Odcinkowy pomiar prędkości – bat na piratów drogowych czy nowe myto?

W styczniu na autostradzie A1 wprowadzono nowy sposób sprawdzania prędkości. Na czym on polega i dlaczego jego następstwem jest lawina mandatów? Czy ceną za poprawę bezpieczeństwa na drogach musi być zgoda na inwigilację? A może nie chodzi tu wcale o poprawę bezpieczeństwa, ale o szybki zarobek dla budżetu? Pytań jest wiele, na razie zadają je sobie przede wszystkim kierowcy, ale być może niedługo zaczną i sądy.

Na czym polega nowy system

Odcinkowy pomiar prędkości to rodzaj kontroli pozwalającej stwierdzić, z jaką średnią prędkością poruszał się dany pojazd na określonej trasie. Kontrola ta odbywa się przez zarejestrowanie dokładnego czasu wjechania przez pojazd na dany odcinek drogi i momentu wyjazdu z niego.

Posiadając takie dane oraz informację o odległości danego odcinka trasy, możliwe jest obliczenie średniej prędkości pojazdu. Jeżeli na danym odcinku jest ustalone jedno, stałe ograniczenie prędkości, a zmierzona średnia prędkość pojazdu okazuje się wyższa, to danego kierowcę można ukarać za wykroczenie.

Dlaczego akurat autostrada A1?

Autostrady są bardzo wdzięcznym terenem do testowania i wprowadzania opisanych rozwiązań. Ze względu na ujednolicony standard drogi oraz niezbędną infrastrukturę pozwalają na umiejscawianie jednego znaku drogowego, obowiązującego na długim odcinku trasy (bez odwoływania go skrzyżowaniem i konieczności powtarzania). Możliwe jest też ustalanie dużych odcinków pomiarowych niewielkim kosztem.

Autostrada A1 nie jest jeszcze w pełni ukończona, jednakże stan jej realizacji pozwolił na dopuszczenie niektórych jej odcinków do użytkowania pod pewnymi warunkami (ograniczenie prędkości do 70 km/h). Jak się okazało, pracownicy firm budowlanych realizujący tę inwestycję, skarżyli się na masowe ignorowanie przez kierowców wspomnianego ograniczenia. Samochody poruszające się odcinkami autostrady z ograniczeniem prędkości miały znacznie przekraczać dozwoloną prędkość, co stwarzało zagrożenie dla bezpieczeństwa osób realizujących prace na autostradzie.

Aby temu zaradzić, do początku marca 2021 r. na autostradzie A1 wprowadzono dwa odcinkowe pomiary prędkości. Ich obecność spowodowała lawinę mandatów. Statystyki mówią o dziesiątkach tysięcy udokumentowanych wykroczeń i wywołała szeroką dyskusję na temat rzeczywistej intencji podmiotów odpowiedzialnych za wprowadzenie systemu.

Jeżeli bowiem ograniczenie prędkości wprowadza się na drodze, która jest bliska spełnienia bardzo wysokich standardów i umożliwia bezpieczne poruszanie się z dużą prędkością, motywując to ochroną pracowników budowy, to należy przyjrzeć się temu, czy pracownicy ci przebywają na budowie całodobowo i czy ograniczenie prędkości i jej pomiar również obowiązują w takim wymiarze. Jeśli pracownicy wykonują roboty np. w godzinach 7-15, a w pozostałych ich nie ma, to wydaje się rozwiązaniem nieproporcjonalnym utrzymywanie ograniczenia prędkości całodobowo. Nie ma w godzinach 15-7 dobra prawnego, które miałoby ono chronić. Jeżeli w tych godzinach obowiązuje ograniczenie prędkości, pilnowane przez system odcinkowego pomiaru, to nie trudno dojść do przekonania, że rzeczywistą intencją takiego rozwiązania jest chęć zarobienia na kierowcach.

Oczywiście – przepisy, bezpieczeństwo, naruszenie, mandat… Tylko czy uderza to w prawdziwych piratów drogowych, którzy mogą wykonać na danym odcinku mnóstwo bardzo niebezpiecznych manewrów, a potem zejść do 50 km/h, aby zmieścić się w średniej prędkości, czy też w tych kierowców, którzy zapłacili niemały podatek, aby państwo wybudowało im drogę, po której mogą poruszać się z dużą, ale stałą i przewidywalną prędkością?

Wentyl bezpieczeństwa

Na szczęście dla kierowców choć jeden aspekt karania za przekroczenie prędkości na odcinkowym pomiarze wydaje się racjonalny. Jak przekazał GITD (Główny Inspektorat Transportu Drogowego), karane są wykroczenia polegające na przekroczeniu prędkości powyżej 11 km/h. Dzięki temu kierowcy nie muszą pokonywać kilkudziesięciu kilometrów w wzrokiem utkwionym w prędkościomierz i obliczać precyzyjnie średniej prędkości, jeżeli przyszło im wyprzedzać większy pojazd i na chwilę przyspieszyć.

Z informacji przekazywanych kilkukrotnie przez operatorów systemu wynika, że i tak zdarzają się przekroczenia prędkości nawet kilkukrotnie większe, niż wprowadzone ograniczenie. Skoro tak jest, to może jednak zszarganie nerwów setek tysięcy kierowców zmuszonych do jazdy ślimaczym tempem autostradą uratowało choć jedno istnienie.

Refleksja

Jak wynika z wstępnie przekazanych przez GDDKiA informacji, odcinkowe pomiary prędkości na autostradzie A1 zostaną zniesione z chwilą oddania jej do użytku w pełnym zakresie. Ma nastąpić to jesienią 2021.

Niepokój jednak budzi to, jakie wnioski zarządcy dróg tudzież rząd, wyciągną z doświadczeń związanych z obecnie obowiązującym rozwiązaniem. Czy np. czeka nas prawny i technologiczny dryf w kierunku pełnego monitorowania ruchu wszystkich pojazdów po drogach? Czy kiedyś dojdzie do sytuacji, w której prywatny środek transportu, jakim jest samochód, zostanie skanalizowany w ruchu drogowym na podobnych zasadach jak transport publiczny? Czy państwo będzie wiedzieć, gdzie, kto, kiedy i którędy jedzie jakim samochodem? No i jeżeli tak, to po co państwu taka wiedza – czy aby nie w celu wprowadzenia kolejnych podatków, np. wg reguł działania obecnego viaToll?

Wiele jest pytań, za którymi stoi wiele zagrożeń dla wolności obywatelskiej, nie wspominając o bezpieczeństwie portfela obywatelskiego. Od postawy kierowców i masowości ewentualnego sprzeciwu wobec rozbudowywania systemów nadzoru nad ruchem drogowym zależeć będzie dalszy los tej wolności.

Bardzo krótka jest bowiem droga od wykorzystania systemów służących bezpieczeństwu, do orwellowskiej rzeczywistości. Tylko czy młodsze pokolenia (nie tylko kierowców) czytają jeszcze Orwella?

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy