Polska czarna jesień

„System ochrony zdrowia jest na skraju wydolności”. Z każdym dniem słyszymy kolejne niepokojące doniesienia z bezpośredniego frontu walki z pandemią. Brakuje medyków, a Polaków umiera zastraszająco dużo. 

Według informacji rządu od września w Polskę uderzyła kolejna fala koronawirusa. Obserwując dane o ilości zakażeń można dojść do wniosku, że jesienny atak patogenu zbiera o wiele większe żniwo niż na początku roku. Z tygodnia na tydzień jest wypisywanych coraz więcej aktów zgonu. 

Czarna jesień

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego możemy zauważyć wzrost zgonów na przełomie września i października. 

Przełomowy był 40. tydzień bieżącego roku, kiedy odeszło przeszło 8 tysięcy Polaków. Dane pochodzące z kolejnych tygodni napawają jeszcze większym smutkiem i przerażeniem. Przez kolejne sześć tygodni liczba zgonów systematycznie wzrastała; w 46. tygodniu (9-15.11) przekroczyła 14 tys.  

„Doskonale zdajemy sobie sprawę, że to nie tylko COVID-19 odpowiada za zgony, dlatego tak ważna jest stabilna praca służby zdrowia. Bez rzeczowej analizy trudno jednak odnieść się do samych danych” – mówi Wojciech Andrusiewicz, rzecznik resortu zdrowia w rozmowie z money.pl.

Jednak dane przedstawione przez GUS pokazują nam skalę problemu, z jakim mamy do czynienia.

Wśród tej rekordowej liczby zmarłych są bezpośrednie ofiary koronawirusa, ale także rzesza pośrednich ofiar, ponieważ większość sił służby zdrowia została skierowana do walki z pandemią. Trudny dostęp do lekarzy pierwszego kontaktu jak specjalistów, odroczone zabiegi i strach przed kontaktem z lekarzem, aby nie trafić na kwarantannę może mieć wpływ na obraz zgonów, jaki obecnie obserwujemy. 

Strach przed wirusem padł nie tylko na pacjentów, ale także i na medyków. O obawach lekarzy, którzy nie chcą orzekać zgonów w domach informował Związek Powiatów Polskich. 

„Problem nasila się zwłaszcza w okresie pandemii, gdzie lekarze podstawowej opieki zdrowotnej masowo odmawiają udziału w oględzinach zwłok”

Andrzej Płonka, prezes zarządu ZPP

Zachęcić medyka

Aby zachęcić lekarza do stwierdzenia zgonu w domu, ZPP proponuje wynagrodzenie 100 zł za wypisanie stosownego dokumentu. Samo zadanie miałoby być finansowane z środków państwowych, których dysponentem jest Narodowy Fundusz Zdrowia. Pojawiały się też pomysły, aby do stwierdzania zgonów zaangażować dentystów, którzy wedle prawa mogą dokonać takiego orzeczenia. Do wytężonej pracy miała zachęcić medyków tzw. „klauzula Miłosiernego Samarytanina”. Zakładała ona wprowadzenie dodatkowego wynagrodzenia w wysokości 100% wynagrodzenia wynikającego z umowy dla przedstawicieli służby zdrowia będących na pierwszej linii frontu walki z Sars-Cov-2. Ustawa mimo podpisania jej przez prezydenta, nie została nadal wprowadzona w życie. 

Natomiast media donoszą o coraz większej liczbie placówek medycznych skarżących się na brak personelu niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania szpitala. Jak wynika z porównań najnowszych danych WHO, w Polsce na 1000 pacjentów przypada niecałe 2,5 lekarza. W skali państw Unii Europejskiej plasuje nas to na szarym końcu. Dla przykładu w Grecji na tysiąc pacjentów przypada 6,1 lekarza, w Austrii 5,2, a w Niemczech 4,2. Jesteśmy też poniżej średniej dla krajów UE, która wynosi 3,5. Gorzej od nas ma niewiele państw, w tym np. Turcja.

Z danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że w naszym kraju jest obecnie 143 151 lekarzy i 38 593 dentystów. Przeszło 27 tys. z nich jest w wieku emerytalnym. Największy odsetek stanowią lekarze po 70-tce (9294). 25% specjalistów jest w wieku emerytalnym. Według doniesień medialnych ponad 7000 lekarzy wyłączyło z pracy zakażenie koronawirusem. 

Nowa ustawa covidowa ma powiększyć szeregi personelu medycznego. Zakłada oddelegowanie na pierwszy front:

lekarzy, którzy niebawem osiągną wiek emerytalny,
studentów kierunków medycznych,
doktorantów,
absolwentów studiów medycznych,
ratowników medycznych. 

Polskim medykom mają też pomagać lekarze spoza Unii Europejskiej po uzyskaniu stosownego pozwolenia. Część braków kadrowych już teraz wypełniają żołnierze, strażacy lub osoby, które zgłosiły się na ochotnika.  

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy