Nowe brygady Obrony Terytorialnej na „ścianie wschodniej”

Przed kilkoma dniami minister Mariusz Błaszczak podpisał decyzję o utworzeniu nowych brygad OT: stołecznej, nadbużańskiej i przemyskiej. To niejako wyjście poza pierwotnie planowana liczbę 17 brygad. Według planu do 2019 roku miały być powołane wszystkie brygady. Jednakże z uwagi na brak chętnych nie rozpoczęło się formowanie lubuskiej i opolskiej brygady a jedynie bataliony podporządkowane sąsiednim brygadom. 

Na koniec 2021 roku według założeń stany Wojsk Obrony Terytorialnej miały osiągnąć 53 tys.  żołnierzy. Na chwilę obecną jest to liczba nieosiągalna i niezamierzona przez Ministerstwo Obrony Narodowej. 

O ile jeszcze na 2020 rok w rozporządzeniu Rady Ministrów z 23 grudnia 2019 roku w sprawie określenia liczby osób, które w 2020 mogą być powołane do czynnej służby wojskowej zapisano, iż do OT może być powołanych do 29 tys. żołnierzy niezawodowych, to w podobnym rozporządzeniu z 7 grudnia 2020 roku zwiększono tą liczbę zaledwie o 3 tys. Tak więc pierwotne założenia okazały się płonne. 

Przyczyny takiego stanu rzeczy ogólnie ujmując leżą w zupełnie innej specyfice społecznej zachodniej Polski w stosunku do innych regionów. Przede wszystkim w tym, iż od ponad trzech lat nie dostosowano ustawy o powszechnym obowiązku obrony do zdiagnozowanych przez MON błędów legislacyjnych. W niektórych wypadkach są one wprost niekonstytucyjne. Brak także zmian w wielu rozporządzeniach MON, które nie są dostosowane w sowim brzmieniu do specyfiki WOT i wprost w wielu wypadkach paraliżują działania tej formacji.

Powołanie nowych brygad jest dobrym sygnałem świadczącym o tym, że dowództwo WOT odchodzi od doktrynerskiego podejścia i wykazuje się większą elastycznością. Coraz większą uwagę zwraca na uwarunkowania i potrzeby obronne państwa. Przede wszystkim nawiązuje do przyjętej w maju 2020 nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie zapisano wprost tworzenie systemu obrony powszechnej. 

Należy przypomnieć, iż założenie rozbudowy OT do stanów 53 tys. żołnierzy w rzeczywistości to zaledwie około 0,2 procent populacji Polski. W takim wypadku mówienie o powszechności obrony jest niepoważne. Stany tej formacji docelowo powinny rozwijać się do kilkuset tysięcy, a górna liczba nie powinna być określana. To potrzeby i zasoby państwa mają ją określać.  

Rozpoczęcie formowania nowej stołecznej brygady OT jest niezbędne i powinien to być pierwszy etap, gdyż aglomeracja warszawska docelowo powinna posiadać kilka brygad OT. Stany jednej brygady liczącej około 3 tys. żołnierzy na prawie dwa miliony mieszkańców jest ziarenkiem w morzu potrzeb.  

Inaczej wygląda sprawa powołania brygad OT na ścianie wschodniej – nadbużańskiej i przemyskiej. Lokowanie po dwie brygady w województwie lubelskim i podkarpackim jest jednym z wariantów powiększania stanów tego rodzaju sił zbrojnych. Zasadniczo brygady OT tylko w czasie kryzysów będą działać w ugrupowaniu brygadowym (lub na zapleczu frontu). Na linii walk wejdą one w ugrupowanie wojsk operacyjnych a na terenach zajętych przez wroga będą działać zasadniczo w modułach plutonowych i drużynowych. Jeżeli przyjęto taki wariant budowy nowych brygad, to nie jest on błędny. 

Jakie zadania i wyzwania stoją przed wschodnimi brygadami OT

Przede wszystkim z uwagi na coraz bardziej zaostrzającą się sytuacja międzynarodową, która może wygenerować duże konflikty w rejonie Zatoki Perskiej jest to masowa nielegalna imigracja. Po zamknięciu płotami i zwiększonymi patrolami morskimi z większości dotychczasowych szlaków otwarty pozostał jedynie tzw. szlak wschodni przez Rumunie i Ukrainę. Sama Ukraina stoi przed problemem ożywienia konfliktu z Rosją i wewnętrzną destabilizacją. Brak płotów na granicy polsko-ukraińskiej powoduje, iż zasadniczo nie posiadamy systemów uniemożliwiających jej przekraczanie a jedynie systemy informujące o przekroczeniach.

Wspomniany stan powoduje to, że tylko duża masa osobowa żołnierzy WP może ograniczyć ewentualna falę imigrantów ze wschodu Europy i Azji. Innymi wyzwaniami może być w razie negatywnego scenariusza anarchizacja sytuacji wewnętrznej na Ukrainie wspierana przez rosyjskie służby specjalne. Za tym idzie gwałtowny wzrost przestępczości w rejonie transgranicznym i działanie uzbrojonych grup zbrojnych, z czym mieliśmy już do czynienia w 2015 roku w Mukaczewie na Zakarpaciu. Zasadniczy problem polega tylko na tym czy dynamika powstawania tych brygad będzie na tyle duża, aby osiągnąć gotowość bojową w odpowiednim czasie.

Innym problemem jest struktura nowo formujących się brygad. Tuz przed ich powstaniem zlikwidowano w już istniejących batalionach po jednej kompanii, co daje nam strukturalnie likwidację batalionu w województwie. Pytanie zasadnicze brzmi, ile powstanie dodatkowych batalionów w województwach, gdzie się formuje nowe brygady. Jeżeli po jednym batalionie i brygady będą trzybatalionowe to oznacza, iż tak naprawdę nic istotnego się nie zmieni w stanach ilościowych. Po powstaniu w nich po jednym nowym batalionie w rzeczywistości będzie to stan ilościowy niedawno zlikwidowanych kompanii. 

Jeżeli poważnie podchodzimy do zagadnienia tworzenia OT to powinno się sformować w tych województwach nie po jednym, ale po trzy nowe bataliony.

Nie ulega wątpliwości, iż w razie posiadania zasobów osobowych powinno się formować nowe brygady w pozostałych wschodnich i północnych województwach.

Istotne jest także to, aby przełamać w końcu niemoc i wydać żołnierzom OT tak jak to jest w krajach skandynawskich, Szwajcarii czy też Estonii broń osobistą do domu. To będzie prawdziwy symbol zmiany podejścia do obronności państwa i faktyczny początek tworzenia systemu obrony powszechnej.

Fot. facebook.com / WOT

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy