Mikołaj na Rynku w Krakowie – antykościelna prowokacja za zgodą władz miasta

6 grudnia 2020 na Rynku Głównym w Krakowie w samo południe, pod pomnikiem Adama Mickiewicza naprzeciw Kościoła Mariackiego rozegrał się, za zgodą władz miasta antykościelny, spektakl. Radosny słoneczny dzień. Setki mieszkańców w tym rodzin z dziećmi, turyści, ludzie wychodzący ze mszy w Kościele Mariackim stali się świadkami bulwersującej prowokacji. W swoim założeniu miał być wyrazem sprzeciwu wobec pedofilii w kościele katolickim. Temat niewątpliwie ważny i bolesny, którego w żaden sposób usprawiedliwiać nie można. Jednak forma w jakiej został on zaprezentowany krakowianom uważam za niedopuszczalny. 

Przedświąteczny nastrój krakowskiego rynku został zniszczony potworną, głośną i agresywną muzyką, pełną krzyków i ponurych dźwięków emitowanych z głośników. „Aktorzy” w maskach, przebrani za biskupów, księży i zakonnice, część z nich w białych strojach pobryzganych czerwoną farbą imitującą krew, odgrywali role gwałcicieli i ofiar. Sceny szczególnie szokujące dla zgromadzonych dzieci. W trakcie spektaklu w niewybrednych słowach oskarżano i atakowano papieża św. Jana Pawła II, kardynała Dziwisza i kościół katolicki.

Sama, bez wątpienia słuszna idea, piętnowania zjawiska pedofilii zginęła, zamieniając się, poprzez przyjęta formę, w atak na kościół. Tak jakby problem dotyczył tylko i jedynie jego – a tak przecież nie jest, o czym organizatorzy zapewne wiedzą.

Pomysłodawcy happeaning’u nie ograniczyli się do samego spektaklu. Namawiali zgromadzoną widownię do apostazji – rozdając przygotowane instrukcje – „Oświadczenia woli wystąpienia ze wspólnoty kościoła katolickiego”. Z kolei wręczane ulotki zawierały kody QR do stron na Facebooku szkalujących kościół i witryny, na której odbywa się zbiórka pieniędzy na walkę z kościołem katolickim. 

Gdyby nie pandemia o tej porze roku na krakowskim rynku odbywałby się radosny Jarmark Bożonarodzeniowy. Hipokryzja polega na tym, że koronawirus tym razem nie przeszkodził urzędowi miasta na wydanie zgody na tak obrzydliwy i antykościelny spektakl. Mimo obostrzeń skupił on w zwartej grupie setki ludzi. Nie interweniowała policja. Jak widać w tym wypadku tłum i możliwość zakażania się wirusem nie były problemem.



Dlaczego organizatorzy wybrali akurat niedzielę – dzień święty dla katolików? Dlaczego pozwolono by rozegrało się to naprzeciwko Kościoła (zamiast na przykład po drugiej stronie Rynku) – tak aby nie ranić uczuć wiernych, wychodzących po niedzielnej mszy świętej? To bardzo przykre, że dzień św. Mikołaja został wykorzystany do tego, alby niszczyć polską tradycję bożonarodzeniową. 

Nasuwa mi się jeszcze jedno ważne pytanie, czy w Polsce pandemia zaczyna być wykorzystywana do dechrystianizacji Polaków, tak jak wcześniej postąpiono z Hiszpanią, Francją, Irlandią…?

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy