Księża używali aplikacji randkowej dla osób LGBT

Kościół katolicki przechodzi trudny okres. Pojawia się coraz więcej informacji dotyczących wykorzystywania seksualnego przez księży czy zakonników. Jeden z amerykańskich portali katolickich ujawnia, że duchowni mieszkający w Watykanie używali aplikacji do randek osób homoseksualnych.

Jak donosi portal The Pillar, tworzony przez hierarchów kościoła katolickiego sprzeciwiających się LGBT, wielu księży na całym świecie używa aplikacji Grindr. Służy ona do randkowania osom homoseksualnych oraz o innych upodobaniach seksualnych.

Docierając do danych geolokalizacyjnych aplikacji redaktorzy portalu mogli zobaczyć, z jakich miejsc odbywały się logowania. Na liście znalazły się m.in. takie miejsca w Watykanie, które nie są dostępne dla turystów.

Randkowanie w Ogrodach Watykańskich

Z danych pozyskanych przez portal sprzed 3 lat w okresie 26 tygodni, co najmniej 32 urządzenia mobilne logowały się do aplikacji z terenów Watykanu niedostępnych dla turystów czy pielgrzymów.

Intensywne korzystanie z aplikacji randkowej lub połączeń opartych na lokalizacji zostało zauważone w obrębie murów Watykanu, w ograniczonych obszarach Bazyliki św. Piotra czy w Ogrodach Watykańskich, zarówno w ciągu dnia, jak i w nocy. 

Sygnały nadawane z większości eksterytorialnych budynków Watykanu, w których mieszczą się biura kilku kluczowych wydziałów kurii, zostały wyłączone z analizy ze względu na bliskość turystów, pielgrzymów i dostępu ogółu społeczeństwa do tych budynków.

Każda, dowolna aplikacja, która posiada atest bezpieczeństwa w chronionych obszarach Państwa Watykańskiego może zagrażać bezpieczeństwu Stolicy Apostolskiej. Pamiętajmy, że zawsze pobierając aplikację wyrażamy zgodę na udzielenie jej dostępu np. do mikrofonu, kamery itd. Jeśli ktoś ją zhakuje, będzie mógł łatwo dostać się do naszego telefonu i np. podsłuchiwać rozmowy.

„Korzystanie z aplikacji Grindr wśród mieszkańców i urzędników Watykanu oraz w niepublicznych obszarach Państwa Watykańskiego może stanowić szczególne zagrożenie dla bezpieczeństwa dyplomatycznego Stolicy Apostolskiej w jej stosunkach z Chinami” – czytamy w raporcie.

Dymisja w USA

Na podstawie pozyskanych danych ten sam portal doprowadził do dymisji sekretarza generalnego konferencji biskupów USA. Ks. Jeffrey Burrill.

„W poniedziałek dowiedzieliśmy się z doniesień medialnych o możliwym niewłaściwym zachowaniu ks. Burrill. To, co zostało nam udostępnione, nie zawierało zarzutów o niewłaściwe postępowanie z nieletnimi. Jednak, aby nie rozpraszać działań i bieżącej pracy Konferencji, prałat złożył rezygnację ze skutkiem natychmiastowym”

— abp Jose Gomez (metropolita Los Angeles) w liście do biskupów USA

W 2018 r. oskarżonemu księdzu powierzono pomoc w koordynowaniu reakcji biskupów USA na skandale związane z nadużyciami seksualnymi w Kościele. Analiza sygnałów danych aplikacji skorelowanych z urządzeniem mobilnym Burrilla pokazuje, że ksiądz odwiedzał również gejowskie bary i prywatne rezydencje podczas korzystania z aplikacji lokalizacyjnej w wielu miastach w latach 2018-2020, nawet podczas podróży na zlecenie na konferencję biskupów USA. 

To sygnał ostrzegawczy dla Watykanu

W odpowiedzi na wyżej wymienione doniesienia jako pierwsza zareagowała archidiecezja Newark w stanie New Jersey. Kuria (niegdyś kierowana przez oskarżonego o pedofilię i b. kard. Theodore McCarrick) ustami kard. Josepha W. Torbina stwierdziła, że:

„jeśli ktoś składa przyrzeczenie celibatu albo ślub czystości, a ma tego rodzaju aplikacje w swoim telefonie komórkowym, to powstaje problem. Uważam też, że problematyczna jest etyka zbierania danych nt. ludzi, których posądza się o łamanie swoich ślubów”.

W swoim ostrzeżeniu dyrektor generalny portalu Catholic News Agency stwierdził, iż ta sytuacja jest znakiem ostrzegawczym dla katolickiego świata. Już w 2018 roku zgłosiły się do niego osoby twierdząc, że mają dostęp do technologii zdolnej do zidentyfikowania duchownych i innych osób, które pobierają popularne aplikacje „hook-up”, takie jak Grindr i Tinder. Mogliby przyczynić się do wskazania ich lokalizacji za pomocą adresów IP ich komputerów lub urządzeń mobilnych. CNA nie podjęło jednak wtedy tematu.

Dane są leganie uzyskane

The PIllar twierdzi, że uzyskał 24-miesięczne „komercyjnie dostępne zapisy danych o sygnałach aplikacji” obejmujące okresy 2018, 2019 i 2020. Dotyczą one użycia Grindr i lokalizacji, w których użytkownicy logowali się do aplikacji.

Zbiór danych, który posiada redakcja portalu, jest dostępny w celach marketingowych i zawiera informacje, na których gromadzenie i komercjalizację wyraża zgodę każdy użytkownik, jako warunek korzystania z aplikacji.

Innego zdania jest sam Grindr, który wystosował w tej sprawie specjalne oświadczenie.

„Przyjrzeliśmy się uważnie tej historii, a elementy po prostu się nie zgadzają. Grindr posiada zasady i systemy mające na celu ochronę danych osobowych, a nasi użytkownicy powinni nadal czuć się pewnie i dumni z korzystania z Grindr, niezależnie od ich religii, pochodzenia etnicznego, orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej). Dane zostałyby przedstawione jako „anonimowe”. ”

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy