Wybory do Izby Poselskiej w Czechach

Polacy liczyli po cichu na to, że po wyborach parlamentarnych w Czechach, dojdzie do przełamania impasu w negocjacjach dotyczących turowskiej kopalni. Zdaje się, że były to płonne nadzieje. U naszych południowych sąsiadów na pierwszy plan wysuwa się obecnie tworzenie stabilnej większości parlamentarnej. Na horyzoncie rysująca się także zmiana na stanowisku premiera. Kwestia turowskiej kopalni wydaje się być zepchnięta na margines.  

W wyborach do Izby Poselskiej w szranki stanęło dwadzieścia partii politycznych i dwie koalicje. Partie i koalicje wystawiły ponad pięć tysięcy kandydatów. Aby dostać się do parlamentu partie powinny były przekroczyć próg 5%, w przypadku koalicji dwóch podmiotów próg wynosił 8%, a w przypadku koalicji ponad dwóch partii 11%.

Wygrała prawicowa koalicja SPOLU, w skład której weszły:

  • Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS),
  • Unia Chrześcijańska i Demokratyczna – Czechosłowacka Partia Ludowa (KDU-ČSL),
  • Tradycja Odpowiedzialność Dobrobyt 09 (TOP 09).

Koalicja SPOLU uzyskała 27,8%. Tuż za nimi uplasowała się partia ANO pod wodzą obecnego premiera Andreja Babiša (27,1%).

Na trzecim miejscu znalazła się koalicja partii Piraci i STAN (partia Burmistrzowie i Niezależni), która przekonała do siebie 15,6% wyborców.

Stawkę zamyka eurosceptyczna partia SPD (Wolność i Demokracja), wspierająca ANO, która wzbudziła zaufanie u 9,6% wyborców. Jej liderem jest kontrowersyjny biznesmen japońskiego pochodzenia Tomio Okamura.

Do parlamentu po raz pierwszy od aksamitnej rewolucji nie dostała się partia komunistyczna (KSČM, 3,6%), popierająca wizje polityczne Babiša. Wyborców nie przekonali do siebie również socjaldemokraci (ČSSD, 4,65%), którzy przez cztery lata współrządzili z ruchem ANO. Tym samym partia ANO straciła ważnych potencjalnych koalicjantów, dzięki którym możliwe by było uzyskanie większości w parlamencie.

Frekwencja w tych wyborach była stosunkowo wysoka, wynosiła 65,4% – wyższa była jedynie w wyborach w 1996 i 1998 roku. W dużych miastach wyraźną przewagę zyskała koalicja SPOLU, uzyskując w Pradze najwyższy wynik (niemal 40%). Czesi za granicą wybrali najliczniej partię Piratów i STAN (ponad 50%).

Według czeskich analityków kluczowe nie były jednak głosy wyborców z dużych miast, to średnie miasta odwróciły się od premiera Babiša i jego partii ANO. Wierni ANO pozostali wyborcy starszej generacji, natomiast średnia generacja wolała zagłosować na koalicję SPOLU.

Jeśli chodzi o ilość oddanych głosów najwyżej uplasował się lider STAN-u Vít Rakušan, zyskując niemal 60 tysięcy głosów, czwarte miejsce zajął premier Andrej Babiš, którego poparło ponad 38 tysięcy głosujących. Na trzecim miejscu znalazł się lider SPOLU Petr Fiala, który typowany jest na przyszłego premiera Czech.  

Liderzy koalicji SPOLU tuż po ogłoszeniu nieoficjalnych wyników wyborów rozpoczęli negocjacje z koalicją Piraci i STAN, w celu utworzenia większości w parlamencie. To pozwoliłoby dokonać zmian na stanowisku premiera.  

Dla Polski utworzenie rządu przez SPOLU może oznaczać początek końca batalii o kopalnię Turów. Niemiej jednak liderzy SPOLU muszą brać pod uwagę stanowisko nastawionych proekologicznie i liberalnie swoich ewentualnych koalicjantów z partii Piraci i STAN. Trzeba jednak zaznaczyć, że w czeskim życiu politycznym sprawa polskiej kopalni Turów to raczej kwestia marginalna i niewzbudzająca emocji. W połowie przyszłego roku Czesi przejmują przewodnictwo w Unii Europejskiej, co może mieć wpływ na rozwiązanie kwestii kopalni w Turowie.

Obecnie kwestią kluczową dla naszych południowych sąsiadów jest utworzenie stabilnej koalicji pozostającej w opozycji do ANO. A to nie będzie łatwe, biorąc pod uwagę, iż taka koalicja skupiałaby aż pięć podmiotów politycznych, często o różnych zapatrywaniach na kwestie polityczne, ekonomiczne i społeczne: ODS, KDU-ČSL, TOP 09, Piratów oraz STAN. To partie prawicowe i centro-liberalne. Negocjacje w sprawie utworzenia nowego rządu również utrudnia niestabilny stan zdrowia prezydenta Czech Miloša Zemana, a także fakt, iż opozycyjna koalicja SPOLU uzyskała tylko nieznacznie wyższe poparcie od rządzącej partii ANO.

Co więcej, pomimo wygranej, SPOLU może poszczycić się mniejszą ilością mandatów (71) niż ANO (72), co ma związek z rozłożeniem poparcia w okręgach wyborczych. Piraci i STAN mają 37 mandatów, a SPD 20.

W porównaniu z poprzednimi wyborami z 2017 roku, koalicja SPOLU zyskała dodatkowe 29 mandaty poselskie, ANO straciła 6 mandatów, Piraci i STAN mają razem dodatkowo 9 mandatów, natomiast SPD zanotował spadek o 2 mandaty. Największym przegranymi jest partia komunistyczna i socjaldemokraci, którzy w kadencji 2017-2021 mieli po 15 mandatów. Teraz nie przekroczyli wymaganego progu procentowego i nie dostali się do parlamentu.

Wyniki wyborów parlamentarnych w Czechach pokazały dużą polaryzację nastrojów społecznych. Z jednej strony znajduje się partia ANO i jej prawdopodobny koalicjant SPD, a na drugiej stronie przeciwwagę tworzy SPOLU z Piratami i STAN-em. Każda z koalicji uważa się za wygraną, rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana.

W obliczu takich palących problemów, jak:

  • zestawienie nowego rządu,
  • problemy zdrowotne głowy państwa, która ma także bezpośredni wpływ na szybkość wyboru nowego premiera (w jego gestii leży zwoływanie parlamentu, przyjmowanie dymisji premiera, mianowanie nowego),
  • afery korupcyjne,
  • nadciągająca IV fala pandemii,

kwestia turowskiej kopalni, pojawiająca się tak często w polskiej debacie politycznej, znajduje się u naszych południowych sąsiadów na peryferiach zainteresowania społecznego.



Źródło fot. wpolityce.pl/PAP/EPA

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy