Ukraina w chaosie destabilizacji?

Zgodnie z pewną ukraińską tradycją majdany wybuchały w okresie zimowym. Teraz także może dojść na przełomie zimy i wiosny do kolejnej destabilizacji, lecz będzie ona nosiła charakter operacji zewnętrznej. Katastrofalnie niskie zapasy węgla w elektrowniach i elektrociepłowniach, możliwości zamknięcia przesyłu gazu przez terytorium Ukrainy, a co za tym idzie odłączenie tego państwa od zasobów gazowych oraz pogłębiająca się recesja w gospodarce, presja migracyjna wywołana z kierunku Białorusi i Rosji destabilizująca funkcjonowanie wojska i służb. To tylko niektóre zagrożenia dla tego państwa.

Tysiące kilometrów ukraińskiej granicy z Białorusią, Rosją czy też znajdującym się pod rosyjską kontrolą Naddniestrzem powoduje, iż Ukraina nie ma szans na pełną kontrole przestrzeni swoich granic. Obecny stan armii tego państwa pozwala zasadniczo tylko na ryglowanie granic z Krymem oraz separatystycznymi republikami. Przygotowane do rozwinięcia kryzysowego liczne skadrowane jednostki prawdopodobnie nie będą w stanie powołać wystarczającej liczby rezerwistów, aby je rozwinąć operacyjnie.

Duża część młodych Ukraińców pracuje poza granicami państwa. Do tego z dużym prawdopodobieństwem można założyć, iż Rosja rozpocznie punktowe działania swoich sił specjalnych w wielu miejscach Ukrainy, wykorzystując potencjał i zasoby operacyjne służb specjalnych. Zasadniczo w większości będą one nosiły w początkowym okresie charakter niemilitarny, ale za to przestrzenny, czyli prowadzony w odległych miejscach na Ukrainie, aby rozciągnąć i utrudnić działania służb i wojska.

Wypróbowywana właśnie na granicy polsko-białoruskiej taktyka wykorzystywania armii i jednostek specjalnych do wsparcia presji migracyjnej przyzwyczaja świat do tego typu operacji. Nikt nie mówi wprost o wojnie a to pokazuje, iż zastosowanie tego typu mechanizmów w wielowymiarowym ataku hybrydowym nie spotka się poza protestami politycznymi z większym oporem międzynarodowym.

Już obecnie poprzez zgromadzenie wzdłuż granic Ukrainy rosyjskich związków operacyjnych mamy do czynienia z wielomiesięczną presją psychologiczną na ukraińskie społeczeństwo. Kolejnym krokiem będzie destabilizacja za pomocą nielegalnych migrantów, którzy będą przybywać na Ukrainę z kilku kierunków, w tym z Rosji. Oczywiście operacja będzie rozciągnięta w czasie, aby z jednej strony wyczerpywać ukraińskie społeczeństwo, a z drugiej społeczność międzynarodową, która będzie miała już dosyć ciągłego zajmowania się Ukrainą.

Ważnym elementem oddziaływania psychologicznego będą problemy energetyczne i kreowanie w społeczeństwie postaw buntu społecznego skierowanego przeciwko władzom państwa. Oczywiście na zachodniej Ukrainie zintensyfikują się środowiska nacjonalistyczne, które będą torpedowały wszelkie działania na rzecz dialogu z Rosją i skierowane na pogłębienie konfrontacji.

Sama operacja prowadzona w zimie przez armię rosyjsko-białoruską w sposób zasadniczo niemilitarny będzie skierowana na wyczerpanie ukraińskich służb i wojska oraz ich rozproszenie operacyjne po całym państwie. Z uwagi na obszar Ukrainy udzielenie skutecznej pomocy przez kraje trzecie nie będzie skuteczne, lecz będzie miało bardziej charakter działań politycznych.

Bardzo niebezpiecznym momentem będzie przeciążenie ukraińskich elektrowni atomowych, które zapewniają około 50% energii elektrycznej, a których resursy już dawno przekroczyły poziom alarmowy. Nadmierne ich eksploatowanie będzie coraz bardziej zagrażało bezpieczeństwu nie tylko Ukrainy, ale także państwom ościennym. Po fazie dezintegracji społecznej i politycznej Ukrainy należy spodziewać się operacji, które będą nosiły znamiona operacji czysto wojskowych w postaci swoistych wojen buntowniczych opartych na wspieraniu punktowych protestów społecznych.

Oczywiście celem Rosji nie jest zajęcie Ukrainy, ale przejęcie kontroli nad kilkoma ośrodkami i doprowadzenie państwa do stanu chaosu, czyli wtrącenie go coraz bardziej w szarą strefę bezpieczeństwa. Wojska rosyjskie zgromadzone u granic Ukrainy będą dawały osłonę do operacji specjalnych.

Zasadniczo Ukraina nie będzie mogła liczyć na swoich sąsiadów, gdyż Polska będzie zajęta swoimi problemami na całej granicy wschodniej, a Węgry i Rumunia poprzez dotychczasową politykę wobec mniejszości narodowych będą się dystansowały od Kijowa.

To tylko zarys możliwego i prawdopodobnego scenariusza, do którego może dojść na wschód od Polski. Zasadniczo celem Moskwy nie jest zajęcie całego państwa, a co najwyżej kilku obwodów lub ich części. To wystarczy, aby Ukraina stała się obszarem upadłym, a z uwagi na potencjał ludnościowy i obszarowy w długiej perspektywie czasu jego utrzymanie w postaci pomocy międzynarodowej stanie się niemożliwe. To może spowodować nieformalną zgodę wielu państw na defragmentację Ukrainy.

źródło fot. gł. commons.wikimedia.org

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy