Handel dziećmi – trzeba z tym skończyć!

Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris zapoczątkował akcję społeczną w obronie noworodków, którymi handluje się jak szczeniętami. Temat szokujący, bo trudno wyobrazić sobie większą patologię niż to, że kobieta za pieniądze zachodzi w ciążę z obcym sobie człowiekiem, a potem oddaje swoje nowo narodzone dziecko nie martwiąc się i jego przyszły los. Niestety to się dzieje! W Polsce, mimo że jest to nielegalne, działa od lat podziemny rynek handlu noworodkami. Sprawa dotyczy wielu tysięcy kobiet, które zachodzą w ciążę „na zamówienie”.

Temat stale wraca

Mimo kolejnych kampanii podejmowanych w mediach (m.in. TVN, Polsat, Radio Zet), ceny noworodków stale rosną. Kiedyś było to kilkanaście tysięcy złotych, teraz 100 i więcej. Działają nawet firmy zajmujące się surogacją. Na stronie internetowej spółki New Life Poland można znaleźć oferty dla osób samotnych i par jednopłciowych. Z jej usług mogą również skorzystać pary heteroseksualne, które chcą stworzyć „rodzinę swoich marzeń”.

Od kilku lat odbywają się też międzynarodowe targi organizowane między innymi przez zrzeszającą homoseksualistów organizację „Men Having Babies”. Homoseksualni mężczyźni mogą tam zapoznać się z ofertą pośredników i kupić dziecko wybierając jego płeć, kolor skóry, włosów czy oczu.

Pierwszy obszerny materiał o handlu dziećmi przygotowali kilka lat temu reporterzy programu „Czarno na białym” TVN, Jacek Smaruj i Monika Gawrońska-Mróz. Dotarli do kobiet, które urodziły dzieci dla pieniędzy i zrzekły się do nich praw.

Ogłaszają się w Internecie. Niektóre zrobiły z tego rodzaj profesji, inne decydują się na taki krok, bo popadły w długi, lub nie mogą utrzymać starszych dzieci. Nie mają wyrzutów sumienia. Czasem wręcz uważają, że ich postępek jest czymś dobrym.

Jak to się robi?

Ojcami dzieci bywają partnerzy kobiet, ale częściej są one zapładniane nasieniem dawcy. W przypadku zastosowania procedury in vitro przygotowuje się 10 zarodków, z których jeden wszczepiany jest matce zastępczej. Pozostałe są zamrażane na wypadek poronienia, a po porodzie „utylizowane”, ponieważ koszty ich utrzymania są wysokie i wynoszą ok. 35 $ miesięcznie.

Zleceniodawcy regulują rachunki, opłacają lekarzy, dają pieniądze przed i po urodzeniu dziecka. Wkrótce po porodzie matka idzie do Urzędu Stanu Cywilnego i jako ojca zgłasza zleceniodawcę, który niekoniecznie jest biologicznym ojcem. Potem zrzeka się na jego rzecz praw rodzicielskich, podając jako powód np. depresję poporodową – i sąd praktycznie bez zbadania sprawy, odbiera jej prawa rodzicielskie – NA ZAWSZE!

Tak więc obce osoby mogą stać się w tak banalnie prosty sposób prawnymi opiekunami niemowlęcia. Jak stwierdziła jedna z surogatek w reportażu TVN: „to jest tylko Polska!”. Wiele kobiet zastrzega, że nie chcą nic wiedzieć o urodzonym dziecku, ani w jakikolwiek sposób uczestniczyć w jego życiu – ma to być tylko transakcja!

Oferta New Life Poland

Według danych Ordo Iuris zamówienie „wymarzonego dziecka” w New Life Poland kosztuje od ok. 40 do ponad 80 tysięcy dolarów. Cała procedura zapłodnienia pozaustrojowego, ciąży i porodu wykonywana jest zazwyczaj w Gruzji lub na Ukrainie, a dla osób homoseksualnych w Meksyku.

Gdy u poczętego dziecka zostanie stwierdzone prawdopodobieństwo wady genetycznej, dokonywana jest aborcja, a matka zastępcza otrzymuje rekompensatę w wysokości 500 dolarów. Dysproporcja między kwotą jaką inkasują, organizatorzy biznesu (co najmniej 40 tysięcy dolarów bez różnych dodatkowych opłat), a tym co trafia do matek jest ogromna. Kobietom tym w czasie trwania ciąży płacone jest jedynie, według wiedzy Ordo Iuris, 400 dolarów miesięcznie.

Zdaniem Fundacji, w proceder surogacji dla klientów z Polski, wykonywany na terenie Gruzji, angażowany był polski konsulat. Polska para, która nabyła dziecko, aby powrócić z nim do Polski musi bowiem udać się do konsulatu w Tbilisi i na podstawie gruzińskiego aktu urodzenia nadać dziecku PESEL i wyrobić mu paszport. Przy tym zatajona zostaje informacja, że przedstawiany akt urodzenia nie podaje zgodnie z prawdą informacji o rodzicach dziecka.

Nieludzki biznes

Surogacyjny biznes czyni zadość życzeniom każdego klienta. Zapomina się jednak o podstawowych prawach i godności dziecka, które zostaje sprowadzone do obiektu transakcji. Przedmiotowo traktowana jest również kobieta, która godzi się na urodzenie takiego dziecka z powodu trudnej sytuacji materialnej.

Poczęte w procedurze in vitro i urodzone przez surogatkę dziecko pozbawione będzie prawa do poznania swojej rodziny oraz matki, która nosiła je w sobie przez dziewięć miesięcy. Jeśli surogacja obejmuje dawstwo komórki jajowej przez osobę trzecią, dziecko nie pozna swojej matki biologicznej. W efekcie nie będzie znało choćby podstawowej historii chorobowej własnej rodziny, która bywa kluczowa przy diagnozach lekarskich i może często uratować życie. Mimo to proceder kwitnie.

Pojawiają się też coraz nowe grupy osób wyciągających ręce po noworodki. Nie chodzi już o bezpłodne pary, które nie mogą doczekać się adopcji. Teraz dzieci chcą też posiadać, jak pieski, ludzie samotni w tym homoseksualni mężczyźni… Jaki koszmarny los czeka te dzieci jeśli znajdą się w rękach psychopatów, dewiantów, a może nawet biorców narządów?

Strach myśleć! Ponadto może się okazać, że dziecko jest chore, kalekie, albo zamawiający się wycofają? Co będzie z tymi dziećmi?

Cztery „mamusie”

Przykładem konsekwencji, z jakimi może się wiązać surogacja, jest między innymi rozstrzygana w tym roku przez Europejski Trybunał Praw Człowieka sprawa, w której dwie żyjące w jednopłciowym związku kobiety z Islandii kupiły dziecko poczęte w procedurze in vitro i urodzone przez surogatkę. Islandzki urząd odmówił jednak uznania ich rodzicielstwa stwierdzając, że kobiety nie są z nim w żaden sposób spokrewnione. Jednocześnie przyznano im prawo do opieki nad dzieckiem. Niedługo potem kobiety zakończyły swój związek, a sąd rozszerzył prawo do opieki także na nowe partnerki obu kobiet, w efekcie czego dziecko ma obecnie cztery „matki”, choć żadna z nich nie jest rodzicem i nie ma z dzieckiem żadnego związku biologicznego.

Los dzieci urodzonych w wyniku surogacji bywa okrutny. Często maleńkie noworodki trafiają do sierocińców. Szczególnie wtedy, gdy ,,zamówienie” okazuje się chore, a takich już zleceniodawcy nie chcą. Zostawiają je, jak wadliwy produkt w sklepie, z którego kupujący zrezygnował z powodu fabrycznej wady.

Sprawa wymaga natychmiastowych regulacji

Przy takich mechanizmach prawo nie działa. Trudno karać za poświadczenie nieprawdy, bo śledczy musieliby uzyskać informację, że ktoś chce złamać prawo. Także prokuratorzy i sądy są bezradne, bo przepisy o handlu ludźmi na razie takich spraw nie obejmują. Mamy tu do czynienia z dzieckiem czy osobą nieurodzoną, która może być przedmiotem transakcji.

Wprawdzie w roku 2015 w ostatnim dniu urzędowania prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelizację Kodeksu Rodzinnego przewidującą, że matka może zrzec się dziecka jedynie na rzecz najbliższej rodziny, ale szybko znaleziono sposób na jej obejście. Ministerstwo Sprawiedliwości planuje wprowadzenie kary do 5 lat pozbawienia wolności za nielegalne lub przeprowadzone z obejściem prawa adopcje dzieci. Rząd też zapowiada zajęcie się tym projektem. Ponadto śledczy mają monitorować Internet i ścigać osoby, czerpiące dochody z surogacji. Dużo do zrobienia ma tu też Rzecznik Praw Dziecka.

Działania Ordo Iuris w Polsce

Fundacja walczy o zakaz surogacji i w tym celu złożyła zawiadomienie do prokuratury o naruszeniu przez New Life Poland artykułów 211a i 189a kodeksu karnego. Mowa jest o organizowaniu nielegalnej adopcji oraz o handlu ludźmi.A o nieprawidłowościach związanych z działalnością kliniki, powiadomiła Urząd Ochrony Danych Osobowych.

Ordo Iuris przygotowuje raport (w języku polskim i angielskim) opisujący skalę zjawiska i wykazujący niezgodność praktyk surogacyjnych z prawem międzynarodowym. W planach ma seminaria eksperckie dla przedstawicieli krajów-członków Rady Praw Człowieka i Komitetu Ekonomiczno-Społecznego ONZ, bo organy te mogą wyjść z inicjatywą zmian w prawie międzynarodowym. Chodzi o zwalczanie nielegalnego transferu dzieci oraz ich nielegalnego wywozu za granicę.

Surogacja wiąże się często z transportowaniem dziecka do innego kraju, co jest zresztą nie tylko sprzeczne z międzynarodowym prawem, ale też stwarza olbrzymie niebezpieczeństwo dla samych dzieci. Większość państw europejskich bezpośrednio lub pośrednio zakazuje surogacji, a  Konwencja o prawach dziecka wyklucza czerpanie korzyści finansowych z międzynarodowych adopcji. Surogacyjny biznes wykorzystuje jednak niespójność norm obowiązujących w poszczególnych krajach.

Nadal brakuje przepisów międzynarodowych, które wprost odnosiłyby się do samego procederu surogacji, wprowadzając precyzyjne sankcje karne. Dlatego eksperci Instytutu przygotowali projekt Protokołu fakultatywnego do Konwencji o prawach dziecka wprost zakazujący odpłatnej surogacji we wszystkich państwach, które go ratyfikowały.

Ordo Iuris wystosowało petycję do Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka, w której apeluje o przedstawienie ich protokołu na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Petycja została przetłumaczona już na 11 języków, a w jej promocję włączyło się ponad 20 organizacji społecznych i eksperckich z Polski, Czech, Bułgarii, Niemiec, Włoch, Holandii, Rumunii, Słowacji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Francji. Zostanie ona również przekazana do Rady Praw Człowieka ONZ.

Zdaniem Ordo Iuris proceder surogacji można zatrzymać. Potrzebne jest jednak systematyczne działanie na kilku poziomach. Siatka firm i organizacji, które umożliwiają surogację, wykorzystuje luki w prawie międzynarodowym. Dlatego tak ważne jest stworzenie mechanizmu, który jasno zobowiąże państwa, by w oparciu o jednolity model prawny zakazały surogacyjnej sprzedaży dzieci.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy