Radykalny ruch Antifa. RAPORT z Badania – część 1.

Ten ruch ma w Polsce zwolenników, a jego ideologia wpływa na część ludzi, szczególnie na młodych. Dlatego kształtowanie jego obrazu przez media jest interesującym zagadnieniem, także w kontekście zachowania porządku publicznego w naszym kraju. W pierwszej części badania pokazujemy w jaki sposób ruch Antifa jest prezentowany w świetle tekstów zamieszczonych na łamach dziennika „Gazeta Wyborcza”. Autorka badania – dr Lucyna Kulińska – przeanalizowała treści dziennika zamieszczane przez ostatnią dekadę, czyli od roku 2011 do maja 2021.

Przeskocz do sekcji:

Antifa

Nazwa tego ekstremistycznego ruchu pochodzi od niemieckiego słowa Antifaschismus – antyfaszyzm i ang. Anti-Fascist Action, AFA – Akcja Antyfaszystowska. Jego członkowie uznają siebie za antyfaszystów. Za dzisiejszych „faszystów” uważają zwolenników państw narodowych, konserwatystów, a szerzej przedstawicieli prawicy. Ruch ten nie jest jednolity. Grupuje anarchistów, socjalistów, socjaldemokratów i liberałów, ale przede wszystkim ludzi o poglądach skrajnie lewicowych i komunistycznych.

Ponieważ Antifa nie ma struktur ani skodyfikowanych reguł, poszczególne grupy głoszą znacząco różne poglądy. Są odłamy nastawione bardziej liberalnie i grupy radykalne, bojowe. Pomiędzy tymi odłamami dochodzi do kontrowersji i wzajemnej krytyki. Za swoich antenatów Antifa uznaje działające w okresie międzywojennym w Niemczech organizacje: Front Żelazny (założony w 1931 roku przez SPD) i Akcję Antyfaszystowską (niem. Antifaschistische Aktion). Była to bojówka założona w 1932 roku przez Komunistyczną Partię Niemiec.

Liberalni antyfaszyści skupiają się na legalnej działalności aktywistycznej, takiej jak publicystyka, wystąpienia w mediach i angażowanie się w politykę. Organizują pikiety i pokojowe manifestacje. Tymczasem przedstawiciele nurtu bojowego uważają, że muszą organizować się sami i walczyć z faszyzmem i nacjonalizmem, a przy okazji dawać odpór ugrupowaniom prawicowym.

Odrzucają współpracę z państwem i jego instytucjami, policją i sądami. W walce z faszyzmem nie akceptują państwowego ustawodawstwa, co wynika z obawy, że uchwalone prawo mogłoby być użyte przeciwko wszystkim organizacjom ekstremistycznym, w tym samej Antifie.

Kolory Antify to czerwony i czarny (co ciekawe, są to też barwy banderowskie) nawiązują do barw anarchistycznych, chociaż pierwotnie były to kolory dwóch samodzielnych flag – czerwonej i czarnej. Zawołanie ruchu: no pasaran, nawiązuje do okrzyku komunistycznych bojowników z czasów wojny domowej w Hiszpanii. Często używanym symbolem są „trzy strzały”. Bojówki Antify stosują taktykę tzw. czarnego bloku – ubierają się na czarno w sposób możliwie jednolity, bez żadnych pasków, naszywek, napisów. Charakterystyczne są spodnie typu bojówki, wygodne buty lub tzw. glany, bluza z kapturem, czarne czapki z daszkiem (które zakrywają twarz przed kamerami umieszczonymi na wyższym poziomie), „kominiarki” lub chusty oraz czasem okulary przeciwsłoneczne.

Najpopularniejsza bronią „czarnego bloku” są kamienie oraz „koktajle Mołotowa”, petardy, świece dymne, pojemniki z farbą, proce, drewniane pałki, metalowe rurki. „Czarny blok” stara się odbijać osoby aresztowane. Blok, według postulatów anarchistów, składać się powinien z tzw. komórek (affinity groups), czyli ludzi, którzy się znają i ufają sobie, a nie z przypadkowej grupy aktywistów. Za największe akcje niemieckiej Antify uważa się coroczne blokady marszów nacjonalistów w Dreźnie, w rocznice zbombardowania miasta. Niemiecka agencja wywiadowcza Bundesamt für Verfassungsschutz uważa współczesny niemiecki ruch antyfaszystowski za lewicowych ekstremistów i pseudokibiców, skłonnych do przemocy i nieprzestrzegających prawa.

Antifa działa także w innych krajach. W USA zrobiło się o niej głośno w czasie zamieszek spowodowanych zabiciem przez policjanta czarnoskórego Georga Floyda. Ponieważ włączyła się w rozruchy, ówczesny prezydent Donald Trump planował jej delegalizację i uznanie za organizację terrorystyczną. 8 czerwca 2020 r. osoby mające powiązania z Antifą zajęły dzielnicę Capitol Hill w Seattle i ogłosiły powstanie Strefy Autonomicznej. Jednak śledztwa nie potwierdziły udziału większych grup Antify w samych zamieszkach, podobnie jak jej udziału w zajęciu Kapitolu w czasie zaprzysiężenia Joe Bidena.

W Wielkiej Brytanii w roku 1985 powstała antyfaszystowska organizacja Anti-Fascist Action. Postawiła sobie ona za cel zbieranie informacji o przemocy na tle rasowym i o aktywności grup faszystowskich oraz fizyczną ochronę ofiar faszyzmu i rasizmu. Od 1986 r. organizowała corocznie marsze w Dzień Pamięci ku czci ofiar rasizmu i faszyzmu. Od 1989 r. organizacja została zdominowana przez radykalne ugrupowanie Czerwona Akcja, które zaakceptowało potrzebę siłowego rozprawienia się z przeciwnikami i stworzyło własne bojówki. W tym samym roku doszło do bójki brytyjskiej Antify z sympatykami neonazistowskiego nieformalnego ruchu Krew i Honor w Hyde Parku, a w 1992 r. na stacji kolejowej Waterloo. W roku 2003 założono grupę Unite Against Fascism (UAF, pol. Zjednoczmy się przeciwko Faszyzmowi). W latach 2009-13 grupa brała udział w bójkach ulicznych, które kończyły się interwencją policji i aresztowaniami.

Specyfiką Antify w Polsce jest to, że generalnie nie jest przychylna komunistom. Polska Antifa uznaje za faszystowskie takie organizacje, jak Polska Wspólnota Narodowa, Obóz Narodowo-Radykalny, Narodowe Odrodzenie Polski, Młodzież Wszechpolska, a także nieformalny ruch Krew i Honor. Jednym z głównych celów organizacji jest zakłócanie obchodów święta odzyskania niepodległości w dniu 11 listopada. Począwszy od roku 2012 roku jej bojówki zakłócają patriotyczny Marsz Niepodległości, w którym uczestniczą setki tysięcy Polaków. W działaniach tych wspierają ją głównie organizacje lewicowe jak Krytyka Polityczna, partia Razem, partia Zieloni, „Gazeta Wyborcza”, organizacje antykościelne, jak Koalicja Ateistyczna, rożne organizacje LGBT (np. Kampania Przeciw Homofobii), Centrum Wielokulturowe, czy agendy międzynarodowe, jak Amnesty International. To pozwala określić, kim są, zdaniem Antify, „faszyści”: to patrioci, tradycyjnie myślący i wierzący Polacy. To oni są dla członków Antify nie do zniesienia.

Wnioski

Dzięki publikacjom zamieszczonym na łamach „Gazety Wyborczej” możemy bliżej poznać organizację o nazwie Antifa i motywacje jej członków. Umożliwiają to liczne wywiady redaktorów tej gazety z aktywistami i sympatykami Antify. Dowiadujemy się z nich, że z ruchem tym utożsamiają się głównie ludzie w jakiś sposób zdeklasowani lub wywodzący się wprost z lumpenproletariatu miejskiego. Z reguły nie ukończyli szkół, bo przerwali naukę, a potem nie najlepiej radzili sobie w życiu. W młodości często przypadek zadecydował, że szukając towarzystwa i celu w życiu związali się z tą lub inną subkulturą.

Z racji swego zagubienia stali się doskonałym podmiotem manipulacji dla marksistowskich ruchów lewicowych. Z ich wypowiedzi wynika, że bezkrytycznie wierzą nawet w największe bzdury, które wdrukowano im w głowy i, co gorsza, gotowi są za nie walczyć. Wysoki stopień indoktrynacji przesłonił im trzeźwą ocenę rzeczywistości. Już na początku warto zwrócić uwagę na silne powiązania ruchu Antifa z LGBT. Jej członkowie często uczestniczyli w różnego rodzaju „paradach równości” i stanowią też chętną do walki z przeciwnikami grupę „ochroniarzy”. Włączali się także w akcje tzw. Strajku Kobiet.  

Ponieważ członkowie Antify z reguły prezentowali zachowania agresywne nie wszyscy dziennikarze GW – choć jak najbardziej identyfikowali się ich ideologią – pochwalali ich metody. Jednak przez wszystkie lata, od kiedy organizowane są w Warszawie w Święto Niepodległości patriotyczne marsze, kibicowali Antifie i innym lewicowym organizacjom w ich zakłócaniu i blokowaniu. Apogeum takich działań przypadło na rok 2011, kiedy to „Gazeta Wyborcza” wraz z lewicową awangardą stolicy przystąpiła do próby sił poprzez zorganizowanie alternatywnej akcji pt. „Kolorowa Niepodległa”, ochranianej przez Antifę. Wsparcia temu przedsięwzięciu udzielili tacy politycy jak: Janusz Palikot, Wanda Nowicka, Ryszard Kalisz i Robert Biedroń. Polska Antifa z pomocą „Krytyki Politycznej” zaprosiła do Warszawy swoich kolegów z Niemiec, którzy dopuścili się przemocy na uczestnikach marszu i obserwatorach. Choć wydarzenia te podzieliły dziennikarzy GW, to ich sympatia pozostała po stronie Antify.

Mimo wielkiego zaangażowania i mimo haseł typu „Zakochaj się na antyfaszystowskiej blokadzie” czy „Antifa” jest sexy!”, konfrontacja ta została przez lewicę przegrana pod każdym względem. Dlatego GW postanowiła znaleźć inne sposoby na odciągnięcie młodych od porywów patriotycznych.

Pierwszym pomysłem było wypromowanie samej Antify. W akcję tę zaangażowali się czołowi publicyści GW, jak red. Piotr Pacewicz, Seweryn Blumsztajn i Paweł Smoleński. Od tej pory ukazywały się teksty zawierające obszerne wypowiedzi i wywiady z działaczami Antify. Prezentowali oni czytelnikom swoje poglądy i wyjaśniali motywacje. Rozsiewali ponure wizje faszyzmu, który zalewa świat, i z którym Antifa musi walczyć wszelkimi możliwymi środkami. Wbrew oczywistym faktom dokumentującym absolutną dominację poglądów lewicowych we wszystkich krajach Zachodu, rozmówcy GW dowodzili, że tak źle jeszcze nie było, a neonazistowska prawica jest coraz silniejsza. Oskarżali uczestników Marszu Niepodległości o plany demolowania w Warszawie „alternatywnych” barów, siedzib Lambdy, a nawet ambasady Litwy. Ich zdaniem nie doszło do tego dzięki bohaterskiej Antifie z Polski i z Niemiec – która odpierała ataki polskich faszystowskich bojówkarzy. Agresywne zachowania Antify też znajdowały usprawiedliwienie, bo przecież młodzi ludzie muszą się bronić sami i muszą bronić „prześladowanych”, a ponadto przed wojną PPS też miała swoje bojówki! W jednym z tekstów znajdziemy odniesienie do wzniosłych ideałów, którymi tłumaczone są agresywne zachowania bojówek: antyfaszyzm jest poszukiwaniem adekwatnych form oporu wobec (neo) faszystowskiej, skrajnie prawicowej, przemocy, poszukiwaniem podyktowanym moralnym obowiązkiem, zwykłą wiarą w sensowność idei humanistycznych, ale też nierzadko koniecznością reagowania.

W retoryce Antify Polska niestrudzenie powracają niezasadnie, a nawet w sposób agresywny, wątki żydowskie, lub nawiązujące do holokaustu Żydów. Przykładem może być porównanie: Gdyby weszli (uczestnicy Marszu Niepodległości – przypomnienie autorki) zrobiliby z „Kolorowej” drugi „plac Na Rozdrożu”. Przypominam, że plac Na Rozdrożu to miejsce skąd w czasie wojny Niemcy gromadzili Żydów przed ich wysłaniem do obozów zagłady! Tymczasem członkowie polskiej Antify właśnie Niemców uważają za „sprawdzonych przyjaciół”! Pozostaje tylko gorzko zadumać się nad stanem umysłów części polskiej młodzieży.

„Gazeta Wyborcza” szeroko opisywała dwa niepokojące zjawiska. Jedno, to zastraszanie przez Antifę pracownika naukowego z UMCS, którego winą było to, że został wyznaczony, jako biegły językoznawca w procesie jednej z organizacji narodowych. Drugie związane jest z opublikowaną przez Antifę Polska „listą polskich faszystów”.

Pomimo, że wiadomo, kto administruje stroną internetową Antify Polska, śledztwo w sprawie „listy polskich faszystów” może zostać umorzone. Powodem jest prawo amerykańskie, gdzie pierwsza poprawka do konstytucji USA, gwarantuje wolność wypowiedzi, a strona internetowa Antifa Polska znajduje się na amerykańskim serwerze – na co powołała się prokuratura.

Osobny problem stanowiło zaangażowanie „Gazety Wyborczej” w zamieszki roku 2020 w USA. Doszło tam do eskalacji przemocy na tle rasowym, która była w sposób bezpośredni powiązana z wyborami prezydenckimi w tym kraju. Udział Antify w tych wydarzeniach był kluczowy, na co wskazał sam prezydent Trump rozważając uznanie jej za organizację terrorystyczną. Zamiar ten, pomimo jasnych dowodów na prowokowanie i eskalowanie przez Antifę niszczycielskich rozruchów, był na łamach „Gazety Wyborczej” potępiany.

Za tydzień przedstawimy obraz Antify prezentowany na łamach dziennika „Gazeta Polska Codziennie”.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy