Czy się stoi, czy się leży, wszystko DZIECKU się należy

Niepoprawianie błędów przez nauczyciela, aby nie zrazić dziecka do nauki danego przedmiotu, to intrygujące podejście do kształcenia. Przykład wyjęty ze szwedzkiej szkoły wywołała burzliwą dyskusję wśród polskich nauczycieli. Obniżanie wymagań wobec ucznia i brak weryfikacji wiedzy nie doprowadzi do niczego dobrego – grzmią pedagodzy. Trzymają rękę na pulsie w sprawie reorganizacji pracy w czasie pandemii. 

Szwecja

Matka, której dziecko uczęszcza do szwedzkiej szkoły w Goeteborgu zauważyła, że sprawdzanie zadań z matematyki nie podlega żadnej kontroli ze strony nauczyciela. Ćwiczenia w 95% nie były poprawione. Z rozmowy z nauczycielką wynikało, że takie podejście do wiedzy reprezentują również inni nauczyciele. Sam dyrektor szkoły nie widzi w tym nic niestosownego. W mailu do matki dziecka napisał, że „matematyka jest takim przedmiotem, w którym zadania można wykonywać prawidłowo lub błędnie, ale z tego powodu wielu uczniów traci chęć do nauki”. Podkreślił także, że nie liczy się wyłącznie poprawianie błędów, ale dbałość o „zainteresowanie przedmiotem”.

Głos polskich nauczycieli

Opisana sytuacja wywołała spore zamieszanie również w Polsce. Na forum internetowym, gdzie opiniami wymieniają się nauczyciele, niemal jednogłośnie stwierdzono – nauczanie, gdzie nie stosuje się weryfikacji błędów, nie doprowadzi do niczego dobrego.

Olga Masłoń, nauczycielka języka polskiego w szkole podstawowej w Krakowie dodaje, że nie wyobraża sobie analogicznej sytuacji w nauczaniu swojego przedmiotu.

„Czego nauczyłyby by się moje dzieci, gdybym przy poprawie wypracowania, oceniła jedynie pomysł, zostawiając błędy ortograficzne czy stylistyczne? Wychowałabym gromadę analfabetów. Zarówno matematykę, jak i inne przedmioty można wyjaśnić i pokazać za pomocą ciekawych metod i narzędzi. Wszystko może być zabawne i ekscytujące, ale wymaga zaangażowania nauczyciela”.

Dyskusja wywołana szwedzkim incydentem pokazuje co dla współczesnej szkoły powinno być ważne. Nasza rozmówczynistwierdziła, że nie można budować społeczeństwa, które wychowywane jest jedynie w poczuciu własnego sukcesu i wyjątkowości. Jej zdaniem należy „to co dobre ocenić, a to co złe wskazać”.

Polska

Mamy powody do dumy z naszych uczniów. Świadczy o tym wysokie 10 miejsce Polski, które zajęła podczas ostatniego badania PISA w 2018 r.realizowanym przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) od 2000 roku.

To jeden z najważniejszych programów badawczych, który odbywa się co 3 lata. Badanie jest realizowane wśród reprezentatywnej próby 15 -latków, losowanych wśród uczniów z różnych typów szkół. W ostatnim badaniu uczestniczyło 79 krajów. Polska była reprezentowana przez 5653 losowo wybranych uczniów z 239 szkół. Badane były takie obszary wiedzy jak: czytanie ze zrozumieniem, matematyka oraz nauki przyrodnicze.  

źródło: https://www.oecd.org/pisa/PISA-results_ENGLISH.png

Kolejne badanie PISA przypada na 2021 rok, zatem po reformie edukacji w polskiej szkole (likwidacja gimnazjów) i w czasie pandemii. Wyniki uczniów będą stanowiły dobry materiał porównawczy w odniesieniu do zmian, jakie zaszły w edukacji.

„Covidowe” egzaminy

W czasie pandemii podejście do nauki, o którym wspomina pani Olga Masłoń zostało mocno zachwiane. Stawianie uczniom odpowiednich wymogów (nie mylić z przeładowaniem materiału), jest kluczowym elementem kształcenia, ale w chwili obecnej nie możliwe do realizacji. 31 grudnia Centralna Komisja Egzaminacyjna (CKE) opublikowała aneksy do wymogów dla klas ósmych oraz maturalnych. Główne zmiany to:

  • zniesienie egzaminów ustnych, chyba że zdający chce do nich przystąpić,
  • zniesienie obowiązku zdawania egzaminu maturalnego z dodatkowego przedmiotu,
  • ograniczenie liczby zadań z matematyki na egzaminie ósmoklasisty oraz maturalnym (ok 20-30%),
  • ograniczenie wypowiedzi pisemnej na języku polskim do wyboru między rozprawką a opowiadaniem.

O słuszność podjętych działań zapytaliśmy nauczycieli klas maturalnych. Grażyna Sakowicz-Garsztka, nauczycielka matematyki z IV LO w Kaliszu stwierdziła, że zaproponowane zmiany wobec jej przedmiotu nauczania są marginalne.

„Zwiększono liczbę pytań zamkniętych, a ograniczono zadania otwarte, co z pewnością przyczyni się do większej zdawalności. To trudny dla nas czas, a zmiany były chyba konieczne” – podkreśla nauczycielka.

Podobnego zdania jest Maciej Zapiór, nauczyciel historii w liceum ogólnokształcącym z Krakowa.

„Obniżenie wymagań to mocne, psychiczne wsparcie dla maturzystów, którzy mają poczucie krzywdy z powodu e-nauczania. Jest dla nich ważne, że ktoś zwrócił uwagę na aktualne problemy”.

Teraz covid, a potem? 

MEN w niespełna trzy miesiące przeprowadziło zmiany w egzaminach kończących szkoły podstawowe i średnie. Skutki tego procesu będzie można ocenić w kolejnych latach.

W drodze dostępu do informacji publicznej zapytaliśmy CKE, o kwestie, które budzą obawy mianowicie: na ile komisje są przygotowane do nowego zakresu zadań, jak będzie przebiegała matura poprawkowa w 2021 roku oraz czy po ustaniu pandemii, wrócą stare zasady egzaminowania.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy