Cafe makabreska

TVP po wielu perypetiach wyemitowała film dokumentalny „Stan zagrożenia” w reżyserii Ewy StankiewiczJørgensen. Okazuje się, że największą uwagę widzów przyciągnęły zdjęcia Ewy Kopacz w moskiewskim prosektorium. Jakie mogą być reperkusje polityczne?

Przed emisją film aż pięciokrotnie był ściągany z ramówki – ostatnio w 11. Rocznicę katastrofy.

Kiedy już został odblokowany jego powtórka leciała na 2 kanałach naraz (w TVP 3 kosztem ocenzurowanego programu „Warto rozmawiać” J. Pospieszalskiego).

Największą furorę po pierwszej emisji „Stanu zagrożenia” zrobiły zdjęcia Ewy Kopacz pijącej kawę i pozującej do fotografii w moskiewskim prosektorium z Rosjanami pracującymi przy sekcjach zwłok. Na polskim Twitterze temat ten był zdecydowanie dominujący. Nie wszyscy byli z tego zadowoleni, w tym sama Ewa Stankiewicz-Jørgensen, reżyser filmu.

Mimo przeważającej liczby oburzonych zachowaniem byłej minister zdrowia, a następnie premier, pojawiały się także głosy sceptyczne mówiące o tym, że przesłoni to główny przekaz dokumentu, a jest nim mocna sugestia, że 10 kwietnia 2010 roku w okolicach Smoleńska nastąpił zamach.

Niestety zarówno film dokumentalny autorstwa podkomisji Antoniego Macierewicza sprzed paru tygodni, jak i „Stan zagrożenia” nie załatwiają sprawy i raczej budują wzmożenie emocjonalne u odbiorcy niż przyczyniają się do wyjaśnienia katastrofy. W przypadku tego drugiego obrazu nie jest to jednak wina autorki filmu, ale materiału, na którym dane jej było pracować.

Do dziś nie ma bowiem ostatecznego raportu podkomisji ds. katastrofy, a sama Ewa Stankiewicz mówi o trudnościach, jakie cały czas stoją na drodze do wyjaśnienia wszystkich elementów tego tragicznego zdarzenia. Nie chodzi tu tylko o trudności obiektywne w postaci braku kluczowego dowodu rzeczowego, czyli wraku samolotu – można przecież twierdzić, że wobec wrogości ze strony Rosji nie było to proste do załatwienia. Mowa jednak także o wewnętrznej grze politycznej wokół Smoleńska. Coraz więcej osób, w tym m. in. Glenn Jørgensen, były członek podkomisji a prywatnie mąż dziennikarki, jak i część rodzin ofiar katastrofy, zarzuca Antoniemu Macierewiczowi obstrukcję i opóźnianie prac podkomisji.

Wiele pretensji jest kierowanych także wobec prezesa TVP, Jacka Kurskiego. Film był tzw. „półkownikiem” – przeleżał w archiwum telewizji ponad rok, kilkakrotnie jego emisja była przekładana, a i tak ostateczna wersja różni się od tej przekazanej TVP.

Według relacji reżyser wycięta została m. in. scena pokazująca dobijanie rannych. Na jej podstawie jednak zamierza ona nakręcić kolejny film.

Pytanie, które musi się pojawić jest następujące: jak wpłynie na sytuację polityczną w Polsce publikacja zdjęć Ewy Kopacz? Jedna z teorii spiskowych głosi, że jest to przygotowanie do wcześniejszych wyborów parlamentarnych, ale na tej drodze jest zbyt wiele niewiadomych. Poza tym pani Kopacz nie jest już znaczącą postacią na opozycji i jej polityczna pozycja jako lokomotywy wyborczej Platformy Obywatelskiej jest już raczej spalona.

Wielu komentatorów jest też zdania, że pomimo szokującego wydźwięku fotografii z moskiewskiej kostnicy, nie dowiedziało się o byłej premier nic znaczącego. Wręcz przeciwnie – słabo wróżyłoby PiS-owi w kontekście dokończenia śledztwa smoleńskiego, jeżeli byłby to jedyny news odnoszący się do dnia katastrofy. Emocje społeczne zdążą opaść nawet jeżeli już w najbliższym czasie rząd miałby stać się mniejszościowym i zostałyby rozpisane nowe wybory parlamentarne. Co innego, gdyby było to preludium do przedstawienia prawdziwie szokujących dowodów…


Zdjęcie tytułowe: Kadr z filmu dokumentalnego Ewy Stankiewicz „Strefa Zagrożenia”

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy