Stosunki USA z Ukrainą po wyborze Joe Bidena

Ukraina niewątpliwie będzie należała do ścisłego grona państw, które najbardziej skorzystają na zmianie gospodarza Białego Domu. Joe Biden bardzo dobrze zna ten kraj. Jako wiceprezydent odpowiadał bowiem za politykę Waszyngtonu wobec Ukrainy. Zarówno za obronę Kijowa przed Rosją, jak i za wewnętrzne reformy.

W latach 2009-2017 co najmniej pięć razy odwiedził Ukrainę jako wiceprezydent USA. W efekcie tej intensywnej współpracy dysponuje kadrą bardzo dobrze znającą Ukrainę. Chodzi zwłaszcza o dr Michaela Carpentera, który prawdopodobnie zostanie jego kluczowym współpracownikiem do spraw Kijowa.

Po ogłoszeniu zwycięstwa Joe Bidena w wyborach prezydenckich prezydent Wołodymyr Zełenski jako jeden z pierwszych zagranicznych przywódców pogratulował mu wygranej. Zełenski twierdzi, że Biden „zna Ukrainę lepiej” i „rozumie ukraińską mentalność”.

Trzeba się odwdzięczyć za wygraną w wyborach

Nie jest tajemnicą, że Ukraińcy odegrali ważną rolę w zwycięstwie Joe Biden’a. Nie chodzi tylko o to, że liczna ukraińska diaspora silnie poparła tego kandydata i, jak wykazują prowadzone w USA śledztwa, wielu Ukraińców uczestniczyło w ich fałszowaniu. Nie zapomnieli oni, że Donald Trump za Ukrainą nie przepadał. Zwolnił kilku ważnych urzędników administracji waszyngtońskiej, którzy wspierali Ukrainę, w tym ambasadora w Kijowie, Marię Jovanovich i podpułkownika Alexandra Windmana – eksperta Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Od maja 2019 po zwolnieniu Marii Jovanovich USA nie miały nawet stałego ambasadora na Ukrainie. Wiele wyjaśnia rozmowa telefoniczna z lata 2019 w której Trump, domagając się wszczęcia śledztwa w sprawie Biden’a, szantażował prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

Niewygodne fakty z przeszłości

Jedną z najbardziej kompromitujących kwestii jest sprawa syna Joe Bidena – Huntera.  Został on zatrudniony w ukraińskim gigancie handlowym Burisma Holdings Limited w kwietniu 2014 roku, gdy jego ojciec sprawował urząd. Dołączył do rady nadzorczej, w której wiele było znanych nazwisk (między innymi były prezydent Aleksander Kwaśniewski czy były wysoki oficer CIA z czasów Busha, Joseph Cofer Black).

Ukraiński deputowany, Andrij Derkacz, opierając się na materiałach śledztwa dotyczącego nadużyć w Burismie twierdzi, że były wiceprezydent, a dzisiaj prezydent USA Joe Biden otrzymał 900 tys. dolarów za lobbowanie na rzecz tej firmy.

Opisał mechanizm przekazywania pieniędzy na konto amerykańskiej spółki Rosemont Seneca Partners związanej z Bidenem za „usługi konsultacyjne”. Ale to jeszcze nic. Derkacz dowodzi, że przedstawiciele Burismy, wśród których znajdował się Hunter Biden, otrzymali ogółem nie mniej niż 16,5 mln dolarów. Przypuszczalnie cała afera zostanie teraz wyciszona.

Nadzieje Ukraińców

Ukraina pozytywnie przyjęła wiadomość o zwycięstwie Bidena, a prezydent Zełenski złożył mu gratulacje już 7 listopada, tuż po ogłoszeniu przez niego wygranej. Z ukraińskiego punktu widzenia polityka USA w czasie prezydentury Donald’a Trump’a była nieprzewidywalna i niosła za sobą ryzyko zawieszenia wsparcia dla Ukrainy z przyczyn politycznych.

Z kolei Joe Biden postrzegany jest na Ukrainie jako przychylny jej polityk. Jego program w dużej mierze pokrywa się z ukraińskimi oczekiwaniami, w tym z ukraińską strategią bezpieczeństwa narodowego.

Najbardziej istotne dla Ukraińców jest prowadzenie przez USA agresywnej polityki wobec Rosji, a w związku z tym większe zaangażowanie w konflikt w Donbasie. Jego zakończenie jest najważniejszą obietnicą wyborczą Zełenskiego. Ukraińcy oczekują, że Joe Biden, który był jednym z głównych autorów amerykańskich sankcji wobec Rosji, może jeszcze poszerzyć ich zakres.

Oczekiwana pomoc techniczna i szkoleniowa

Ukraina liczy na utrzymanie amerykańskiej pomocy technicznej i szkoleniowej dla armii oraz przyznanie jej statusu głównego sojusznika USA spoza NATO. Wiązałoby się to z szeregiem przywilejów, m.in. współpracą przy projektach badawczo rozwojowych oraz w dziedzinie technologii kosmicznych, wzajemnymi szkoleniami czy priorytetem dla dostaw nadwyżek zbrojeniowych.

Projekt ustawy, przewidujący nadanie Ukrainie tego statusu, złożony w Kongresie USA w maju 2019 r., jeszcze nie został rozpatrzony. Istotnym tematem wzajemnych relacji będzie też zwiększenie amerykańskich inwestycji w ukraiński sektor zbrojeniowy, a w szczególności w przedsiębiorstwo Motor Sicz. Ukraina stara się, by rezygnacja ze sprzedaży spółki chińskiemu Skyrizon, czego domagały się USA za prezydentury Trump’a, wiązała się z inwestycją amerykańską.

Z kolei w relacjach gospodarczych, choć nie stanowią one priorytetu z uwagi na niską wymianę handlową (do USA trafia ok. 2,5% ukraińskiego eksportu), Ukrainie będzie zależało na zniesieniu wprowadzonych przez Trump’a ceł na stal i aluminium.

Dawne plany runą

Donald Trump w relacjach z Ukrainą oczekiwał doraźnych rezultatów, takich jak kontrakty dla amerykańskich spółek. Aby sprostać tym oczekiwaniom, Ukraina zaczęła sprowadzać amerykański węgiel, zakupiła uzbrojenie oraz podjęła rozmowy z sekretarzem ds. energii Rickiem Perrym nt. importu LNG.

Prawdopodobne zawieszenie projektu dostaw amerykańskiego LNG na Ukrainę przez terytorium Polski pozbawi ją potencjalnych zysków z tranzytu. Nadzieje zaś czas na zarobek polskich spółek przez zaangażowanie się w wydobycie gazu na Ukrainie oraz eksport w ramach kontraktów krótkoterminowych.

Aby zaspokoić zapotrzebowanie Ukrainy na surowiec, wydaje się w świetle naszych dotychczasowych doświadczeń z tym krajem pomysłem wysoce problematycznym.

Zdjęcie tytułowe: Wiceprezydent Joe Biden wygłasza przemówienia w Radzie Najwyższej Ukrainy 8 grudnia 2015 roku.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy