Nielegalni imigranci. Strategia Unii to brak strategii?

Banałem będzie stwierdzenie, że Europa jest atakowana podobnie jak w 2015 roku – nawałą migracyjną. Tym razem jednak, inaczej niż 6 lat temu, nie ma mowy o deklarowaniu polityki Willkommen. Instytucje Unii Europejskiej póki co nie wywierają zorganizowanej presji na kraje, które bronią się przed akcją przerzucania migrantów na swoje terytorium.

Jednym z najbardziej wrogich nowym imigrantom narodów są Holendrzy. Już pod koniec sierpnia premier Mark Rutte jasno zadeklarował brak chęci do przyjmowania nawet uchodźców z Afganistanu. „De Telegraaf”, największy holenderski dziennik, informował o dosadnych słowach, jakie Rutte wypowiedział przy tej okazji: „Ostatnią rzeczą, jakiej chcemy, jest powtórka z syryjskiego kryzysu uchodźczego z 2015 i 2016 r.”

Dzieje się tak nie bez przyczyny – wypowiedź premiera padła zaledwie tydzień po gwałtownych protestach antyimigranckich w miejscowości Harskamp na wschodzie kraju. Mieszkańcy protestowali nawet przeciwko sprowadzeniu do kraju autentycznych uchodźców, którzy w dodatku w ostatnich latach współpracowali w Afganistanie z holenderską misją wojskową. Obywatele narzekają na znaczące niedobory mieszkań, a z powodu złych warunków mieszkaniowych w Holandii cierpią także migranci zarobkowi, m. in. z Polski.

Ani jednego uchodźcy z Afganistanu nie chciała przyjąć także Austria. „Nie za moich rządów” – powiedział w sierpniu kanclerz Sebastian Kurz. Już teraz sytuacja w austriackich ośrodkach dla imigrantów określana jest, jako „katastrofalna”.

Problemowi próbują stawić czoła także inne kraje Unii Europejskie, które nie życzą sobie nowej fali migrantów, nie widać natomiast inicjatywy instytucji unijnych. Francja i Niemcy ani w calu nie przypominają pod tym względem samych siebie sprzed 6 lat. Nasi zachodni sąsiedzi patrzą z rosnącym niepokojem w stronę granicy polsko-białoruskiej i podwajają czujność.

Próby sforsowania granicy niemieckiej mają miejsce przede wszystkim w kraju związkowym Meklemburgia-Pomorze Przednie. Rzecznik federalnej policji potwierdził, że w październiku utrzymany został wysoki poziom nielegalnych przekroczeń granicy. Według informacji portalu dziennika „Ostsee Zeitung” w jednym tylko regionie Pomorze Przednie-Greifswald 1 i 2 października zatrzymano 55 osób pochodzących z Iranu, Iraku i Syrii.

Francuzi posuwają się do jeszcze radykalniejszych kroków – 1 października brytyjski dziennik „Daily Mail” poinformował, że francuska policja strzelała gumowymi kulami do imigrantów, którzy chcieli przekroczyć kanał La Manche i dostać się do Anglii. Dwóch postrzelonych doznało złamań kończyn i zostało przetransportowanych do szpitala.

Smaku całej sprawie dodaje fakt, że cała najbliższa prezydencka kampania wyborcza może toczyć się wokół tematu imigracji, co znacznie polepszy notowania wielokrotnej kandydatki Frontu Narodowego Marine Le Pen oraz prawicowego publicysty Erica Zemmoura. Ten ostatni, ku zaskoczeniu wielu, w jednym z ostatnich sondaży osiągnął wynik dający mu awans do drugiej tury wyborów prezydenckich.

Jeśli do tego dodamy opisywany już na naszym portalu przypadek Danii, która całkowicie zmienia swoją politykę względem imigrantów, Hiszpanii, która rok do roku zwiększyła liczbę nielegalnych imigrantów o połowę, a także Grecji, Włoch i Malty, które nie otrząsnęły się jeszcze z szoku sprzed 6 lat, a już teraz muszą być przygotowane na nowe wyzwania – sytuacja staje się krytyczna.

Wszystko to wobec bezczynności Komisji Europejskiej, która najwidoczniej po dziś dzień zadowala się zaprezentowanym w 2020 roku Paktem o migracji i azylu, który miał ujednolicić podejście państw członkowskich do tematu migracji. Pakt jest oczywiście nie do przyjęcia dla szeregu państw Europy Środkowo-Wschodniej i to nie tylko, dlatego, że zawiera w sobie mechanizmy obowiązkowej relokacji lub redystrybucji migrantów.

Źródło fot. Twitter MON

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy