Handel komórkami jajowymi

Dziewczyny rekrutowane są przez Internet, gdzie aż roi się od ofert. Kobiety nakłaniane są do samookaleczania za pieniądze – w sumie niewielkie. Oczywiście niemoralny proceder handlu matczynymi komórkami maskowany jest wzniosłymi hasłami i okraszony łzawymi historyjkami pomocy bezpłodnym parom. Jest to jednak tylko część prawdy, bo przeznaczenia jajeczek nie poznamy.

Tym tekstem dotykamy tylko wierzchołka góry lodowej – handlu ludźmi. Tylko jeszcze nienarodzonymi. Pod płaszczykiem działalności charytatywnej i altruizmu odbywa się w Polsce na masową skalę handel komórkami jajowymi młodych kobiet. „Banki jajeczek” tworzą różne instytucje. Na największą skalę robi to klinika „Invicta” z oddziałami w Gdańsku, Gdyni, Słupsku, Warszawie, Wrocławiu i Bydgoszczy, ale nie tylko. Sama ilość oddziałów wskazuje na to, że interes kwitnie.

Czy oddane komórki lub rozwijane z nich płody, czy w końcu narodzone z nich dzieci nie staną się częścią eksperymentów medycznych lub jeszcze straszniejszych działań? Dokąd trafiają komórki? Kim są ludzie prowadzący ten proceder? Co na to polskie prawo?

Reklama dźwignią handlu

Handel komórkami rozrodczymi kobiet tuszowany jest często fałszywą reklamą. Tak jest w przypadku oferty „Invicty”: „Wyruszasz w podróż, która z jednej strony pozwoli Ci dowiedzieć się wiele o sobie, a z drugiej strony przekazać dar życia potrzebującym parom. […] Przyjmiesz ogromną dawkę energii i niewiarygodne poczucie samorealizacji”. Dodatkowo „Wejdziesz do naszej społeczności”„Przeżyjesz przygodę”!!!

Jaką przygodę? Jaką „dawkę energii” otrzyma dziewczyna dwukrotnie operowana i praktycznie pozbawiona płodności? O realnych zagrożeniach nie ma w ofercie ani słowa.

Wymagania wobec dawczyni

Wszystkie firmy handlujące jajeczkami mają wymagania wobec potencjalnych dawczyń. Dziewczyna musi być zdrowa i młoda  (w wieku 18-32 lat). Jej wskaźnik wagi BMI zawierać się ma pomiędzy 17,5- 25 (w niektórych firmach 30) i posiadać co najmniej zawodowe wykształcenie. I bardzo ważne. Musi być odpowiednio „zmotywowana”, aby potem nie sprawiała kłopotów, gdy dotrze do niej, na co tak naprawdę się zdecydowała.

Następnie kandydatka ma wypełnić szczegółowe ankiety dotyczące stanu zdrowia  i poddać się wielu innym procedurom i badaniom.  Po zakwalifikowaniu poddaje się ją zabiegowi.

Obietnice, które firmę nic nie kosztują

Młodym kobietom np. Invicta oferuje w ramach zabiegu „bezpłatnie” komplet badań laboratoryjnych (w tym genetycznych, infekcyjnych i hormonalnych), których wartość to, jak twierdzi klinika, 3.500 PLN. Badania obejmują między innymi:

  • CFTR,
  • kariotyp,
  • WZW typ B/C,
  • HIV,
  • testy w kierunku kiły,
  • chlamydii,
  • rzeżączki,
  • cytologię,
  • oznaczenie grupy krwi,
  • badania hormonów tarczycy,
  • badania ogólne,
  • konsultacje psychologiczne.

Trudno uznać to za bonus, bo klinika, aby sprzedać pobrane jajeczka i tak musi te wszystkie badania wykonać. Duże wątpliwości budzą też „konsultacje psychologiczne”. Mam wrażenie, że mają one uśmierzyć obawy dziewczyny o to, co stanie się jej komórkami, z których przecież może rozwinąć się nowe życie.

Jednak handel

W ofercie finansowej kliniki znalazła się też poważna nieścisłość. Dziewczyny są nęcone wyższą kwotą za pobranie („około” 8.000zł – 8.500zł), ale dotyczy to dwukrotnego pobrania komórek jajowych. Pojedynczy zabieg pobrania, to tylko „około” 4.000 zł. W opisie znajdziemy ponury zapis: „Kwoty uzależnione są od liczby wizyt odbytych w klinice”.

Oznacza to, że bardzo potrzebująca pieniędzy młoda kobieta może okaleczać się aż do bezpłodności. Szuka się kobiet naprawdę zdesperowanych i takich, które kierują się emocjami, nie doczytując zapisów umowy do końca.

Zagrożenia, o których klinika się nie mówi

Po wielokrotnym pobraniu komórek – jednorazowo okradają kobietę aż z 8 jajeczek (a może być ich więcej, bo kobieta nie wie, ile tak naprawdę lekarz ich zabierze). Sama może stać się bezpłodna. Te obiecywane w reklamie 8 tysięcy złotych oznacza pobranie co najmniej 16 komórek – a to bardzo dużo!

Już sam zabieg niesie zawsze niebezpieczeństwo powikłań. Po ingerencjach może dojść do uszkodzeń jajnika co może prowadzić do zrostów, bezpłodności, a w przyszłości może nawet do nowotworów.

Gdzie aspekt etyczny?

„Bank komórek” pozwala na lukratywny handel jak w supermarkecie – z możliwością wyboru rasy, koloru włosów, oczu… Z każdej takiej komórki rozrodczej po zapłodnieniu może rozwinąć się płód lub dziecko. Jaki będzie jego los? Wprawdzie reklama mówi o pomaganiu bezpłodnym parom, ale tego nie można sprawdzić. Jajeczek pobiera się tak dużo, że o nadużycia nietrudno.

Komórki rozrodcze, zarodki lub fragmenty abortowanych płodów są dzisiaj używane do różnych celów min. do terapii medycznych, a nawet do produkcji kosmetyków. Strach myśleć, jak wykorzystane może być zabrane młodej kobiecie jajeczko.

Co na to polskie prawo?

Jest to jedna z tych dziedzin, w których nowe technologie wyprzedziły ustawodawcę. Materia nie jest więc należycie uporządkowana i dlatego proceder może nadal trwać. Jeśli dawczyni zostanie skutecznie przekonana, że chce podjąć ryzykowne działania – może to zrobić.

Ludzką podatność na indoktrynację i manipulację bez skrupułów wykorzystują handlarze. Patologia rozwija się, gdyż ceny jajeczek zdrowych, słowiańskich kobiet rosną. Po co ryzykować branie całej kobiety, a nawet dziecka – wystarczy dziewczynę obrabować z jej ukrytego skarbu – komórek rozrodczych. Resztę załatwi technologia.  

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy