Podatki i wiedza ekonomiczna rodaków

Instytut Badań Pollster zapytał Polaków jak oceniają pomysł wprowadzenia dodatkowego progu podatkowego w wysokości 50%, dla dochodów powyżej 120 000 zł rocznie?  46%, Polaków jest „za”, przeciwnicy stanowią mniejszość. 33% uważa, że jest to zły pomysł. Sondaż przeprowadzono na zlecenie „Super Express”.

Odpowiedzi jakiej udzielono mogą zaskakiwać tylko tych, którzy nie znali wcześniejszych analiz świadomości fiskalnej, w kraju nad Wisłą. Przeszło dekadę termu Instytut Spraw Publicznych przedstawił raport: „Świadomość ekonomiczna społeczeństwa i wizerunek biznesu”. 40% badanych uważa, że „gospodarka rynkowa jest najlepszym systemem gospodarczym dla naszego kraju”. Przeciwników wolnego rynku jest 25 %. Wraz z tym przekonaniem, nie idą w parze dalsze poglądy wolnościowo-gospodarcze.

Dla przykładu:

  • na pytanie, czy ceny powinny być kształtowane przez rynek, czy regulowane przez państwo, większość opowiedziała się za rynkiem. Jednocześnie ceny rynkowe poparł co czwarty przeciwnik kapitalizmu, a regulacje państwowe – co siódmy zwolennik wolnego rynku;
  • badani opowiadają się zdecydowanie za koniecznością ograniczenia zarobków osób najwięcej zarabiających – 77%.

Z kolei badania B. Cichowskiego i W. Morawskiego, zrealizowane jeszcze w latach realnego socjalizmu, m.in. na temat opinii społeczeństwa polskiego w sprawach, którymi powinno zajmować się państwo wynika, że państwo powinno:

  • Zapewnić pracę każdemu, kto chce pracować – 90,2 %.
  • Kontrolować ceny – 87,8%.
  • Kontrolować podwyżki cen – 81,7 %,
  • Kontrolować zyski przedsiębiorstw prywatnych – 72,3 %
  • Pomagać przedsiębiorstwom, które mają trudności produkcyjno – ekonomiczne 61, 2%.

Z badań tych również wynika, że aż trzy czwarte społeczeństwa odrzuca ograniczenia wydatków na cele socjalne.

Z kolei Jan Winiecki, z Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, przytaczał następujące badania: „Na pierwszy rzut oka odpowiedzi zasmucają bezmyślnością czy – używając wcześniejszego, bardziej dyplomatycznego sformułowania – rozłącznością myślenia. Dobrzy ludkowie odpowiadają, więc pozytywnie na przykład na pytanie „Czy państwo powinno dopłacać do górnictwa, aby chronić kopalnie przed bankructwem?” (62 % mówi „tak”, a tylko 27 % „nie”). Ale kiedy okazuje się, że wspomniane w pytaniu państwo to także oni – to znaczy państwo Kowalscy – emocje słabną, a umacnia się rozum. I na pytanie: „Czy zgodziłbyś się płacić dodatkowy podatek na ochronę miejsc pracy w górnictwie?” 61 % ankietowanych ludków mówi twardo „nie” (tylko 28 proc. – „tak”)”.

Zauważamy po pierwsze: brak wiedzy. W tym względzie mamy dużo do zrobienia. Ponad 60% respondentów CBOS nigdy nie słyszało o Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) mimo to 46% Polaków twierdzi, że członkostwo w niej przyniesie nam więcej korzyści niż strat.

Po drugie: nieskończone paradoksy. „Rzeczpospolita” przytoczyła wyniki sondażu Pracowni Badań Społecznych, który ujawnił pewną niespójność. Z jednej strony Polacy po wejściu do Unii oczekiwali wzrostu cen, wysokiego bezrobocia, spadku dochodów, spadku wartości złotego, braku możliwości oszczędzania, a z drugiej strony zdecydowana większość była za wejściem do Unii.

Stan wiedzy ekonomicznej Polaków zbadał Millward Brown w 2014 roku, na zlecenie Instytutu Wolności i Raiffeisen Polbank. Zadania, które okazały się dla respondentów najtrudniejsze, dotyczyły zarówno podstawowych umiejętności matematycznych, systemu podatkowego oraz informacji wprawdzie dość podstawowych, ale tzw. odległych.

Najważniejsze ustalenia:

  • Zaledwie 20% Polaków wie, że po wejściu w wyższy próg zmienia się sposób obliczania podatku dla części, a nie całego dochodu.
  • Niewiele wiemy o tzw. „podatku Belki” (obejmującym zysk z lokat – odsetki i pieniądze zarobione na giełdzie). Niewiele więcej niż co piąta osoba orientuje się, od czego jest odprowadzany podatek od dochodów kapitałowych.
  • Poziom inflacji z ubiegłego roku zna tylko co czwarty Polak.
  • Odróżnienie procentu od punktów procentowych sprawiło problem 92% Polaków.
  • Tylko 21% Polaków wie dokładnie, od czego odprowadzany jest podatek VAT.
  • Prawie co czwarta osoba nie jest w stanie wymienić żadnego odliczenia, które może wykorzystać przy rozliczaniu z fiskusem.
  • Średnio co trzecia osoba w Polsce nie wie, że bankomaty mogą pobierać prowizję od wypłat w różnej wysokości,
  • Mniej niż połowa Polaków zdaje sobie sprawę, że limity na kartach płatniczych można zmieniać.

Badanie wiedzy ekonomicznej Polaków wykazało, że nie przywiązujemy dużej wagi do spraw finansowych. Niechętnie dokonujemy kalkulacji i nie dążymy do maksymalizacji indywidualnych zysków. Co ciekawe osoby młode (15–24 lat), które jeszcze nie zaistniały na rynku pracy, charakteryzuje słabsza znajomość podstawowych pojęć ekonomicznych niż osoby starsze, aktywne już zawodowo.

Z kolei raport „Co Polacy wiedzą o ekonomii?”, skłania również do refleksji na temat świadomych wyborów politycznych dokonywane przez obywateli i wiedzy na temat funkcjonowania systemu podatkowego czy emerytalnego. Z analizy wynikają następujące implikacje:

  • 27 % Ankietowanych nie interesuje to, ile jest w Polsce progów podatkowych. Aż 36 % Polaków, błędnie uważa, że w Polsce są trzy progi podatkowe,
  • 17 % myśli, że kwota wynagrodzenia, którą otrzymują „na rękę” to kwota brutto”.
  • 20 % Polaków nie wie i nie interesuje się tym, co się dzieje ze składkami emerytalnymi Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, płaconymi od ich wynagrodzeń. Co piąty Polak jeszcze optymistycznie wierzy, że są odkładane na koncie w ZUS oraz że są inwestowane.

W ostatnich latach poszczególne rządy podjęły próbę realizacji prorodzinnej polityki społecznej. Zachodzi pytanie, czy podatnicy wiedzą, skąd pochodzą „socjalne dobrodziejstwa”?

Uchodząca za liberalną Platforma Obywatelska proponowała przede wszystkim ograniczenie ingerencji państwa w gospodarkę, jedynie do tych dziedzin, w których jest to niezbędne państwo. W strategii Platformy Obywatelskiej znajdziemy: limitowaną pomoc udzielaną swoim obywatelom i rezygnacje z wysokiego fiskalizmu i skomplikowanych reguł reglamentacji dostępu do określonej płaszczyzny aktywności gospodarczej swoich obywateli.

Jednak musiano się liczyć z tym, że 75 % zwolenników tej partii nie miało z liberalnym nastawieniem wiele wspólnego. Większość elektoratu PO było zdania, że państwo powinno spełniać szereg funkcji społecznych. Co sprawiło, że w 2005 roku parlamentarzyści tej partii głosowali za tzw. „becikowym” bez względu na wysokość dochodu. „Becikowe” w wysokości 1 000 zł otrzymały wszystkie rodziny, którym urodziło się dziecko bez względu na próg dochodowy. Oprócz partii tzw. populistycznych (Liga Polskich Rodzin i Samoobrona) projekt poparła właśnie Platforma Obywatelska, będąca wówczas w opozycji. Sprawiając tym sam, że rząd musiał znaleźć dodatkowe 360 000 000 zł.

Z kolei, gdy Platforma Obywatelska objęła rządy, utrudniła otrzymanie becikowego. Od 2009 roku, aby otrzymać 1000 zł becikowego trzeba było udowodnić, że matka od 10 tygodnia ciąży była pod opieką ginekologa (statystyki pokazywały, że w Polsce zaledwie 15% przyszłych mam zgłasza się do lekarza we wczesnej fazie ciąży, czyli przed końcem 10 tygodnia). A w 2012 roku zostało wprowadzone kolejne ograniczenie, które uwzględniało dochód rodziny.

Natomiast partia Prawo i Sprawiedliwość w 2016 roku wprowadziło „Program Rodzina 500 plus”. Jest to nieopodatkowane 500 zł miesięcznie na każde drugie i kolejne dziecko, bez dodatkowych warunków. Rodziny o niskich dochodach otrzymają wsparcie także na pierwsze lub jedyne dziecko (to nawet 6.000 zł netto rocznego wsparcia dla dziecka).

Jednak Polacy nie wiedzą, na jakiej zasadzie działa program „Rodzina 500 plus”.  Zostało zrealizowane badanie na ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna:

  • Tylko 21 % badanych potrafiło wskazać główne źródło finansowania programu.
  • Zaledwie 38 % ankietowanych rozumiało, że rządowy program jest finansowany z podatków, które płacą obywatele.
  • 40 % badanych żyje w przeświadczeniu, że źródłem finansowania programu są podatki płacone przez innych ludzi (23 %), inne firmy (5 %) lub ze środków rządowych (12 %).

Wśród rekomendacji na temat stanu wiedzy i świadomości ekonomicznej podkreśla się wagę i dużą rolę szkoły oraz domu w procesie edukacji ekonomicznej.

Konsultanci z Narodowego Banku Polskiego proponują wsparcie w następujących działaniach:

  • nauczycielom, aby nie tylko przekazywali wiedzę teoretyczną, ale również wprowadzali zajęcia praktyczne, zwiększali atrakcyjność swych zajęć przez stosowanie różnorodnych i atrakcyjnych dla młodych ludzi form (wykorzystanie Internetu, gier, konkursów, zadań praktycznych),
  • rodzicom i opiekunom, aby rozmawiali ze swoimi dziećmi o ekonomii, od najmłodszych lat zachęcali je do oszczędzania, zarabiania własnych pieniędzy, gospodarowania kieszonkowym: „swym małym budżetem” (szczególnego wsparcia będą potrzebować ci, którzy sami w dzieciństwie nie doświadczali domowej edukacji ekonomicznej).

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy