Mitteleuropa część 1.

Cała wcześniejsza działalność Angeli Merkel, ale i obecnie, jej byłego zastępcy, a aktualne kanclerza, Olafa Scholza,  jest nakierowana na uczynienie z Niemiec dominującej siły politycznej i ekonomicznej w Europie, a przede wszystkim w Unii Europejskiej. Po „brexicie”  i osłabnięciu pozycji Francji plany te zaczęły rysować się coraz wyraźniej. Nowy kanclerz ujawniał je bez ogródek podczas swoich pierwszych wystąpień i przy podpisywaniu umowy koalicyjnej. Wyznaczono w nich dla Niemiec rolę supermocarstwa, kierującego całą Unią. Z kilkuletniej perspektywy widać, że Traktat Lizboński był milowym krokiem na tej drodze.

Jak w chwili rozbrajającej szczerości powiedziała wiceszefowa Parlamentu Europejskiego, Katarina Barley – Niemka i socjalistka – „niepokornych”, w pierwszej kolejności Węgry i Polskę, należy „zagłodzić”. Historia lubi się powtarzać. Wszystko wskazuje na to, że Niemcy nigdy nie zrezygnowały z ambicji podporządkowania sobie europejskich państw i pełnej dominacji w Europie. Teraz jednak realizują to innymi metodami. Dla nas Polaków obawy musi budzić kierunek owej ekspansji – bo projekt jest gotów od bardzo dawna. To koncepcja MITTELEUROPY!

Co to jest Mitteleuropa?

W języku niemieckim to Europa Środkowa, nie tylko jako pojęcie geograficzne, ale przede wszystkim historyczne i polityczne. Niemcy stosowali je do definiowania kierunku swej ekspansji w czasie pierwszej wojny światowej. II Rzesza Niemiecka planowała bowiem zawładnąć politycznie i eksploatować kraje środkowoeuropejskie. Ponieważ przez wieki obszary te były obiektem kolonizacji niemieckich osadników, plan zakładał aneksję krajów w których zamieszkiwali niemieckojęzyczni obywatele i stopniową asymilację – czyli germanizację – lub usuwanie ludności autochtonicznej.

Jeszcze w połowie XIX wieku sformułował te zamysły w odniesieniu do Cesarstwa Austro-Węgierskiego premier Austri, Feliks zu Schwarzenberg. Wkrótce projekt podjęła ochoczo dyplomacja II Rzeszy. Ideę tę zaprezentował Constantin Frantz, postulując stworzenie federacji państw Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej pod przywództwem Niemiec. Po wybuchu pierwszej wojny światowej polityk niemiecki Friedrich Naumann opublikował pracę pt. Mitteeuropa, w której jednoznacznie określił, że obszar ten powinien stać się jak najszybciej tworem gospodarczo-politycznym podporządkowanym Niemcom i Austro-Węgrom. Miało to zrekompensować Niemcom brak pożądanych przez nie „kolonii”, bez wchodzenia w konflikt z Wielką Brytanią, USA czy Francją. Podporządkowane kraje miały przy tym mieć zapewniony postęp cywilizacyjny, dobrobyt i wszechstronny rozwój.

Co ciekawe, aktualnie oddziały fundacji imienia Naumanna plenią się jak przysłowiowe grzyby po deszczu we wszystkich krajach środkowoeuropejskich, ba nawet na Krymie, który planował on zamienić w niemiecką  kolonię.

Projekt Mitteleuropy w czasie Wielkiej Wojny

W czasie I wojny światowej projekt ten był jednym z głównych celów państw centralnych. Pozwalał on Niemcom na zagarnięcie ogromnego terytorium z prawie 16 milionową ludnością. Liczono, że niemieckie osadnictwo na wschodzie, połączone z zagłodzeniem autochtonów, zmieni proporcje ludnościowe na rzecz Niemców.  Niesuwerenne państewka (w tym Królestwo Polskie) miały podporządkować się mocarstwowej Rzeszy Niemieckiej, stanowiąc jej zaplecze surowcowe i rezerwuar siły roboczej. Dla potencjalnych oponentów, czyli Wielkiej Brytanii i USA pozostawiono „parawan” pod postacią formuły federacyjnej.

Próbą generalną był słynny Traktat brzeski, gwarantujący Niemcom dominację nad ziemiami ukrainnymi. Co prawda nie udało się go wyegzekwować. Zastanawiać jednak musi, jak skuteczne były wówczas działania Niemieckie na terenie Litwy, Łotwy i Estonii, gdzie w czasie II wojny światowej doszło do otwartej kolaboracji, a i do dzisiaj sympatie proniemieckie są bardzo silne.

Po zakończeniu I wojny światowej koncepcja Mitteleuropy z konieczności przygasła, bo w Europie środkowej powstały samodzielne państwa. Niemcy i ich główni europejscy sojusznicy zostali terytorialne okrojeni. Ale był to tylko antrakt.

II wojna światowa i nowe wcielenie Mittteleutropy

Tym razem projekt przybrał nowy kształt i nową nazwę: Generalplan Ost, i dotyczył w pierwszej kolejności Słowian, a następnie reszty ludności podbitej Europy. Chodziło w nim o stworzenie Lebensraumu czyli przestrzeni życiowej dla rasy panów. Opis tej koncepcji znajdziemy w wydanej w roku 1926 roku przez Hansa Grimma książce pod znamiennym tytułem Volk ohne Raum (Naród bez przestrzeni). Publikacja zyskała ogromną popularność i wkrótce postawione tam tezy stały się częścią ideologii państwowej III Rzeszy.

Cel: zbudowanie w Europie nowej „Wielkogermańskiej Rzeszy” i „Nowego ładu” (Neues Ordnung). Niekwestionowana dominacja Niemiec miała objąć cały kontynent od Portugalii po Ural. Trzeba było dokonać stopniowego zniemczenia części ludności i pozbycia się reszty. Na opuszczonych przestrzeniach na wschód od dawnych granic III Rzeszy mieli gospodarować niemieccy osadnicy i Germanie z innych krajów. Akcja taka wymuszała selekcję ludzi na „wartościowych rasowo” czyli zdatnych do zniemczenia (od kilku do maksymalnie kilkunastu milionów) i resztę, szacowaną na ok. 55 milionów, którą planowano wysiedlić na Syberię, lub  eksterminować.

Niemiecki plan szczegółowo określał odsetek obywateli danej narodowości, jaki miał być wymordowany: Polaków – 80 do 85%; Białorusinów 75%; Ukraińców 65%; Czechów i Morawian 50%. Do tego bliżej niesprecyzowana ilość Rosjan i Tatarów krymskich. Do GPO włączono też Żydów (Endlősung der Judenfrage), chociaż według zupełnie innych zasad. Plan realizowano z pełnym okrucieństwem do samego końca wojny.

Wydawać by się mogło, że po tylu złych doświadczeniach Niemcy zrezygnują z ekspansji, ale to marzenie złudne. Wystarczyło poczekać.

Idea Mittteleuropy odradza się po roku 1989

Podział Europy do którego doszło w wyniku przegranej przez Niemcy wojny uniemożliwiał im sny o potędze i realizacje skutecznej polityki wschodniej, choć Ostpolitik kanclerza Wilii Brandta może wskazywać, że próby  jej „odmrożenia” były podejmowane. Wszystko zmieniło się po roku 1989 i zjednoczeniu Niemiec. Wzmocnione terytorialnie i  populacyjnie Niemcy mogły na nowo rozpocząć swoją grę. Prace mają ułatwioną, gdyż dzięki materiałom wywiadu byłego NRD – STASI, przejęły Polsce i w innych krajach siatki agentów i współpracowników, do dzisiejszego dnia wykorzystywane operacyjnie.

Osłabione „transformacją ustrojową” kraje postsowieckie nie były w stanie skutecznie się obronić. Przykładem może być Jugosławia. W grudniu 1991 Niemcy jako pierwsze uznały secesję i niepodległość Słowenii oraz Chorwacji. Powtórnie wykorzystały tu koncepcję Adolfa Hitlera z 1940 roku, krwawej wojny na Bałkanach, i w ten sposób wtrąciły Jugosławię w chaos wojny domowej. Jugosławia miała być jednym z filarów Heksagonale. Storpedowanie tego projektu oraz podział Czechosłowacji – przy którym niewątpliwie odegrały znaczącą rolę – umożliwiły Niemcom dalsze realizowanie koncepcji Mitteleuropy.

Wejście Polski do Unii Europejskiej, konsekwentnie pogarsza nasze położenie wobec ekspansji niemieckiej. Niemieckie służby całkowicie swobodnie prowadzą działalność w Polsce. Podsłuchują instytucje oraz obywateli. Między innymi w tym celu we Frankfurcie nad Menem powstał największy w Europie węzeł telekomunikacyjny, który non stop podsłuchuje, nadaje oraz odbiera komunikaty elektroniczne. Swoim zasięgiem obejmuje tylko Europę.

Drugi o większym zasięgu znajduje się w Monachium. Kraje narodowe w tym Polska są rozsadzane od środka przez zewnętrzne wspieranie regionalizmów, emancypację wielkich miast, planową dezindustrializację. Są szykanowane niekorzystnymi ekonomicznie i politycznie restrykcjami, karane finansowo. Niewątpliwie Węgierska i Polska walka o suwerenność miesza Niemcom szyki. Ale na jak długo?

Kanclerz Niemiec mówi wprost: Unia to MY! Szczegóły znajdziemy w niemieckiej  umowie koalicyjnej (Koalitionsvertrag), gdzie czytamy o „swojej wizji europejskich Niemiec”, która jest „osadzona w historycznym projekcie pokoju i wolności, jakim jest Unia Europejska”. Celem Niemiec jest „suwerenna Unia jako silny gracz w świecie kształtowanym przez niepewność i konkurujące z sobą systemy polityczne”. Ich rola i obowiązki, jako dużego kraju członkowskiego, wykraczają poza to, co czysto narodowe, „dla Unii jako całości”.

Obecnie w Unii Europejskiej istnieje grupa państw uprzywilejowanych, wobec których nie są wyciągane sankcje za domniemane „naruszenia”, jak: Niemcy, Francja, czy Szwecja. Pozostałe stanowią obszar neokolonialnej eksploatacji. Jest to np. Polska czy Słowacja. Na dodatek od roku 2011 porozumiały się z Rosją.

Jak przyznają Amerykanie, Polska (podobnie jak Gruzja, czy Ukraina) leży w „strefie zgniotu” i jest przez nich traktowani czysto instrumentalnie. Z pieniędzy przekazywanych przez Brukselę do krajów Mitteleuropy, 80 – 90% trafia do gospodarki niemieckiej w ramach cashflow. Do ostatecznej realizacji Mitteleuropy Niemcom brakuje jeszcze własnej  armii, ale i to chcą sobie załatwić. Wprawdzie w 1955 roku uzyskały zgodę na utworzenie Bundeswehry, ale w całości została ona włączona do sił NATO, gdzie jest pod kontrolą wspólnego dowództwa. Niemcy próbowały to zmienić, a po powstaniu UE utworzyć armię UE. Nie zgadzali się na to Amerykanie. Jednak po upragnionym „brexicie” nie pytając o zgodę Niemcy przystąpiły do formowania wspólnych oddziałów z Francją. To dawałoby im nawet dostęp do francuskiej broni nuklearnej.

Wydaje się, że sprawy te są jeszcze pod kontrolą USA. Ale jak długo – nie wiadomo. Należy również pamiętać o kwestii „Armii Europejskiej” – doskonałego  narzędzia do pacyfikowania niepokornych i zastraszania pozostałych.

źródło fot. Autorstwa NordNordWest – self-made, based on an idea by Lencer usingP. Jordan: „Großgliederung Europas nach kulturräumlichen Kriterien“, Europa Regional 13 (2005), Heft 4, Leibniz-Institut für Länderkunde, LeipzigKarte Europa Grünes Band.png, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3808138

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy