Plan naprawczy w służbie zdrowia. Dlaczego i dla kogo?

Wraz z wybuchem epidemii koronawirusa w Polsce, drastycznie, zmniejszyła się liczba zabiegów medycznych w krajowych szpitalach. Powodów jest kilka. Jednak każdy jest powiązany z pandemią.

Przeskocz do sekcji:

1.

Po pierwsze – strach. Pacjenci, zwłaszcza osoby starsze, zaczęły unikać szpitali jako miejsc, w których zamiast wyleczyć się z chorób przewlekłych – mogą się zarazić nowym wirusem. Pamiętajmy, że w marcu, na początku pandemii – nasza wiedza o Covid-19 była jeszcze niewielka. Narastało wiele pogłosek i mitów, na temat potencjalnych sposobów zakażenia.  Efektem było niezgłaszanie się pacjentów na zaplanowane zabiegi. A także chęć „przeczekania” epidemii i powrót do leczenia, jak będzie już bezpiecznie.

2.

Kolejne przyczyny, to choćby przekształcanie dotychczasowych szpitali rejonowych – w jednoimienne, czyli dedykowane wyłącznie COVID-19.  Ta zamiana wzbudziła szczególnie dużo kontrowersji, zarówno wśród pacjentów, jak i personelu medycznego. Znacznie utrudniała podstawową opiekę medyczną dla ogromnej rzeszy mieszkańców. Codzienna pomoc medyczna w zakresie choćby przyjmowania porodów, opatrywania ofiar wypadków, interwencji kariologicznych itp. – stawała się kłopotem, gdyż dla pacjentów wiązała się z wielką wyprawą do oddalonych szpitali. Weźmy jako przykład Puławy. W połowie marca – mieszkańcy otrzymali informację:

Na podstawie art.11 ust.1 ustawy z dnia 2 marca 2020 roku, o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID -19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U z 2020 r poz. 374) z dniem 16 marca 2020 roku, SP ZOZ w Puławach zmienia profil działalności na jednoprofilowy szpital zakaźny, dedykowany dla pacjentów z podejrzeniem zakażenia i zakażonych koronawirusem SARS-CoV- 2 w województwie lubelskim.

W praktyce mieszkańcom Puław i okolic wyznaczono szpitale w Rykach, Dęblinie i Opolu Lubelskim, jako te, które posiadają najważniejsze oddziały specjalistyczne. A więc: położniczy, kardiologiczny, neurologiczny i ortopedyczny. Problem w tym, że dojazd do najbliższego zastępczego szpitala to 25 km, czyli minimum pół godziny.

Dodatkowe 30 minut dotarcia do szpitala dla ofiary wypadku, to może być kwestia życia lub śmierci, a dotarcie samotnej osoby starszej z wioski położonej koło Puław – wręcz niewykonalne.

W identycznej sytuacji znalazło się mnóstwo miast i szpitali w całej Polsce: Szpital Wojewódzki w Łomży, Szpital Rejonowy w Raciborzu, Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim i wiele innych. 

3.

Należy również pamiętać, że medycy, pracujący na „pierwszej linii frontu”, zaczęli zapadać na koronawirusa, bądź musieli przebywać na przymusowych kwarantannach. To również przyłożyło się do odwoływania planowych operacji.

Połączenie wszystkich powyższych powodów, spowodowało gwałtowny spadek zabiegów – zwłaszcza w początkowych miesiącach pandemii. Aby mieć precyzyjny pogląd na te wartości – wystąpiliśmy do Departamentu Analiz i Innowacji w centrali NFZ – z prośbą o konkretne dane kilku najpopularniejszych zabiegów kardiologicznych i onkologicznych. Porównaliśmy je „rok do roku” sprzed pandemii.

Zabiegi kardiologiczne: Wszczepienie rozrusznika serca, by-passy, wszczepienie zastawki aortalnej, rotablacja.

Uwagę zwraca głównie porównanie kwietnia – czyli pierwszego miesiąca po ogłoszeniu pandemii. Z 2 668 zabiegów w roku 2019 – nastąpił spadek odbytych zabiegów do 825 w roku 2020. Jest to niemal 70% obniżenie ilości planowych operacji.

Zabiegi onkologiczne: Mastektomia, Wycięcie płuca, wycięcie czerniaka

Spadek odbytych planowych zabiegów onkologicznych, jest zdecydowanie mniejszy – kwartał: kwiecień, maj czerwiec – rok 2019 w porównaniu do 2020 – to jedynie zmniejszenie ok 12%.

Różnicę widać jednak w liczbie zgonów „niecovidowych”. Poniższa tabela zawiera wyłącznie zgony w stacjonarnej opiece zdrowotnej i nie uwzględnia informacji o świadczeniach związanych z COVID-19. 

Spadek zgonów nie świadczy o mniejszej śmiertelności –wręcz przeciwnie – te wartości rosły, tyle że przy mniejszej liczbie zabiegów, zmniejszyła się śmiertelność „okołooperacyjna” – ale zwiększyła się śmiertelność „współistniejąca z COVID”.

Mając na uwadze takie „zaległości zdrowotno – medyczne”, minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział w listopadzie wprowadzenie planu naprawczego. Podstawą ma być powrót do profilaktyki.

Jest oczywiste, że Polacy nie przestali zapadać na nowotwory czy choroby kardiologiczne. Zaczęli po prostu odwlekać ich diagnozowanie.

Plan ministerstwa ma przywrócić nawyk dbania o siebie z odpowiednim wyprzedzeniem oraz „odkorkować” zatory, jakie utworzyły się na oddziałach specjalistycznych. Planowane jest również zniesienie limitów w badaniach specjalistycznych oraz położenie nacisku na naprawę psychiatrii.

Plan jest jeszcze dopracowywany, niemniej poprawa dostępności do świadczeń – ma być priorytetem ministerstwa.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy