Nauczanie zdalne – czy da się obejść przepisy i wysłać dziecko na lekcje do szkoły?

Decyzją Ministra Edukacji i Nauki nauczanie w szkołach odbywa się zdalnie. Jest to wielka uciążliwość dla dzieci i ich rodziców. Czy w czasie wprowadzenia nauki zdalnej jest możliwe wysłanie dziecka do szkoły, na normalne lekcje? Oczywiście, że tak! Trzeba tylko wyjść poza bańkę informacyjną budowaną na konferencjach prasowych przedstawicieli rządu, wczytać się w przepisy i uruchomić nieco kreatywności…


Nauczanie zdalne w kilku słowach

Niniejszy tekst dotyczy sytuacji przeciętnego ucznia w przeciętnej szkole (tj. podstawowej, ponadpodstawowej). Ze względu na konieczność zapewnienia czytelności przekazu nie będę tu omawiał wyjątków i sytuacji szczególnych, związanych z nauczaniem m.in. w szkołach specjalnych. Zgodnie z obowiązującymi na dzień 24 listopada 2020 r. przepisami od dnia 9 listopada 2020 r. do dnia 29 listopada 2020 r. na obszarze kraju ogranicza się funkcjonowanie publicznych i niepublicznych szkół podstawowych i szkół ponadpodstawowych. Według zapowiedzi władz okres ten ulegnie dalszemu wydłużeniu. W jednostce systemu oświaty, której funkcjonowanie zostało w całości lub w części ograniczone, zawieszone zajęcia są realizowane z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 30c ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe. Potocznie, w przestrzeni społecznej określa się to mianem nauczania zdalnego. W przypadku ograniczenia funkcjonowania szkół podstawowych i ponadpodstawowych rozporządzenie wprowadza jednak pewne wyjątki.

Wyjątki od nauki zdalnej

W przypadku gdy zawieszone zajęcia nie mogą być realizowane z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość, dyrektor jednostki systemu oświaty ustala inny sposób realizowania tych zajęć. I teraz najważniejsze: w przypadku szkół podstawowych i ponadpodstawowych, gdzie wprowadzono nauczanie zdalne,

w odniesieniu do uczniów, którzy z uwagi na rodzaj niepełnosprawności lub brak możliwości realizowania zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość, nie mogą realizować tych zajęć w miejscu zamieszkania dyrektor szkoły ma obowiązek zorganizować zajęcia w szkole lub umożliwić uczniowi realizację zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość na terenie szkoły.

Przyczyną wprowadzenia tego wyjątku była konieczność stworzenia swoistego wentylu bezpieczeństwa dla sytuacji, w których uczniowie z różnych przyczyn nie są w stanie uczestniczyć w zajęciach w trybie zdalnym. Na przykład z powodu braku sprzętu, infrastruktury, warunków lokalowych słabego Internetu.

Jak wysłać dziecko na lekcje do szkoły?

Przede wszystkim rodzice dziecka muszą zgłosić dyrektorowi szkoły, że nie ma ono możliwości realizowania nauczania zdalnego w domu. Przepisy nie przewidują tu szczególnego katalogu sytuacji, zatem wystarczy oświadczenie rodzica i wskazanie racjonalnie brzmiącej przyczyny, uniemożliwiającej naukę zdalną.

Może to być np. słaby Internet, stary sprzęt komputerowy czy trudne warunki lokalowe – np. konieczność jednoczesnego realizowania nauczania zdalnego przez dziecko i pracy zdalnej przez rodzica.

W sytuacji, kiedy takich przypadków w danej szkole będzie mało, organizacja normalnych lekcji raczej nie dojdzie do skutku. Dyrektor szkoły dla tej małej grupki osób zorganizuje nauczanie zdalne na stanowisku komputerowym na terenie szkoły. Jeżeli jednak do dyrektora spłynie więcej wniosków od rodziców, to szkoła nie będzie w stanie zorganizować nauczania zdalnego dla wszystkich zainteresowanych szkolnego sprzętu komputerowego.

W takiej sytuacji dyrektorowi szkoły pozostaje zorganizowanie zajęć w szkole, które faktycznie przybiorą formę zwykłych lekcji.

W woli ścisłości…

Niniejszy tekst powstał oczywiście nie po to, aby nakręcać bunt społeczny przeciwko obostrzeniom covidowym, ale aby dać narzędzie powrotu do normalności tym rodzicom i dzieciom, którzy wiedzą, że zagrożenie ich już nie dotyczy.

Na przykład z uwagi bycia ozdrowieńcami lub ze względu na region Polski, w którym mieszkają. Wprowadzone przez rząd obostrzenia w wielu sferach wydają się irracjonalne, jednakże mają jasno określony cel – ochronić przed skutkami epidemii jak największą część populacji.

Nie można jednak tracić z oczu dalekosiężnych skutków wprowadzonych obostrzeń, które mogą być o wiele bardziej szkodliwe społecznie i spowodować więcej ofiar, niż sam COVID-19. Już teraz trzeba je minimalizować, zaczynając od zabezpieczenia zdrowia psychicznego dzieci zamkniętych w domach i ich prawidłowego toku edukacji.

Jeżeli już teraz istnieje narzędzie, pozwalające na odpowiednie działania, to należy o nim mówić i informować rodziców o możliwości jego zastosowania.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy