Francuski scenariusz dla Polski?

Tkanka społeczna Francji się rwie. Zadecydowało o tym ostatnie kilkadziesiąt lat i „pułapka rewolucji”, w którą wpadli Francuzi dzięki swoim czołowym hasłom „wolność, równość, braterstwo”. To te wzniosłe słowa uczyniły Francuzów bezradnymi wobec wyzwań i zagrożeń, które przyniósł im przełom wieków.


Uderzenia przyszły szybko i równocześnie z kilku stron. Oto podstawowe:

  • zapaść demograficzna rdzennej populacji Francji (starzenie się populacji),
  • masowa migracja przybyszy z innych kręgów kulturowych (i koszty socjalne związane z migracją),
  • planowe ekonomiczne niszczenie gospodarczej przewagi autochtonów przez kolejne lewicowe rządy,
  • zderzenie ateizmu Francuzów z islamem z równoczesnym zdeprecjonowaniem religii rodzimej – katolickiej,
  • lewicowy populizm oraz niszczenie kultury i patriotyzmu Francuzów,
  • zakażenie ideologią lewacką, LGBT i gender uczelni, szkół, a co za tym idzie młodzieży.

Tymczasem zwykli Francuzi, święcie przekonani o mocy politycznej, cywilizacyjnej i kulturowej swego kraju, opartej dodatkowo na sprawnej organizacji państwowej, długo nie zauważali zagrożeń. Nie zrobili praktycznie nic. Dzisiaj przecierają oczy ze zdumienia, że tracą kolejne przyczółki własnej dominacji – tożsamość kulturową i historyczną, prawo, szkoły, służby porządkowe, a w końcu – fragmenty terytorium. Są bowiem takie dzielnice, a niekiedy miasta, gdzie nie może zapuszczać się nawet francuska policja.

Pierwszy front – mniejszości seksualne zdobywają Francję

Jednym z głównych elementów rozkładu dzisiejszej Francji stała się lewicowa tęczowa ofensywa – obezwładniający, pełzający neomarksizm. Nasilony atak trwa wprawdzie dopiero od dwudziestu lat, ale odniósł spektakularne sukcesy. Mniejszości seksualne, feministki i lewacy rozpisali swoją ideologiczną kampanię na wiele lat. Cierpliwie krok po kroku, rok po roku, zdobywali kolejne przyczółki życia społecznego, aż do dziś.

Kończył się stary wiek. Władzę sprawowali socjaliści na czele z Lionelem Jospinem. Państwo francuskie miało się doskonale i to pod każdym względem. Wtedy to homoseksualiści i lesbijki, te jeszcze w zdecydowanej mniejszości, zaczęli się domagać od państwa prawa do dziedziczenia, posiadania wspólnych kont w bankach, prawa do odwiedzin w szpitalach itp. Hasła te wydawały się obywatelom stosunkowo niewinne i niegroźne.

Tak doszło w roku 1999 do pierwszej odsłony rewolucji ideologicznej we Francji. Wprowadzono bowiem prawo legalizujące, obok tradycyjnego cywilnego małżeństwa, tzw. związki partnerskie, czyli konkubinaty. Nazwano je „związkami cywilnej solidarności” (PACS).

Co istotne, w przeciwieństwie do ślubów cywilnych, związki te mogły zawierać także pary jednopłciowe. W ten sposób został dokonany wyłom w głównych zasadach republiki francuskiej, a wrota zostały otwarte!

Etap drugi – śluby cywilne dla homoseksualistów

Po uchwaleniu PACS instytucja małżeństwa we Francji zaczęła szybko upadać, wypierana przez niosące ze sobą o wiele mniej zobowiązań i konsekwencji „związki cywilne”. Tymczasem środowiska homoseksualne z niewiadomej przyczyny zażądały od państwa zawierania „prawdziwych ślubów” cywilnych. Państwem kierował już wtedy inny socjalista – Francois Holland.

W roku 2013 postulat homoseksualistów został spełniony, mimo że uchwalenie tej ustawy było poprzedzone milionowymi protestami Francuzów. Na nic się one zdały, demokracja nie zadziałała. Ustawa otrzymała nazwę „małżeństwa dla wszystkich”.

Zignorowanym Francuzom została pociecha, że to ustępstwo zakończy definitywnie roszczenia mniejszości seksualnych. Nic bardziej mylnego….

Etap trzeci – homoseksualiści sięgają po dzieci

Czas płynął, ale naciski środowisk nazywających się już LGBT bynajmniej nie ustawały. Do władzy doszedł sprzyjający homolobby Emmanuel Macron.

Runął kolejny bastion obrony – pary homoseksualne uzyskują stopniowo prawo do posiadania i opieki nad dziećmi.

Na razie przyznano je lesbijkom, ale wiele wskazuje, że i to się zmieni – bo jaka to rażąca „niesprawiedliwość”, by dwie kobiety mogły wychowywać dzieci, a dwóch mężczyzn nie…. We Francji taka niesprawiedliwość się nie ostoi…

Kolejne wysiłki działaczy LBGT zostały skierowane na prawo homoseksualnych par do korzystania bezpłatnie z metody „in vitro” i prawa do wynajmowania surogatek. Sprawa jest w Senacie, ale została już przegłosowana w Zgromadzeniu Narodowym w sierpniu br.

Już teraz legalizowane są dzieci urodzone dla par homoseksualnych przez surogatki poza granicami Francji. Rozmiary tego procederu ujawniła w roku 2020 słynna afera związana z masowym wynajmowaniem matek zastępczych na Ukrainie. Tak więc powoływane na świat dziecko nie będzie miało własnego ojca lub matki!

Etap czwarty – demoralizacja i depopulacja

Przy okazji tegorocznego procedowania przez francuski Parlament ustaw związanych z dostępem dla homoseksualistów do procedur „in vitro”, matek zastępczych oraz manipulowaniem embrionami zwanych „Wielką Ustawą Bioetyczną” tylnymi drzwiami lewica postanowiła rozszerzyć zakres dopuszczalnej aborcji we Francji. W owej ustawie

legislatorzy starają się przemycić zapis dopuszczający aborcję nawet do dziewiątego miesiąca z powodu trudnego stanu „psychofizycznego” ciężarnej.

Wprawdzie owo mordowanie dzieci, często zdolnych już do samodzielnego życia poza łonem matki, jest obwarowane pewnymi warunkami, w tym orzeczeniami lekarzy, ale niestety stwarza duże pole do nadużyć.

W trakcie oczekiwania na ustawę bioetyczną 9 października został we Francji przyjęty projekt dotyczący aborcji. Projekt ten liberalizuje dawne przepisy i przewiduje legalizację aborcji do 14 tygodnia ciąży (wcześniejszy – do 12 tygodnia) i likwiduje klauzulę sumienia dla lekarzy.


Siła lobby LGBT we Francji

Wydaje się, że wszystkie te ustawy dla mniejszości seksualnych nie byłyby możliwe, gdyby nie siła i pieniądze działającego we Francji „lawendowego lobby”, a także silnego wsparcia finansowego płynącego z zewnątrz – m.in. organizacji związanych z Georgem Sorosem. Ogromne kwoty wspierają wszystkie kolejne akcje LGBT. Przewodzi tu wielki świat bajecznie bogatych homoseksualnych projektantów mody z takimi tuzami jak Yves Saint Laurent czy jego kochanek Pierre Berge, polityki (z ministrem kultury Jackiem Langiem), mediów, samorządowców (np. były mer Paryża Bernard Dalanoë czy aktualny v-ce mer komunista Ian Brossat i ich współpracownicy) i wielu innych.

Stary Paryż staje się „tęczowy”

Przełomowy dla ofensywy LGBT w Paryżu okazał się rok 2001, kiedy merem Paryża został wspomniany już zdeklarowany homoseksualista i socjalista Bernard Dalanoë. Sprowadził do merostwa wielu homoseksualistów – stworzył w zarządzie miasta silne „lawendowe lobby”. Od tej pory ratusz zaczął prowadzić politykę „poprawności politycznej” i cenzury. Ale to była dopiero przygrywka, do tego, co wydarzyło się, gdy w roku 2014 merem została Annie Hidalgo. Szybko zbudowała wokół siebie w większości skrajnie lewicowy zespół, złożony głównie z homoseksualistów i feministek.

Wkrótce tęczowe flagi zostały wywieszone na budynku paryskiego Hotel de Ville, a w roku 2019 na budynku dworca kolejowego Gare du Nord (tu zastępując flagę francuską), na przejściach dla pieszych zaczęto malować tęcze, podobnie jak na tabliczkach z nazwami ulic.

Pani mer zorganizowała też w roku 2018 „olimpiadę gejowską” (X igrzyska LGBT Gay Games), której celem było promowanie hasła „walki z homofobią”. Od tego samego roku postanowiono uczynić Paryż „stolicą LBGT+”,

mer zaczęła nadawać ulicom i placom nazwy „osobowości ruchu LBGT”, zapowiedziała budowę w Paryżu „miejsca kultury, pamięci i archiwów LGBT”. Paryż zaczął też przyznawać nagrodę Paris Prize for LGBT Rights.

LGBT ideologią państwową – szaleństwo ogarnia cały kraj

Ruch LGBT opanował dzisiejszą Francję. Dotyczy to nie tylko polityki, samorządów, ale i gospodarki. W firmach i partiach politycznych pojawiły się kolektywy LGBT na wzór komunistycznych jaczejek. Nawet partia Marine Le Pen posiada już liczny „zespół gejowski”. Koleje państwowe SNCF oświetlają na tęczowo stacje, Air France oferuje tęczowe karty ViP, Renaut i PSA wystawia platformy na parady homoseksualistów. Podobnie rzecz ma się z samorządami. Prawicowy mer Nicei wzorując się na Paryżu maluje pasy dla pieszych na tęczowo, opisana już mer Paryża Hidalgo jest dumna, że Paryż uczyniła „Gay-friendly” dzięki pozyskaniu pieniędzy na „walkę o równe prawa” i „większą widzialność LGBT” itp. W swoim posiadaniu mają również własne media, portale, w tym kanał telewizyjny o tematyce homoseksualnej.

We Francji „zwalczanie LGBT-fobii” stało się obecnie głównym planem działania ministerstwa ds. równości płci. Szefowa resortu Elisabeth Moreno ma nowe pomysły, a jej urzędnicy ciężko pracują nad „dekonstrukcją stereotypów”.

Powstaje też „krajowy plan działań na rzecz równości”. Jednym z konkretów ma być usunięcie pojęć „ojca” i „matki” z dokumentów administracyjnych, ponieważ określenia „ojciec” i „matka” są rzekomo krzywdzące dla homoseksualistów.

Moreno zapowiada „poprawę codziennego życia osób LGBT”. Ma się to odbywać we współpracy z Dilcrah (międzyresortowa delegacja do walki z rasizmem, antysemityzmem i nienawiścią do LGBT). Będzie to oznaczało w przyszłości zmiany i „dekonstrukcję utartych stereotypów”. Minister Morano deklaruje, że „uczyni z lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transseksualnych pełnoprawnych obywateli”, ale tak naprawdę chodzi o ich uprzywilejowywanie. Pani Moreno przedstawiła główne punkty swojego „krajowego planu na rzecz równych praw, przeciwdziałania nienawiści i dyskryminacji osób LGBT”. Jego wejście w życie ma nastąpić do roku 2023.

Edukacja – wychowanie „nowego człowieka”

Ideologie gender i LGBT zawładnęły umysłami. Przeforsowano tzw. kartę mieszanej reprezentacji zabawek dla producentów zabawek, by „walczyć ze stereotypami w dziecięcym świecie”.

Dla chłopców – miotły i kuchenki, dla dziewczynek zestawy „młody naukowiec”. Dalsza część indoktrynacji odbywa się w szkołach. Najważniejsza jest zapisana w programach edukacyjnych walka z LGBT-fobią i trans fobią. Minister edukacji Moreno pragnie jednak podnieść skuteczność nauczania przez zwiększanie ilości godzin szkoleń nauczycieli i edukatorów. Założono też portal „Edukacja przeciwko LGBT-fobii”, wzorowany na istniejących już stronach „przeciwko rasizmowi” i „przeciwko antysemityzmowi”. Nauczyciele znajdą na portalu „narzędzia do walki z homofobią i trans fobią”. Z kolei biblioteki szkolne mają zapełnić się „postępowymi” materiałami i książkami. Mają one ukazywać dzieciom „różnorodność orientacji seksualnych, tożsamości płciowych i rodzin”. Przy kuratoriach powstaną zaś dodatkowo „obserwatoria nienawiści do osób LGBT+”. Rozpędzony walec ideologicznej propagandy nie zamierza się zatrzymywać.

Ogłupianie Francuzów trwa

Stopień oczadzenia, w jakim tkwi aktualnie społeczeństwo francuskie, jest nie do wiary. Dopadnięto i dorosłych.

Absurd goni absurd. Likwiduje się pisuary w toaletach, a nawet robi toalety mieszane, szykuje się „parytet sportowy”

– pomysł sekretarz stanu ds. równości płci Marlene Schiappa, by 50 procent transmisji dotyczyło sportu kobiecego. Obecna minister sportu zupełnie poważnie rozważa rozgrywki „piłkarskiego miksta”.

Z drugiej strony prowadzona jest bezwzględna walka ze „stereotypami kobiecości”, czyli kobiecego piękna. Szczególnie zajadle zwalczane są konkursy piękności np. Miss France, macierzyństwa, wychowywania dzieci itp.

Męskie sporty – do reedukacji

Atak został przypuszczony też na dwie popularne dyscypliny sportu – piłkę nożną i rugby. Zmuszono kapitanów i trenerów do noszenia tęczowych opasek na rękawach z okazji „dni walki z homofobią”, próbuje się represjami wychowywać kibiców

(np. za homofobiczne piosenki czy hasła będą przerywane mecze). Także Krajowa Liga Rugby w lutym 2020 ogłosiła „plan walki z homofobią” i „celebrację różnorodności”. Zawodnicy, trenerzy, prezesi, działacze, muszą uczestniczyć w warsztatach prowadzonych przez „specjalistów”.

Fenomenem jest jak mało ludzi stoi za tymi działaniami. Jean-Pier Delaume Myard, rzecznik stowarzyszenia pro-life „Manif pour tous” i zarazem homoseksualista twierdzi, że ze skrótem LGBT identyfikuje się ok. 6 procent wszystkich Francuzów, a homoseksualne lobby liczy nie więcej niż 4 tysiące aktywistów. Decyduje więc umiejętna propaganda i media.

Siłą tego szaleństwa jest powiązanie ze sobą wpływowych homolobbingów (lobby homoseksualnych, feministycznych, LGBT), które poprzez system grup biznesu, think tanków, polityki, rozmaitych fundacji oplotły państwo mocną siecią … I trzymają…

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy