Kto rządzi dzisiejszym światem? Część 1: oligarchia

Przeskocz do sekcji:

Bardzo trudno opisać dzisiejszy świat. Wieszczony 30 lat temu przez Francisa Fukuyamę „Koniec historii” i powszechna szczęśliwość, które miały nastąpić po upadku komunizmu, nie nastąpiły. Demokracja nie tylko nie opanowała świata, ale umiera na naszych oczach. Jest w odwrocie nawet w swych matecznikach – w Stanach Zjednoczonych i Europie. Głos obywateli zupełnie stracił na znaczeniu. Obywatele są potrzebni politykom tylko w czasie wyborów. Jednak dzisiaj uczciwość wyborów też bywa kwestionowana. 

Rytuały demokratyczne stają się sterowaną i pustą czynnością. Ludzie oddali odpowiedzialność za swój los swoim reprezentantom, ale i oni nie są już samodzielni. W swoich decyzjach podlegają coraz bardziej naciskom politycznych struktur międzynarodowych, grup interesów, banków, korporacji. 

Zamykają się kolejne drogi komunikacji z rządzącymi. Ostatnia przestrzeń wolności, Internet, zaczyna być cenzurowana w bezprecedensowy sposób, a ludzie poddawani dywersji psychologicznej.

Trzy czynniki mają decydujący wpływ na obumieranie demokracji. Są to oligarchie, korporacje i wykorzystywanie mediów do kształtowania i zniewalania opinii społecznej.

CZ. 1 OLIGARCHIA

Definicja

Wyraz oligarchia pochodzi z języka greckiego ὀλιγαρχία, oznacza panowanie nielicznych. Składa się z dwóch wyrazów ὀλίγος oligoz – nieliczny i ἀρχή arche – władza. Jest to więc forma rządów, w której władzę sprawuje niewielka grupa. W przeszłości byli to ludzie wywodzący się z arystokracji i bogatych rodzin. Dzisiaj decyduje przede wszystkim ilość posiadanych dóbr.

Oligarchia to rządy mogące upodabniać się do dyktatury. Ich główna cecha, to zawłaszczanie przez zamkniętą grupę ludzi najważniejszych stanowisk w państwie i sprawowanie przez nich realnej władzy. 

Nawet jeśli toczą między sobą zakulisową walkę o władzę, oligarchia na zewnątrz we wszystkich najważniejszych kwestiach dotyczących państwa występują jednolicie. Chodzi o to by nie dopuścić do władzy innych grup społecznych.

Nie tylko Rosja czy Ukraina

Jako modelowy przykład rządów oligarchicznych wskazuje się dzisiaj Ukrainę czy Rosję. Rosja jest niewątpliwie krajem oligarchicznym. W błędzie jest ten kto uważa, że „samodzierżawcą” jest Władimir Putin. Tak naprawdę jest on menadżerem zatrudnionym przez oligarchów, by uporządkować Rosję po rządach Borysa Jelcyna. Cała władza ekonomiczna jest nadal w rękach oligarchów i związanych z nimi tzw. liberalnych demokratów. Wprawdzie Putin okazał się człowiekiem silnym, mogącym dyscyplinować oligarchów, ale kiedy przestanie być przydatny i wygodny może, i prawdopodobnie zostanie od władzy odsunięty.

Pewnym rodzajem oligarchii są Chiny, gdzie władzę sprawuje wąska, wyselekcjonowana grupa komunistycznej elity i jej potomkowie. Pomysł, że także w USA rządzi oligarchia wydaje się wielu ludziom nierealny. Ale również i tam funkcjonuje system oligarchiczny. Jest to oczywiście system odmienny od ukraińskiego czy rosyjskiego. 

O ile bowiem w krajach postkomunistycznych znaleźć się w wąskim gronie oligarchów można było wyłącznie dzięki władzy politycznej, w Stanach Zjednoczonych odwrotnie. Dostać się do kręgu władzy politycznej można tylko dzięki bogactwu.

Oligarchia światowa

Poszczególne oligarchie nie są oderwane od siebie. Łączą się w jedną, globalną sieć oligarchii finansowej. Porozumiewają się ponad naszymi głowami, bo mają na to środki i wszelkie możliwości. Łatwo to zrozumieć, gdy uświadomimy sobie, w jak nielicznych rękach skupione jest bogactwo świata. 

Z badań wynika, że 1 procent najbogatszych mieszkańców ziemi zgromadził niemal tyle pieniędzy, co pozostałe 99 procent ludzkości. Za tym idzie wielka koncentracja władzy politycznej w rękach wielkiego kapitału. 

Oligarchia światowa jest trudna do zdefiniowania, ale można zauważyć jej obecność w licznych konfliktach politycznych, ekonomicznych oraz militarnych. Coraz wyraźniej widać, że rządy i przywódcy wielu krajów w większym lub mniejszym stopniu są podporządkowani oligarchii światowej. Mylą się ci, którzy skłonni są przypisywać konflikty międzynarodowe jedynie osobistym rozgrywkom wpływowych polityków. Często stoją za nimi inne siły.

Obserwowaliśmy dobitny przykład tego zjawiska, gdy urząd demokratycznie wybranego na urząd rezydenta USA okazał się słabszy niż właściciele portali społecznościowych jak Facebook czy Twitter, a akcja cenzurowania głowy państwa odbyła się pod sztandarem „obrony demokracji”. To dowód na to, że w skali globalnej władza przesuwa się w kierunku obszarów nie podlegających żadnej kontroli demokratycznej. 

Egzotyczny sojusz oligarchii z lewicą

Ciekawym zjawiskiem jest wspieranie oligarchii przez siły lewicowe. 

W USA ujawnił się sojusz lewicowej anarchii z korporacjami, rzekomego proletariatu z wielkimi przedsiębiorstwami internetowymi i w ogóle z wielkim globalnym kapitałem. Bogatych stać na to by w sposób bezpośredni lub pośredni, sponsorując rozliczne organizacje, prowadzić do destabilizacji państw i społeczności w dowolnym miejscu na globie. 

To działa, a poszczególni ludzie czy grupy nawet nie zdają sobie sprawy, że są wykorzystywani do realizacji cudzych interesów w niecnych celach. Dokonują przewrotów, uczestniczą w zamieszkach nierzadko z przekonaniem, że poprawiają swój los, naprawiają świat, a oni go po prostu destruują. Mam tu szczególnie na myśli ruch Black lives matter.  

Wróg numer jeden – państwo narodowe

Najczęściej popełnianym przez analityków błędem jest tradycyjne podejście do stosunków międzynarodowych. Polega ono na milczącym założeniu, że stosunki międzynarodowe są kształtowane przez rządy poszczególnych krajów, a także przez łączące te kraje sojusze i porozumienia. Jest inaczej. Głównym wrogiem oligarchii światowej są państwa narodowe. Chce ona unicestwić narody, szczególnie te mocno zakotwiczone w swojej historii, wyposażone w konstytucje, aktywne politycznie i propagandowo oraz określone terytorialnie. Jej największym sukcesem na tym polu jest dzisiaj doprowadzenie setek milionów ludzi na całym świecie do bezmyślności i bezradności.

Jak twierdzi prof. Artur Śliwiński, badacz tej problematyki, oligarchia realizuje swoje plany przez trzy strategie:

•wyzysk gospodarek narodowych dzięki tradycyjnej strategii kolonialnej (tj. wykorzystania w tym celu władzy kolonialnej);

•osiąganie korzyści z zadłużenia gospodarek narodowych, najczęściej poprzez nadmierne oprocentowanie długów;

•uzyskiwanie dochodów z tanio przejętej własności oraz dzięki organizowaniu ataków spekulacyjnych na poszczególne kraje.

Wszystko to udaje się wskutek narzucenia narodom niszczącej zmysł społeczny ideologii skrajnego indywidualizmu, a także dzięki nowoczesnej inżynierii społecznej, inicjowane przez oligarchię światową konflikty międzynarodowe oraz przewroty wewnętrzne.

Co zostało jeszcze w gestii państwa?

Można powiedzieć, że dzisiaj jedynym zadaniem z dziedziny ekonomii, do którego państwo zostało dopuszczone i którego oczekuje się od niego, jest zapewnienie „zrównoważonego budżetu” i zapobieganie anarchii na rynku. Coraz trudniej realizować państwu zobowiązania wobec obywateli w tym zobowiązania socjalne, rentowe itp., kiedy jego dochody nieustannie się kurczą. 

Koncerny ponadnarodowe i duże firmy mają rozliczne sposoby, by unikać płacenia państwom-gospodarzom podatków. Najchętniej rejestrują swe przedsiębiorstwa w miejscach, gdzie podatków nie płaci się w ogóle. Praktycznie nieosiągalna jest dla rządów państw możliwość nadzoru przepływu kapitału. 

Obecna władza polityczna systematycznie słabnie i traci na samodzielności. Przenikanie się interesów politycznych i kapitalistycznych otwiera wrota korupcji na ogromną skalę. Zupełne wycofanie się państwa z ekonomii jest niemożliwe, tak więc sytuacja zaczyna przypominać nieco kwadraturę koła. Jednak wiele wskazuje na to, że warunki stawia zawsze wielki kapitał. Żadne państwo w pojedynkę nie jest w stanie sytuacji tej zapobiec, ale nawet grupa państw, jak Unia Europejska ma z tym problemy. 

Ciąg dalszy nastąpi….

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy