierdzenie, jakoby szczepionki na COVID służyły do depopulacji. Warto przyjrzeć się osobie dr Michael’a Yeadon’a, który przeszedł dla wielu niechlubną drogę, od naukowca Pfizera do koronasceptyka.

Foliarzem oraz koronasceptykiem można zostać bardzo łatwo. Jeśli więc kogoś oburzyło takie określenie naszego bohatera, zapraszam do zapoznania się z moim wcześniejszym tekstem, gdzie wyjaśniam tę kwestię. W przestrzeni polskich platform społecznościowych Michael Yeadon zasłynął za sprawą wpisu fanpage’a „3 dni ciemności”.

Jak się potem okazało, większość treści przekazanej w poniższym poście nie należy do opinii byłego naukowca firmy Pfizer. Jest to wariacja autora tego wpisu na temat wypowiedzi naszego bohatera na łamach portalu LifeSite News. Jednak jak to bywa, każde kłamstwo zawiera szczyptę prawdy. Co więc dokładnie powiedział Yeadon?

Broń do masowej depopulacji

Kiedy zajrzymy do tekstu na portalu LifeSite zobaczymy, iż wypowiedź nie wygląda tak, jak została przedstawiona w przywoływanym przeze mnie wpisie na Facebook’u.

„Nie mogę wymyślić łagodnego wyjaśnienia któregokolwiek z kroków: wariantów, szczepionek uzupełniających, żadnych badań regulacyjnych… Nie potrafię wymyślić łagodnego wyjaśnienia opisanego scenariusza, a niezbędne rozwiązanie tego fałszywego problemu pozwoli na wyjaśnienie tego, co właśnie opisałem: nieznane i niepotrzebne sekwencje genów wstrzyknięte w ramiona potencjalnie miliardom ludzi bez powodu.

Bardzo się martwię… ta ścieżka zostanie wykorzystana do masowej depopulacji, ponieważ nie przychodzi mi do głowy żadne łagodniejsze wytłumaczenie” – czytamy.

Podobną refleksję na ten temat przedstawił także podczas rozmowy dla The Delingpole Podcast. Zastanawiał się on nad celem podtrzymywania stanu pandemii na świecie.

„Gdybyś chciał wyludnić znaczną część świata, i zrobić to w sposób, który nie wymagałby zniszczenia środowiska bronią jądrową, lub zatrucia wszystkich wąglikiem czy czymś podobnym. Nie sądzę, że mógłbyś wymyślić lepszy plan pracy niż to, co wydaje się być przed nami. Nie mogę powiedzieć, że to jest to, co oni zamierzają zrobić, ale nie mogę myśleć o łagodnym wyjaśnieniu, dlaczego to robią” – mówił.

O co toczy się ta gra?

Jak czytamy dalej w materiale LifeSite News, były wiceprezes i dyrektor naukowy oddziału alergii i układu oddechowego firmy Pfizer uważa, że celem tego wszystkiego jest zaszczepienie każdego oraz nadanie cyfrowego identyfikatora.

„Myślę, że ostateczna bitwa rozegra się pod hasłem ”każdy otrzyma szczepionkę”. Każdy mieszkaniec planety będzie przekonywany, namawiany, nie do końca obowiązkowo, jednak zmuszany do przyjęcia szczepionki” – mówi naukowiec.

Pokrywa się to z innymi twierdzeniami mówiącymi o wstrzykiwaniu mikroczipów. Temat ten rozwinąłem w innym tekście. Michael Yeadon konkluduje swoją wypowiedź:

„Kiedy to zrobią, każda osoba na planecie będzie miała nazwę lub unikalny cyfrowy identyfikator i kartotekę stanu zdrowia, która będzie ”zaszczepiona” lub nie. Ktokolwiek posiada tę pojedynczą bazę danych, działającą centralnie, będzie miał możliwość kontroli nad całą populacją ludzką. Myślę, że o to właśnie chodzi, ponieważ kiedy już to osiągną, świat może być taki, jak chcą tego kontrolerzy owej bazy danych”.  

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy