Pożar krakowskiego archiwum przez niedopatrzenie urzędników?

Od czasu pożaru miął ponad miesiąc. Nie milkną jednak spekulacje dotyczące przyczyny katastrofy. Pojawiają się sugestie, że przyczyną pożaru jest błąd urzędników. Urząd miasta odpiera atak w oficjalnym oświadczeniu.

Zmiana ustaleń projektowych

To pierwszy zarzut, jaki pada w obszernym artykule Onetu.pl. Jak zwraca uwagę dziennikarz: „Urzędnicy chcieli, by regały zajęły jak najwięcej miejsca i sięgały praktycznie pod sam sufit. Dlatego ważnym elementem przetargu było, aby zwycięska firma dostarczyła jak największą liczbę półek.”

Urząd Miasta w odpowiedzi stwierdza, że: „Wybrany w przetargu wykonawca został zobowiązany do rozmieszczenia regałów w sposób zapewniający zachowanie obowiązujących przepisów. Co więcej, wykonawca wyposażenia zlecił głównemu projektantowi hal archiwum przygotowanie projektu aranżacji regałów. Dokument został pozytywnie zaopiniowany przez zewnętrznych, niezależnych specjalistów ds. bhp i ergonomii oraz zabezpieczeń p. poż. w marcu 2018 r.”

Zarzut ten zdaje się zatem być dość rozmyty. To naturalne, że miastu zależy na tym, aby tak duża inwestycja była jak najbardziej wydajna i efektywna.  Jednak zarzut braku rozwagi traci moc w sytuacji, gdy efektywność ta jest implementowana w zgodzie z obowiązującymi przepisami, co zaznacza UMK.

Według doniesień medialnych, archiwum w ramach projektu powinno być mniej obciążone materiałami.Urząd jasno odpowiedział: „Projekt budowlany, w oparciu o który zrealizowane zostało zadanie zakładał, że maksymalnie w obu halach może być 23 tys. metrów bieżących akt. Warto dodać, że parametrem podstawowym był też maksymalny nacisk – do 2 tys. kg na metr kwadratowy. I taki warunek był spełniony. Dla uściślenia: w momencie pożaru w obu halach było 20 tys. metrów akt.”

Napęd elektryczny sprzeczny z pierwotnym projektem

To kolejny wymieniany „grzech” urzędników. Miastu zarzucono, że projekt budynku przewidywał instalacje elektryczne regałów, które pierwotnie miały być ręczne. W tym punkcie urząd miasta zgadza się z tym stwierdzeniem i dodaje, że regały miały zostać przeniesione z dawnego budynku archiwum przy ul. Dobrego Pasterza. Postanowiono jednak wykorzystać system elektryczny, który funkcjonuje między innymi na Wawelu i który pozwala w przypadku braku prądu na ręczne operowanie regałami.

„Wszystkie parametry regałów, a więc ich wysokość, odległość czy usytuowanie, zawarte w projekcie aranżacji, zyskały pozytywną opinię zewnętrznych, niezależnych specjalistów ds. bhp i ergonomii oraz zabezpieczeń p. poż.” – wyjaśnia urząd miasta Krakowa.

Hydranty niezgodne z normami

Hydranty, z uwagi na swoją wydolność, która była poniżej wymaganej efektywności, musiały zostać wsparte przez inne rozwiązania antypożarowe. Wybraną opcją został system gaszenia aerozolowego.

Jak dodaje UMK: „Taki system nie jest gorszy od systemu zraszania wodą, jest systemem alternatywnym, równie skutecznym. Warto podkreślić, że budynki wyposażone właśnie w taki system zostały odebrane przez Straż Pożarną w marcu 2018 roku. Zastosowany system gaszenia nie budził wtedy wątpliwości, a wcześniej uzyskał akceptację Małopolskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.”

Niewłaściwa lokalizacja budynku

Według informacji Onet.pl, lokalizacja archiwum znajduje się na terenie zalewowym. Portal zaznacza też, że budynek w fazie powstawania został skonstruowany tak, aby być maksymalnie szczelnym. To miało utrudnić straży pożarnej akcję gaszenia archiwum. Oprócz tego występują także powołania na dokumenty Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych, które określa „wytycznymi”.

Urząd zwrócił uwagę na niewłaściwie użytą terminologię, rok wydania dokumentu, na który powołują się media oraz fakt, że samo archiwum nie ma charakteru państwowego, a zakładowego. Wyrażenie „wytyczne” w ocenie UMK powinno być zastąpione przez wskazówki, dokument został opublikowany w 2019, więc po powstaniu archiwum, co uniemożliwia uwzględnienie go przy budowie już skończonej inwestycji.

„Materiał jest zbiorem wskazówek, jakimi powinni się kierować inwestorzy przy budowie infrastruktury na potrzeby archiwów państwowych.” – podkreśla miasto.

W dokumentach planistycznych teren ten nie jest wskazany jako zalewowy. Jest to teren zagrożony tzw. powodzią stuletnią, co nie jest przeciwskazaniem do lokalizacji budynku w tym miejscu, zaznacza miasto. Znajduje się on na terenie zalewowym, jednak z adnotacją, że do zalania może dojść, przy założeniu, że obwałowania przeciwpowodziowe ulegną zniszczeniu.

Budynek został wyposażony w usprawnienia zabezpieczające archiwum przed powodzią, jednak „żadne z tych zastosowanych rozwiązań nie budziło sprzeciwu Straży Pożarnej na etapie opiniowania dokumentacji projektowej czy odbioru budynków.”

Digitalizacja dokumentów

To temat poruszany niemal od początku katastrofy. Pytanie o kopie online ważnych dokumentów dla miasta jest jak najbardziej zasadne.

Nie można jednak stawiać go w kategorii zarzutu wobec urzędników, gdyż zgodnie z obowiązującym prawem nie ma obowiązku digitalizacji danych przez to archiwum. Więcej na temat przeczytają Państwo w moim artykule.

„Pośpiech okazał się złym doradcą”

UMK zwraca uwagę na fakt, że przed publikacją swoich materiałów dziennikarz portalu Onet poczekać na odpowiedzi na swoje pytania skierowane do urzędu miasta. Było ich 14. „W tym przypadku pośpiech okazał się złym doradcą.” Tak rozpoczyna materiał odpowiadający na artykuł Onetu Urząd Miasta Krakowa.

To nie pierwsza sytuacja, w której Urząd Miasta Krakowa odpiera ataki sugerujące, że pożar był miastu „na rękę”. Takie aluzje według prezydenta miasta są „skandaliczne, wręcz chamskie”. Według urzędu krakowskie archiwum miało za zadanie dokumentowanie materiałów spraw zamkniętych. Dlatego też część teorii mówiąca o tym, że zniszczeniu uległy materiały dokumentujące sprawy będące „w toku”, dotyczące budzących różne emocje inwestycji jest nieprawdziwa.

Sprawa pożaru jest wciąż kwestią otwartą i budzącą olbrzymie emocje. Warto jednak sprawdzać informacje „u źródła”. Mowa o takich instytucjach jak Urząd Miasta Krakowa oraz jednostki nadzorujące kwestie bezpieczeństwa pożarowego, czyli straż pożarną i prokuraturę badającą okoliczności i przyczyny pożaru.

Jak dowiedzieliśmy się od Rzecznika Prokuratury Okręgowej w Nowej Hucie, prokuratora Janusza Hnatko, prowadzone czynności procesowe w sprawie wyjaśnienia przyczyn pożaru są bardzo intensywne.

„Przesłuchiwani są świadkowie, kompletowana jest dokumentacja związana z procesem inwestycyjnym budowy budynków Archiwum w Krakowie przy ul. Na Załęczu 2, a następnie eksploatacją przedmiotowych obiektów, gromadzone są materiały dotyczące przebiegu akcji gaśniczej, badane są systemy zabezpieczenia obiektu. W sprawie powołany został zespół biegłych, który zajmie się wyjaśnieniem przyczyn powstania pożaru w dniu 6 lutego 2021 roku.”

— Janusz Hnatko, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Nowej Hucie

Prokuratura poinformowała nas, że ściśle współpracuje z Państwowym Inspektorem Nadzoru Budowlanego w Krakowie, Powiat Grodzki, między innymi w zakresie uzyskania informacji na temat stanu technicznego budynków po pożarze.

„Z uwagi na dobro śledztwa bliższe informacje dotyczące jego przebiegu, szczegółów planowanych do przeprowadzenia czynności oraz prawdopodobieństwa przyjętych wersji śledczych nie mogą być obecnie udzielone.” – dodał rzecznik Hnatko.


Źródło zdjęcia tytułowego: twitter.com/krakow_pl

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy