Kondycja mediów w pandemii – ANALIZA

Jak powszechnie wiadomo- pierwszy, marcowy lockdown poczynił ogromną wyrwę w handlu, usługach, gastronomii i turystyce. Niemal całkowicie zmiotło z rynku branżę eventową czy transportową. Wiele z firm nie podniosło się do dziś. Inne po przebranżowieniu, próbują odnaleźć się w nowych realiach.

Poszkodowane są również branże, których straty mogą być kwestionowane. Mam na myśli media – straty rozgłośni radiowych, prasy lokalnej i ogólnopolskiej, telewizji – zwłaszcza regionalnych. Może się wydawać, że teza o stratach w branży medialnej jest nieuzasadniona, ponieważ to właśnie INFORMACJA była tym „języczkiem u wagi”, który nadawał ton każdego dnia przez wiele tygodni. Nic bardziej mylnego.

Kolebka fake newsów

Rządziła informacja – tak, ale wyszukana w internecie, „na już”, na szybko, aktualizowana co chwilę, analizowana, wielokrotnie korygowana.

Pamiętajmy, że w pierwszych tygodniach pandemii – informacje o potwierdzonych zakażeniach, otrzymywaliśmy kilka razy dziennie. Konferencje prasowe ministerstwa zdrowia i Sanepidu, odbywały się nawet co kilka godzin. Natłok informacji i tempo były tak gwałtowne, że wyłącznie media mające możliwość publikowania na bieżąco, oraz wielokrotnego edytowania tych samych tekstów – miały szansę podawać w miarę wiarygodne informacje.

Był to również złoty czas dla twórców fake newsów. Brak mocy przerobowych po stronie rządzących oraz wydawców do prostowania kłamstw, powodował, że w przestrzeni informacyjnej lewitowała cała masa bzdur. Nieskorygowane wiadomości, powtarzane w nieskończoność i zniekształcane jak podczas zabawy w „głuchy telefon”, powodowały, że czas pandemii zostanie zapamiętany również jako wylęgania fake-newsów i eldorado dla twórców wielu absurdalnych teorii.

Skoro więc informacja była i dalej jest tak cenna – jak możliwe, że media mają się naprawdę źle? Wytłumaczenie jest proste. Lockdown zamknął sklepy odzieżowe, obuwnicze, RTV/AGD, jubilerskie… To główni reklamodawcy prasy codziennej i kolorowej.

Lockdown zlikwidował również wesela, eventy, komunie, studniówki, wakacje, podróże – to również reklamodawcy. I to niebagatelni z punktu widzenia budżetów reklamowych wydawnictw i rozgłośni. Problem nie jest tylko polski – to ponury, ogólnoświatowy trend.

Według badań, jakie przeprowadziła Światowa Federacja Reklamodawców (ang. World Federation of Advertisers, WFA) wśród największych reklamodawców na rynku – w kwietniu 2020 – aż 89 % międzynarodowych firm wstrzymało kampanie reklamowe (w marcu było ich 81 %). Z kolei 52 % przedsiębiorstw stwierdziło, że nie będzie wydawało pieniędzy na reklamę przez minimum sześć miesięcy. W marcu deklarowało tak zaledwie 19% firm.

Kondycja polskich wydawców – dane z ankiet

Z pytaniem o kondycję polskich mediów i wpływu pandemii na ich funkcjonowanie, zwróciłam się do KRRiTV. Okazuje się, że na wniosek Europejskiej Grupy Regulatorów ds. wizualnych usług medialnych ERGA, działającej w imieniu Komisji Europejskiej – wystosowano do mediów ankietę – z pytaniem właśnie o skutki pandemii. Chodziło głównie o ustalenie kondycji ekonomicznej poszczególnych wydawców oraz wpływu COVID-19 na ich funkcjonowanie.

 Z otrzymanych ankiet polskich firm (a wróciło ich ponad 50) – wynika, że dotkliwie odczuli zwłaszcza reakcje reklamodawców. To niektóre z opinii, jakie otrzymała KRRiTV:

„Zawieszenie działalności, spadek sprzedaży i przychodów, cięcie kosztów, niepewność jutra. Główny przychód stacji lokalnych stanowią przychody z emisji reklam, które na rynku lokalnym i regionalnym zamawiane są przez małych i średnich przedsiębiorców, głównie z branży usług, handlu detalicznego, gastronomii i hotelarstwa, a więc tych, których działalność biznesowa w praktyce zamarła, a tym samym nie jest w żaden sposób promowana”

„Redukcja budżetów marketingowych i ograniczenie inwestycji związane z zatrzymaniem lub istotnym ograniczeniem działalności produkcyjnej, handlowej lub usługowej. W efekcie – spadek przychodów ze sprzedaży i rentowności, wymuszający oszczędności i ograniczenia kosztów. Ponadto przyczyny pośrednie związane z zatowarowaniem i problemami logistycznymi, w tym opóźnieniami czy wręcz zawieszeniem łańcucha dostaw (…)”

„Niepewna przyszłość, spadki sprzedaży, wstrzymanie inwestycji i organizacji festiwali i wydarzeń sportowych, zamkniecie galerii handlowych (…)”

„Cięcia budżetów marketingowych i reklamowych. Problemy z produkcją i dystrybucją. Niepewność sytuacji na rynku i kondycji finansowej. Przesunięcia budżetów marketingowych do innych mediów (…)”

Jak wynika z analizy przesłanych ankiet – większość poszkodowanych wydawców, próbuje podobnymi metodami utrzymać się na powierzchni oraz utrzymać zatrudnienie. Wśród środków zaradczych pojawiają się niemal identyczne pomysły:

-redukcja płacy, środków transportu,
-praca zdalna,
-rabaty i wydłużone terminy płatności dla reklamodawców,
-pożyczki,
­-wstrzymanie inwestycji,
-zawieszenie spłat rat leasingowych,
­-staranie o wsparcie z tarczy antykryzysowej.

Pandemia okazała się być bezlitosna zarówno dla debiutantów i wschodzących branż, które nie zdążyły jeszcze rozwinąć na dobre skrzydeł – jak i dla asów biznesu, którzy wydawali się niezatapialni. Covid-19 zrównał ze sobą wszystkich. Wszakże równość to nie to samo co identyczność.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy