Wolność religijna w Polsce według Departamentu Stanu USA

Raport Departamentu Stanu USA dotyczący wolności religijnej w Polsce to kolaż różnych wydarzeń polityczno-społecznych niczym sceny z filmów Patryka Vegi. Pozornie dotyczą jednego tematu, ale nie mają określonego ciągu logicznego. Chyba, że zmienimy perspektywę.

Czytając raport USA dotyczący przestrzegania wolności religijnej w Polsce można odnieść wrażenie, że wolność religijna kręci się wokół jednej grupy religijnej. W dokumencie słowo „antysemityzm” jest odmieniane przez wszystkie przypadki i pojawia się ponad 30 razy.

„W 2019 r. (najświeższe dostępne dane) władze prowadziły postępowanie przygotowawcze dotyczące 370 incydentów o podłożu religijnym, w porównaniu z 429 incydentami w roku poprzednim. Spośród zgłoszonych incydentów 182 miało charakter antysemicki, 112 – antymuzułmański a 76 – antykatolicki. Statystyki za 2020 r. nie były dostępne” – czytamy w pierwszych akapitach raportu.

Statystyki wspólnot wyznaniowych

Według danych z Rocznika Statystycznego RP w 2020 roku niemal 85% populacji Polski identyfikuje się z wyznaniem rzymskokatolickim. Następne w kolejności wspólnoty religijne to Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, liczący około pół miliona członków (zdaniem grup wyznaniowych liczba wyznawców prawosławia od 2014 r. podwoiła się wraz z napływem migrujących pracowników ukraińskich) oraz Świadkowie Jehowy, zgłaszający około 116 tysięcy członków.

Niektóre organizacje żydowskie szacują liczbę wiernych na 20 tysięcy, podczas gdy inne szacunki, w tym naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha, mówią o 40 tysiącach. Społeczność muzułmańska szacuje liczbę muzułmanów na 25 tysięcy, są to głównie sunnici. Około 10% muzułmanów to etniczni Tatarzy, grupa obecna w kraju od kilkuset lat.

Prawa grup wyznaniowych

Twórcy raportu zauważyli, że polska Konstytucja gwarantuje wolność sumienia i wyznania. Stosunki 15 grup wyznaniowych z państwem regulują przepisy szczegółowe, określające charakter tych stosunków oraz procedury restytucji mienia. Ponadto relacje 168 zarejestrowanych związków wyznaniowych oraz pięciu zbiorczych organizacji religijnych z państwem polskim nie są uregulowane ustawowo. Prawo stanowi, że stosunki pomiędzy państwem a kościołami i związkami wyznaniowymi opierać się mają na poszanowaniu wolności sumienia i wyznania.

Co ważne, niezarejestrowane grupy mogą swobodnie modlić się, nawracać, publikować lub sprowadzać literaturę religijną oraz zapraszać zagranicznych misjonarzy. Ale nie są uznawane na mocy prawa, dlatego nie mogą podejmować pewnych działań w imieniu związku, np. być właścicielem nieruchomości lub rachunku bankowego.

Obywatele mają prawo pozwać rząd za naruszenie wolności wyznania przewidzianej w Konstytucji RP, a zabrania ona dyskryminacji i prześladowania ze względu na wyznanie lub przekonania. Ustawa zasadnicza uznaje prawo do odmowy odbycia służby wojskowej ze względu na przekonania religijne, jednak przewiduje również możliwość obowiązku odbycia służby zastępczej.

Roszczenia żydowskie

Tyle teorii na temat wolności religijnej w Polsce. W sekcji „Działania podejmowane przez władze” możemy dowiedzieć się, jak rząd, politycy czy władze lokalne w głównej mierze realizowali przepisy dotyczące restytucji mienia.

Między wierszami czytamy o atakach na kościoły katolickie w październiku 2020 roku w związku z tzw. Strajkiem Kobiet. Ale więcej przypadków analizowanych przez Biuro Demokracji, Praw Człowieka i Pracy Departamentu Stanu USA, opierało się na dwóch tematach: akty antysemityzmu oraz restytucja mienia wspólnot żydowskich.

„Społeczność żydowska nadal wskazywała, że tempo restytucji mienia wspólnot żydowskich było powolne, związane z nim koszty obsługi prawnej wysokie, a zgłaszający roszczenia często nie odzyskiwali mienia ani nie uzyskiwali rekompensat. Na przykład rozpoczęty 20 lat temu proces odzyskiwania starego cmentarza żydowskiego w Kaliszu do końca analizowanego roku nie został rozstrzygnięty. Przedstawiciele związków wyznaniowych uczestniczący w pracach innych komisji również informowali o znacznych opóźnieniach w rozpatrywaniu spraw, co przypisywali działaniom zasiadających w tych komisjach urzędników państwowych” – czytamy w raporcie.

Możemy też przeczytać, że kilka organizacji pozarządowych i prawników reprezentujących wnioskodawców, w tym prawników reprezentujących osoby, które przeżyły Holokaust lub ich spadkobierców, stwierdziło, że działania komisji rządowej przy Ministerstwie Sprawiedliwości negatywnie wpłynęły na sprawy dotyczące restytucji własności prywatnej, ponieważ decyzje administracyjne i sądowe uległy spowolnieniu w wyniku decyzji komisji.

W 2019 r. Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało sprawozdanie z działań komisji w latach 2017 – 2019. Jak czytamy w raporcie, komisja uchyliła 56 decyzji restytucyjnych i nakazała zwrot nienależnego odszkodowania w wysokości 100 mln złotych.

Akty antysemityzmu podczas kampanii prezydenckiej

W dokumencie kilka sytuacji koncentruje się na okresie kampanii prezydenckiej. Zdaniem twórców publikacji, restytucja mienia stała się jednym z tematów prezydenckiej kampanii wyborczej. I tak oberwało się Andrzejowi Dudzie za stwierdzenie, iż rząd nie będzie wypłacał odszkodowań za mienie bezspadkowe i podkreślił, że nie podpisze żadnej ustawy, która uprzywilejowałaby którąkolwiek grupę etniczną w stosunku do innych.

„Jeśli ktoś chce odszkodowania, niech zwróci się do tych, którzy wywołali II wojnę światową” – powiedział kandydat na Prezydenta Polski 8 lipca 2020 roku.

Miesiąc wcześniej przedstawiciele polskiej i międzynarodowej społeczności żydowskiej i inne osoby oskarżały media publiczne o emisję materiałów zawierających treści antysemickie w trakcie kampanii prezydenckiej. TVP wyemitowała wtedy program z wypowiedziami dziennikarzy, którzy twierdzili, że główny kontrkandydat urzędującego prezydenta, jeśli zostanie wybrany, wykorzysta fundusze publiczne do „zrekompensowania Żydom” zwrot prywatnej własności.

„W materiale można było usłyszeć również, że podejście kandydata do restytucji „nie jest oparte na interesie Polski” i zobaczyć obrazy Izraela, znanego amerykańskiego biznesmena żydowskiego pochodzenia, obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau i pieniędzy wypadających z torby” – przytacza raport.

Powołując się na zdanie Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie Departament Stanu USA ocenił, że telewizja publiczna stała się „narzędziem kampanii wyborczej urzędującego prezydenta”, a relacje miały „wyraźne podteksty ksenofobiczne i antysemickie”.

To jest ten antysemityzm czy nie?

Czytając sytuacje przedstawione w dokumencie oraz przywoływane w nim wypowiedzi osób publicznych można odnieść wrażenie, że Polska antysemityzmem stoi. Jednak pośród tych wielu przypadków antysemityzmu natknąłem się na skrzętnie schowaną wypowiedź naczelnego rabina Polski dla niemieckiego dziennika Die Welt. Tematem wypowiedzi był faktyczny stopień antysemityzmu w państwie położonym nad Wisłą.

Michael Schudrich stwierdził, że Polska jest bezpieczniejszym miejscem do życia dla Żydów niż inne kraje europejskie. Powiedział, że antysemityzm ma miejsce w Polsce, jednak nie przejawia się w atakach fizycznych na osoby narodowości żydowskiej.

Żydzi, którzy noszą jarmułkę, nie są w Polsce atakowani, jak w Berlinie czy Paryżu. W Polsce synagogi nie są atakowane, a przed centrami żydowskimi nie ma policji, jak ma to miejsce w Niemczech. Nie umiem powiedzieć, dlaczego u nas jest tak spokojnie, ale bardzo się z tego cieszę

— naczelny rabin Polski Michael Schudrich dla niemieckiego dziennika Die Welt

Oberwało się Spurek i Korwinowi-Mikke

Zostały przytoczone też wypowiedzi polskich polityków. Wśród nich znalazła się poseł do Parlamentu Europejskiego Sylwia Spurek oraz poseł Konfederacji Janusz Korwin- Mikke. Ta pierwsza udostępniła w mediach społecznościowych obraz porównujący przemysł mięsny do Holokaustu. Wizerunek przedstawiał krowy w rzeźni w więziennych pasiakach z żółtą gwiazdą.

Korwin-Mikke natomiast miał stwierdzić, iż „w wyniku pogromów [ludności żydowskiej] przeżywali najsilniejsi i najzdolniejsi [Żydzi]… Żydzi są potęgą, bo mieli pogromy. Nawet są teorie, że rabini specjalnie prowokują pogromy właśnie po to, żeby Żydzi przeżywali i wtedy jest selekcja naturalna.”

Następnie w raporcie docieramy do dosłownie kilku przykładów antykatolicyzmu. Została przywołana sytuacja sprzedaży tęczowych wisiorków z postacią Matki Boskiej w kształcie waginy. Sprawa naklejek przedstawiających Matkę Boską Częstochowską z aureolą w kolorach tęczy również została odnotowana. Przywołano też sytuację wetknięcia flagi tęczowej w figurę Chrystusa niosącego krzyż.

Statystyka incydentów

Z danych Prokuratury Krajowej wynika, że w 2019 r. prokuratorzy prowadzili dochodzenia w związku z 370 incydentami motywowanymi religijnie w porównaniu z 429 incydentami w roku poprzednim. Spośród zgłoszonych incydentów 182 miało charakter antysemicki, 112 – antymuzułmański, a 76 – antykatolicki.

Dane z 2018 r. nie zawierały informacji, jakich grup religijnych dotyczyły incydenty natomiast w 2019 r. zanotowano 112 incydentów antysemickich, 328 – antymuzułmańskich i 66- antykatolickich. Stowarzyszenie Nigdy Więcej i wspólnoty wyznaniowe uznały, że władze nie monitorowały incydentów na tle religijnym w sposób systematyczny i wyczerpujący.

MSWiA podało, że policja odnotowała 22 przypadki zakłócenia nabożeństw i 79 przypadków wandalizmu przed kościołami katolickimi, które były reakcją na orzeczenie Trybunału. W związku z incydentami policja zatrzymała 76 osób. Następne akty wandalizmu wymierzone przeciwko kościołom katolickim miały miejsce na przełomie października i listopada. Do takich sytuacji dochodziło w całym kraju.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy