O co chodzi z bojkotem Huawei?

Przełom lat 2017 i 2018 był dla firmy Huawei czasem wielkich sukcesów. Ceny akcji rosły, a nowo wypuszczony Huawei Mate 10 lite miał konkurować o pozycję lidera z Iphonem X w USA. Chińskie przedsiębiorstwo prawdopodobnie przejmowałoby amerykański rynek USA równie szybko jak w Europie, Azji i Afryce, gdyby nie pewne przeszkody…

Już w połowie 2018 r. zaczęły pojawiać się doniesienia o kolejnych obostrzeniach względem Huaweia ze strony Donalda Trumpa. Początkowo był to zakaz używania niektórych chińskich komponentów i serwisów w agencjach rządowych.  Sprawa jednak szybko nabrała tempa i 15 maja 2019 r. wydane zostało zarządzenie zakazujące używania sprzętu telekomunikacyjnego zagranicznych firm, które zakwalifikowane są jako niosące zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Samo zarządzanie co prawda nie zawierało nazwy żadnej konkretnej firmy. Niemniej jednak Huawei zostało wskazane na liście, do której odsyła ten akt (tj. “Liście podmiotów zakwalifikowanych jako niebezpieczne”) stworzonej przez Departament Handlu Stanów Zjednoczonych.

Przytoczone działania USA względem Huawei prowadzone były pod sztandarem ochrony bezpieczeństwa. Nie jest jednak tajemnicą, że drugim powodem była kwestia gospodarczej rywalizacji z Chinami.

W tym roku decyzję o wykluczeniu chińskiej firmy podjęła także Wielka Brytania. Operatorzy mają tam czas do 2027 roku na wyeliminowanie z użycia sprzętu dostawcy. Wskazuje się, że decyzja ta jest kierowana układem politycznym ze Stanami Zjednoczonymi. Polska na tym gruncie również przyjmuje stanowisko swojego najsilniejszego sojusznika. Po części wynika to z Deklaracji o 5G”, którą 5 września 2019 podpisaliśmy z USA. Analogiczne deklaracje podpisały także Rumunia, Estonia, Łotwa, Czechy, Słowenia, Słowacja, Cypr, Bułgaria, Macedonia Północna i Kosowo.

Huawei w Polsce

W ostatnich kilku miesiącach zaczęto u nas wdrażać plany związane z technologią 5G. We wrześniu br. lewica wniosła do sejmu projekt ustawy o zmianie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa oraz ustawy – Prawo zamówień publicznych. Zapowiadany akt prawny wprowadza szereg zmian, które budzą wiele kontrowersji.

Zgodnie z założeniami do Ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa ma zostać wprowadzony nowy rozdział pt. “Obowiązki przedsiębiorców komunikacji elektronicznej”. Na podstawie tych przepisów nowe kompetencje otrzyma Kolegium do Spraw Cyberbezpieczeństwa. Co istotne, nie jest to organ posiadający specjalistyczną wiedzę techniczną, a ciało polityczne. Na jego czele stoi Prezes Rady Ministrów a w skład wchodzą niektórzy członkowie rządu.

Zgodnie z planowanym art. 66a – Kolegium będzie mogło sporządzić, na wniosek swojego członka, ocenę ryzyka dostawcy sprzętu lub oprogramowania istotnego dla cyberbezpieczeństwa. Po sporządzeniu takiej opinii organ zakwalifikuje dostawcę do jednej z 4 kategorii:

  1. Ryzyko wysokie
  2. Ryzyko umiarkowane
  3. Ryzyko niskie
  4. Brak zidentyfikowanego ryzyka


Od takiej oceny firma będzie mogła się odwołać do Kolegium w ciągu 14 dniu a organ będzie musiał rozpatrzyć raz jeszcze swoją decyzję.

Przy niskim lub umiarkowanym poziomie zagrożenia – dostawca będzie mógł zaproponować plan naprawczy dla swoich uchybień. Jeżeli jednak ryzyko zostanie ocenione jako wysokie- oznaczać to będzie wstrzymanie wprowadzania na rynek sprzętu tego producenta i jednocześnie obowiązek wycofania dotychczas używanych urządzeń w ciągu 5 lat.

Nowe kompetencje Kolegium do Spraw Cyberbezpieczeństwa otworzą więc furtkę do wyeliminowania z polskiego rynku dowolnego dostawcy sprzętu lub oprogramowania na podstawie decyzji stricte politycznej.

Tajemnicą poliszynela jest także, że ustawa pisana jest właśnie z myślą o zablokowaniu Huawei w Polsce.

Taki krok może wywołać poważne straty nie tylko dla chińskiego producenta. Stracą także operatorzy komunikacyjni w Polsce, którzy będą musieli w ciągu pięciu lat zamienić wszystkie urządzenia oparte na tej technologii.

W hipotetycznym scenariuszu najwięcej utraciłby Play. Według nieoficjalnych danych aż 90% zainstalowanych w Polsce urządzeń 5G operatora to Huawei. Jeżeli chodzi o Orange i T-Mobile odsetek ten wynosi mniej więcej 60%. Natomiast najlepiej na tym, wyszedłby polski operator – Plus. W budowie infrastruktury 5G opiera się on bowiem na technologii Ericssona.

Odpowiedź Huawei



W związku z zaistniałą sytuacją główny zainteresowany nie pozostaje obojętny. 29 września do ministerstwa cyfryzacji zostało skierowane pismo ze strony Huawei apelujące o powstrzymanie się od wprowadzania zmian. Chiński producent wskazuje, że zawartość projektu pozostaje w sprzeczności z prawem polskim i unijnym.  W argumentacji pada m.in. polityczność kolegium oraz to, że kryteria oceny ryzyka zdefiniowane w projekcie to czynniki zupełnie nietechniczne. Ponadto projektodawcom zarzucono dyskryminacje dostawców pochodzących spoza Unii Europejskiej i NATO. Wskazano również naruszenie podstawowych zasady wolnej konkurencji oraz zasady wolnego i równego handlu, o których mowa w art. 2, art. 14, art. 32 Konstytucji RP.

Jednak spośród wszystkich argumentów Huawei za najbardziej śmiały należy uznać ten, który może umknąć mniej uważnemu czytelnikowi. Według Huawei zarzutem wobec Polski jest to, że chce ona uzależnić wybór stosowanego sprzętu od stopnia ochrony praw człowieka w kraju producenta. Huawei stawia tutaj za wzór państwa, które tego nie robią m.in. Niemcy i Szwecję.

Mimo powoływania takich argumentów, Polski ustawodawca pozostał niewzruszony. W tej sprawie wydano nawet oficjalne oświadczenie, w którym zapewniono, że planowane zmiany nie są sprzeczne z prawem krajowym ani prawem unijnym.




Skarga do Komisji Europejskiej



Brak reakcji ze strony Polski prawdopodobnie został przewidziany przez Huawei, ponieważ 11 września skierowane zostało pismo do Komisji Europejskiej (a konkretnej do Margrethe Vestager), w którym chiński producent skarży się na polskie i rumuńskie projekty ustaw dotyczące 5G.

Argumenty przedstawione w tym liście pokrywają się z argumentami kierowanymi do naszego ustawodawcy. W odpowiedzi, ze strony Komisji udostępniono jedynie oficjalną notatkę z 1 października adresowaną do przedstawicieli Huawei.Z informacji tej możemy dowiedzieć się jedynie, że 29 września doszło do rozmowy między osobami reprezentującymi chińskie przedsiębiorstwo a Panią Vestager – wiceprzewodniczącą wykonawczą odpowiedzialną za Europę na miarę ery cyfrowej. Podobna rozmowa z Dyrektorem Generalnym Roberto Violą planowana była na 23 listopada.Możemy domyślać się, że sprawa toczy się teraz w kuluarach.

Cała sytuacja jest niezwykle ciekawa i trudno przewidzieć jej finał.  Z jednej strony rację uczciwie trzeba przyznać chińskiemu producentowi, który zarzuca, że ustawa ma na celu wyeliminować go z rynku i wynika to jedynie ze względów politycznych. Niestety przepisy polskie i unijne, na które powołuje się Huawei wydają się być niewystarczające, aby chiński producent mógł na nich skutecznie oprzeć swoje roszczenia.

Sprawa oczywiście nie jest przesądzona.

W wymiarze praktycznym wszystko i tak ostatecznie zależy od tego co postanowi Unia Europejska. Próbując przewidzieć przyszłość, całkiem realne wydaje się, że w tym sporze UE może stanąć po stronie chińskiego producenta. Na szali leżą ogromne potencjalne straty finansowe operatorów sieci: niemieckiego T-Mobile oraz francuskich Orange i Play.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy