Imigrant, jako nieświadomy żołnierz

Białoruś faktycznie rozpoczęła specyficzną „wojnę” graniczną z państwami NATO. Ta „wojna” ma inny charakter niż dotychczas znane nam oblicza konfliktów w tej części Europy. Charakterystyczne jest to, że ukrywa samą agresję. Każdą wojnę łatwo rozpocząć, ale jej skutki będą oddziaływać na region nią dotkniętą latami. Czym innym jest konflikt, który toczą sąsiednie społeczeństwa a czym innym konflikt, który toczą graniczne państwa za pomocą ludności obcej cywilizacyjnie. Tym bardziej, iż wielu z tych ludzi nie ma już możliwości powrotu do swojego państwa.

Obecnie na świecie wchodzi w modę cały wachlarz działań, które nie definiuje się bezpośrednio, jako wojna między sąsiednimi państwami. Do takich działań wykorzystuje się tzw. „obcą flagę”, czyli atak zainspirowany i kierowany przez podmioty, które nie są kojarzone z rzeczywistym agresorem.

Działania toczą się za pomocą grup przestępczych lub terrorystycznych; kreowania na danym terytorium „szarej strefy bezpieczeństwa”, czyli utrzymywanie państwa przez zewnętrzne ośrodki siły w stanie, które uniemożliwia istotne reformy i jego rzeczywistą odbudowę. W końcu wykorzystane są prywatne armie takie jak amerykańska Blackwater czy też rosyjska grupa Wagnera.

Dzisiaj mamy do czynienia z już przetestowaną w latach 2015/16, głównie przez Turcję i inne państwa muzułmańskie z taktyką przemytu nielegalnych imigrantów do państw europejskich. We wspomnianym okresie podobnie jak teraz przerzucano dziesiątki tysięcy imigrantów z obszarów, gdzie ludność często swoją percepcją ograniczała do znajomości obszaru, co najwyżej do kilku wiosek wokół dotychczasowego swojego miejsca zamieszkania. Wielu z nich było zwykłymi analfabetami, a pochodzili głownie z Somalii, Erytrei czy też Sudanu. Zarówno znajomość celu podróży jak i wyjściowe posiadane środki mieli znikome. Dlatego też takie osoby należało wyposażyć we wszystkie potrzebne narzędzia i dostarczyć pod określoną granicę, którą zazwyczaj była wówczas Grecja.

Grecy nie mając instrumentów zablokowania tak dużej presji migracyjnej, zwyczajnie przepuszczali tych ludzi przez swoje terytorium. Uderzenie skumulowało się na Niemczech, Austrii i Szwecji. Po pierwszych dniach entuzjastycznych społecznych powitań doszło w tych krajach do otrzeźwienia. Społeczeństwa zorientowały się kim były osoby, które owacyjnie witano. A byli to głównie młodzi mężczyźni o zupełnie innej wizji świata, z dużym bagażem doświadczeń brutalnego życia. Wśród nich duży procent były to osoby mające za sobą przełamaną mentalną barierę strzelania do ludzi.

Do dzisiaj służby państw zachodnich gro swoich działań koncentrują na obserwacji nowych mieszkańców ich państw. Zaś oni sami żyją w swoich zbiorowościach, kierując się własnym prawem zwyczajowym a nie prawem państwa pobytu.

Głosy płynące z Francji, Niemiec czy też Austrii, iż nie przyjmą już żadnych nowych imigrantów ogłaszając nieformalne memorandum na nową imigrację są coraz donioślejsze.  Także instytucje UE jakby zamilkły w kwestii wsparcia dla nielegalnych imigrantów oraz ich praw do azylu w państwach Wspólnoty.

Tak jak wspomniano, doświadczenia tamtego okresu zapewne stały się źródłem wielu analiz w zakresie prowadzenia operacji hybrydowych, asymetrycznych, wirusowych, dyfuzyjnych itd. Niezależnie od nazwy koncepcji, narzędzie w postaci wykorzystania presji migracyjnej do celów destabilizacji czasowej lub trwałej określonych państw stało się dużym zagrożeniem.

Słabym punktem państw demokratycznych w takich kryzysach są organizacje pozarządowe, często zasilane finansowo przez korporacje międzynarodowe oraz podmioty zagraniczne, które koncentrują się na wąskim pojęciu praw człowieka (bardziej imigrantów niż mieszkańców państwa). Bardzo często są one wykorzystywane przez ośrodki atakujące presją migracyjną, które operacyjnie wspierają ich działania a nierzadko pośrednio nawet finansują.

Problem ataku Białorusi na Polskę, Litwę i Łotwę w postaci wywołania sztucznej presji migracyjnej jest dla Polski niezwykle niebezpieczny. Z jednej strony trwa testowanie naszego systemu bezpieczeństwa i sprawności reagowania kryzysowego, a z drugiej testowanie zachowania i postaw większości społeczeństwa. Dotychczasowe już prawie miesięczne doświadczenia z przeciwdziałaniem presji migracyjnej pokazują, iż jej nasilenie nie ustaje. Wiele przypadków potwierdza, iż mamy do czynienia także z osobami, które stanowią na przyszłość realne zagrożenie nie tylko dla Polski, ale także dla całej Europy.

W tym specyficznym konflikcie Białoruś chce w odwecie zdestabilizować sytuację wewnętrzną atakowanych państw. Oczywiście pośrednio realizuje także cele środowisk muzułmańskich, gdzie w masie imigrantów przemyca się licznych bojowników i terrorystów, którzy mogą być w przyszłości wykorzystani do celów wielkoskalowej dywersji militarnej. W tej konfrontacji władze w Mińsku patrzą doraźnie, a ośrodki koordynujące wysyłanie do Europy bojowników islamskich patrzą długofalowo.

Przy w miarę sprawnym dotychczasowym działaniu Straży Granicznej i Wojska Polskiego wydaje się, iż nadchodząca zima wymusi na władzach Białorusi natężenie działań o charakterze informacyjnym pokazującym zamarzających imigrantów. Z drugiej strony nagromadzenie tak dużych ilości imigrantów spowoduje w dłuższym okresie czasu konieczność ich wypchnięcia z Białorusi. Jedynym prawdopodobnym scenariuszem przy braku możliwości ich przemycenia do państw UE, będzie wypchniecie ich na Ukrainę co spowoduje rozciągnięcie obszaru nacisku imigrantów na południowo-wschodnią granicę Polski.

Ukraina związana konfliktem w Donbasie nie ma szans na odpowiednie zabezpieczenie granicy ukraińsko-białoruskiej. W tym wszystkim należy brać także pod uwagę nie tylko wymuszoną przez Mińsk imigrację, ale także tą naturalną.

Utrwalenie w świadomości świata islamu, iż Białoruś i Ukraina są dogodnymi obszarami do przedostania się do centrum Europy może w przyszłości wywołać problemy także dla samej Białorusi. Właśnie problem, który wywołali Białorusini może uderzyć w ich państwo.

Niezależnie jak się zakończy ten konflikt wschodnia granica Polski stanie się na lata, oby nie na dekady szlakiem dla nielegalnych imigrantów. Tutaj nie może być żadnych prowizorek w budowie płotów czy też innych barier. Wojska na granicy wschodniej nie można trzymać w nieskończoność. Podobnie stanu wyjątkowego nie można przedłużać ponad prawne okresy. Swoista „wojna”, którą wywołał Mińsk może stać się na lata problemem, który ostatecznie także uderzy w samą Białoruś. Konflikt łatwo wywołać a konsekwencje, które za tym idą trudno będzie wyhamować.

fot. Straż Graniczna

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy