Co dalej z cenzurą w mediach społecznościowych?

Projekt ustawy o wolności słowa w Internecie zaprezentowany w styczniu przez Ministerstwo Sprawiedliwości, do dziś nie został wniesiony pod obrady Sejmu. Z wypowiedzi sekretarza stanu w ministerstwie Sebastiana Kalety wynika, że nie może on być nawet procedowany na posiedzeniu rządu. Co wstrzymuje Radę Ministrów przed skierowaniem nowej regulacji do laski marszałkowskiej?

Projekt nowego prawa o mediach społecznościowych był zapowiadany już w grudniu ubiegłego roku, a więc jeszcze przed zablokowaniem profilu prezydenta USA Donald’a Trump’a na Twitterze, co pozbawiło go jednego z głównych źródeł komunikacji z wyborcami.

15 stycznia br. Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło rozwiązania ustawowe, które miałyby stać na straży „konstytucyjnego prawa do wolności słowa, a także dóbr osobistych naruszanych przez anonimowych użytkowników internetu”.

Celem projektu ustawy jest walka z cenzurą w mediach. Jednym z jego instytucjonalnych założeń było powołanie Rady Wolności Słowa – kolegialnego, pięcioosobowego ciała wybieranego na sześcioletnią kadencję, którego kompetencją byłoby m.in. nakładanie kar na podmioty blokujące swobodę ekspresji w mediach społecznościowych.

Od razu jednak pojawiły się zarzuty co do szczegółowych rozwiązań projektu, sama zaś Rada jeszcze przed wpłynięciem projektu do Sejmu została okrzyknięta przez część przedstawicieli opozycji ciałem politycznym, realizującym autorytarne zapędy rządu. Wskazywano przy tym nieścisłość w wypowiedzi wicepremiera Jarosława Gowina, który mówił, że wybór pięciu członków rady przez Sejm będzie musiał być szeroko konsultowany, gdyż wymagana przy wyborze jest większość kwalifikowana 3/5 głosów. Tymczasem zgodnie z projektem jest tak faktycznie. W przypadku niepowodzenia wyboru w tym trybie w drugim podejściu wystarczająca byłaby zwykła większość głosów.

Pojawiły się także reperkusje związane z przedstawicielami ciał europejskich. Jeszcze w pierwszej połowie marca Dunja Mijatović, Komisarz Praw Człowieka Rady Europy, wystąpiła z listem do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym narzeka na projekt podatku od mediów. Wyraża się także niepochlebnie o proponowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości Radzie Wolności Słowa pisząc, że przyznanie jej kompetencji polegającej na wydaniu decyzji o przywróceniu wpisu lub konta internetowego mogłoby powodować kolizję prawną w związku z obowiązującymi w Polsce ramami prawnymi dotyczącymi mowy nienawiści.

Komisarz wykazała się przy tym jaskrawą niewiedzą, gdyż Rada nie mogłaby przywrócić wpisu sprzecznego z prawem. A nawet gdyby chciała to zrobić – taka decyzja podlegałaby normalnej kontroli sądowej. Pomijam w tym miejscu ideologiczny wydźwięk wypowiedzi komisarz.

Projekt ustawy nakłada na usługodawców obowiązek ustanowienia w języku polskim wewnętrznego postepowania kontrolnego w sprawach, których przedmiotem są̨ reklamacje użytkowników w zakresie:

  • ograniczenia dostępu do treści,
  • ograniczenia dostępu do profilu użytkownika,
  • rozpowszechniania treści o charakterze bezprawnym (art. 19).

Treści o charakterze bezprawnym definiowane są tam jako„treści naruszające dobra osobiste, dezinformację, treści o charakterze przestępnym, a także treści, które naruszają dobre obyczaje, a w szczególności rozpowszechniają lub pochwalają przemoc, cierpienie lub poniżenie” (art. 3 pkt 8).

W wyniku postępowania przeprowadzonego w przeciągu siedmiu dni od dnia wpływu skargi Rada Wolności Słowa wydawałaby decyzję, w której przywraca lub odmawia przywrócenia treści lub profilu użytkownika, biorąc pod uwagę kryterium bezprawności (art. 25). Nie może jednak ograniczać w jakikolwiek sposób dostępu do publikowanych wpisów. Nie pełni więc w żadnym stopniu roli urzędu cenzorskiego.

Rada Wolności Słowa mogłaby również nakładać kary na media społecznościowe w wysokości od 50 tys. do 50 mln zł.

„Deklaracje naszych koalicjantów są oczywiście pozytywne, niemniej jednak nie przekłada się to na realne działania w sferze legislacyjnej” – powiedział Sebastian Kaleta, Sekretarz stanu Ministerstwa Sprawiedliwości, w rozmowie z cyberdefence24.pl.

Projekt nadal czeka na wpisanie do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy