Ekonomiczne i wolnościowe podejście do zagadnień konsumpcjonizmu

Rynkowe podejście do omawianych zagadnień sprawiło, że pojawił się spór zwolenników i przeciwników. Sprowadza się on do prezentowania przeciwstawnych pojęć. Wśród nich: wybór kontra fetyszyzm towarowy, suwerenność konsumentów kontra władza korporacji, dobrobyt kontra nierówność,  dynamizm kontra dehumanizacja czy wolność kontra hegemonia.

Ekonomista Galbraith wnioskuje, iż impulsowi konsumcyjnemu dał początek system wartości, który kładł nacisk na zdolności produkcyjne społeczeństwa. Im więcej się produkuje, tym więcej trzeba posiadać dla zachowania prestiżu i odpowiedniego statusu.  

W sprawie konsumenckiej nie sposób nie przytoczyć, słynnego cytatu z „Bogactwa narodów” Adama Smitha: „Nie od przychylności rzeźnika, piwowara czy piekarza oczekujemy naszego obiadu, lecz od ich dbałości o własny interes. Zwracamy się nie do ich humanitarności, lecz do egoizmu i nie mówimy im o naszych własnych potrzebach, lecz o ich korzyściach. Jedynie żebrak godzi się z tym, aby zależeć głównie od łaski współobywateli”.

Adam Smith uważał, że jedynym zadaniem i celem wszelkiej produkcji jest konsumpcja, a interesy producenta należy mieć na względzie o tyle tylko, o ile to może okazać się konieczne dla popierania interesów konsumenta. Jednak w systemie merkantylistycznym niemal zawsze poświęca się interesy konsumenta dla interesów producenta. System ten, uważa jak się zdaje, produkcję, a nie konsumpcję, za cel wszelkiej działalności przemysłowej i handlowej. 

Zwolennicy liberalizmu gospodarczego (Ludwig von Mises, Friedrich A. von Hayek, Milton Friedman), byli zdania, że w gospodarce wolnorynkowej to konsumenci sprawują władzę. To oni, korzystając z mechanizmu wolnego rynku (np. system cen), zgłaszając chęć zakupu (kształtując popyt) decydują o tym, co i w jakich ilościach będzie produkowane.

Chris Casey w publikacji na stronie wolnorynkowego Instytutu Misesa, zadaje z kolei pytanie: skoro wydatki konsumentów są generowane przez spodziewany dochód, to z pewnością musi być on poparty bieżącym bogactwem?: „To może, lecz nie musi być prawdą. Będzie się to zmieniać w zależności od czasu, miejsca oraz od decyzji wielu podmiotów gospodarczych, które są podyktowane ich preferencjami czasowymi. A preferencje czasowe, czyli to, w jakim stopniu jednostka bardziej ceni sobie satysfakcję z dobra czy usługi w danym momencie niż jej perspektywę w przyszłości, są zależne od wielu zmiennych, nie tylko od bieżącego niezrealizowanego bogactwa zawartego w oświadczeniach maklerskich i wycenach nieruchomości.“

Wiele miejsca w swoich publikacjach i wystąpieniach w temacie konsumpcji i konsumentów, poświęcił wolnorynkowiec Janusz Korwin – Mikke, który spostrzegł:

  • „Tak – ludzie nie dzielą się, jak chciał Karol Marx, na „robotników” i „kapitalistów”. Ludzie dzielą się „w poprzek” – w godzinach pracy jestem Człowiekiem Pracy – po pracy jestem Konsumentem. Różnica między robotnikiem i kapitalistą jest taka, jak między gangsterem – a hersztem gangu. Z tym, że cłem gangu jest zaopatrzenie konsumentów w dobre i tanie towary – w czym każdy gang konkuruje z innymi gangami.”
  • „Codziennie przez 8 godzin jestem Ludziem Pracy – przez 16 jestem Konsumentem (również pidżamy i pościeli…). Oprócz tego są wakacje, urlopy, choroby, soboty i niedziele, święta… Oprócz tego do 18.go roku życia jestem tylko Konsumentem – i po 65 roku też. W efekcie przez 1/10 życia jestem Ludziem Pracy – a przez 9/10 Konsumentem.”
  • „W krajach, gdzie rządzą Ludzie Pracy, towary staja się coraz gorsze i coraz droższe (trwa inflacja) – a w krajach, gdzie rządzą Konsumenci, towary są coraz lepsze i coraz tańsze (trwa deflacja).”
  • „Kobiety były najważniejszym elementem gospodarki – bo, przypominam: celem gospodarki nie jest produkcja, tylko konsumpcja. Rozsądne wydawanie pieniędzy jest sztuką. Kobieta, wkładając w to własny czas, wiedzę, zdolności i wysiłek, potrafi zapewnić rodzinie ten sam poziom, na jakim żyłby mężczyzna samotnie… za połowę tej ceny – można więc powiedzieć, że dobra żona zarabia w gruncie rzeczy tyle samo, co mąż! (…). Te kobiety, szukając pracowicie dobrych i tanich towarów, zmuszały producentów do polepszania jakości i obniżania cen”. 

Natomiast wolnościowy „Liberte!“ w sukurs wolnościowcom i w odpowiedzi na fatalną reputację konsumcjonizmu, przytacza głos intelektualistów – apolegotów na temat  konsumcjonizmu:

  • Stanley Lebergott, wykładowca w Universytecie Wesleyan w Middletown: 

„Konsumpcja sprzyja osiąganiu szczęścia, ponieważ uwalnia nas od pozbawionych sensu trudów i przymusów, zmniejsza wysiłek związany z wykonywaniem wielu prac domowych, zakupów, sprzątania, itd. Po prostu: pozwala zaoszczędzić czas., np. w 1900 roku każda amerykańska gospodyni domowa poświęcała na prace domowe 44 godziny tygodniowo, a w 1975 roku już o 32 godziny tygodniowo mniej, zaś wszystko to m.in. dzięki żywności typu instant oraz działalności restauracji“.

„Konsumpcja to akt społeczny, który gwarantuje jednostkom udział w social universe – rozumianym jako całokształt zjawisk społecznych. Dzięki konsumpcji możemy poznawać nowych ludzi i tworzyć sieci kontaktów z innymi jednostkami, konsumentami czy raczej współkonsumentami (fellow-consumers)“.

  • Gilles Lipovetsky, wykładowca Uniwersytetu w Grenoble: 

„W dzisiejszych czasach chcemy coś mieć, by realizować siebie, a nie po to, by pokazać, że jesteśmy bogaci. (…). Dzięki możliwości wyboru, jaką daje moda, możliwy staje się rozwój indywidualnej autonomii oraz pogłębianie podmiotowości jednostki. Te z kolei stanowią fundament społeczeństwa demokratycznego. Konsumpcjonizm może ponadto, generować społeczną korzyść w postaci zaangażowania obywatelskiego. Synonimem zaangażowania obywatelskiego staje się dziś szeroko rozumiane konsumowanie: wysłanie SMS-a, wklejenie vlepki czy założenie profilu na portalu społecznościowym., Im bardziej świadomy konsument, tym bardziej świadomy obywatel”.

  • Arjun Appadurai, wykładał m.in. w Yale,  Nowym Jorku, Columbii, Pensylwanii i Chicago:

„Wszyscy jesteśmy gospodyniami, które codziennie trudzą się uprawianiem dyscyplin nabywczych w krajobrazie o wyraźnie polirytmicznych strukturach czasowych. Opanowanie tej mnogości rytmów (produktów, mód, stóp procentowych, trendów, stylów) i metod ich integracji to nie jest po prostu zwykła praca, ale rodzaj pracy najcięższej – pracy wyobraźni. W tym sensie konsumpcja jest zjawiskiem pozytywnym, stanowi bowiem swego rodzaju rynek zbytu dla ludzkiej twórczości. Pobudzając innowacyjność i napędzając postęp w kreowaniu zaawansowanych technologii, służy nam konsumentom – obywatelom społeczeństwa konsumpcyjnego“.

  • Judith Williamson, wykładowca Middlesex University w Londynie: 

„Konsumpcja zapewnia jednostce stabilność i samookreślenie. Okazuje się bowiem, że współcześnie ani rodzina, ani wartości i przekonania oparte na ich niezmiennym, absolutnym kanonie zwyczajnie nie są już w stanie tego zagwarantować. W epoce demokratyzacji mody istnieje tyle tożsamości do wyboru, ile zapełnionych półek i wieszaków w szafie“.

  • Stephen B. Young, wykładowca w Uniwersytecie w Minnesocie: 

„Na rewersie myślenia o zabezpieczeniach przed brakiem umiaru w korzystaniu ze zdobyczy nowoczesnego, stechnologizowanego świata, zawsze powinna znajdować się refleksja o ograniczeniach i szkodach, jakie niesie hamowanie postępu cywilizacyjnego przez nasze ciągłe narzekanie czy zbiorowe protesty głoszące, że konsumpcja nas degraduje, degeneruje i infantylizuje“. 

  • Francis Fukuyama, wykładowca w Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa w Baltimore:

„Konsumpcja jest (…) motorem działania homo ambitious – człowieka ambitnego, który dzięki konsumowaniu wciąż znajduje motywację do pracy, rozwoju i kształcenia. Homo ambitious potrafi krytycznie patrzeć na świat, dlatego akceptuje tylko te propozycje z zewnątrz, które pozostają w zgodzie z jego własnymi przekonaniami i odczuciami.“

  • Michael Novak, dyrektor Studiów Społecznych i Politycznych w American Enterprise Institute w Waszyngtonie: 

„Konsumpcjonizm kwitnie, ale wraz z nim rozkwita dobroczynność. A ci, którzy stale narzekają i nie widzą, ile miast wypiękniało, ilu ludzi ukończyło studia, ilu wybiło się z biedy w zamożność, zwyczajnie grzeszą”.

  • Robert H. Frank, wykładowca w Samuel Curtis Johnson przy Cornell University w Ithaca: 

„Jeśli wykorzystamy nasze dochody na zakup większej ilości pewnych niezauważalnych (inconspicuous) dóbr – takich jak wolność od długich dojazdów bądź stresującej pracy – wówczas z danych tych wyłania się zupełnie inny obraz. Im mniej wydajemy na zauważalne (conspicuous) dobra konsumpcyjne, tym więcej czasu możemy poświęcić rodzinie i przyjaciołom, na ćwiczenia, na sen, na podróże i inne działania służące regeneracji sił. Realokacja naszego czasu i pieniędzy w taki bądź podobny sposób przyniosłaby w rezultacie zdrowsze, dłuższe i szczęśliwsze życie”.

  • Andrzej Szahaj, wykładowca w Uniwersytecie Mikoła Koeprnika w Toruniu: 

„Światopogląd konsumpcyjny jest najlepszy ze wszystkich. Jeśli jednak porównać go z innymi współczesnymi orientacjami w świecie, można stwierdzić, że istnieją rzeczy gorsze, np. społeczeństwa militarystyczne, „wszelkie faszyzmy, komunizmy i fundamentalizmy. Gdybym miał wybierać między […] społeczeństwem uganiających się za towarami wyindywidualizowanych jednostek a społeczeństwem owładniętym ideą podboju i dyscypliny wewnętrznej, w którym konsumpcja jest objawem chorego drobnomieszczaństwa wybrałbym zapewne to pierwsze”.

Zatrzymując się przy obrazie Polski, pojawiło się uwarunkowanie kredytowo – zadłużeniowe, która zdaje się budzić niepokój obserwatorów i analityków społeczno – ekonomicznych. Z jednej strony, wolnorynkowy profesor Robert Gwiazdowski na łamach wolnościowego „Najwyższego czasu!“ zwraca uwagę, że Polacy już nie oszczędzają: „Pierwszy raz od 12 lat stopa dobrowolnych oszczędności spadła poniżej zera! Przeciwieństwem oszczędzania jest konsumpcja. Tymczasem oszczędności służą inwestycjom – tworzą więc kapitał (budynki, maszyny), który umożliwia osiąganie zysków w przyszłości, które będzie można przeznaczyć na późniejszą konsumpcję i… na przyszłe oszczędności“. 

Z drugiej jednak strony, pozostając w dyskursie wolnościowym, stwierdzamy i pytamy: Czy jest coś złego w tym, że osoba decyduje się zakupić coś bez oszczędzania i decyduje się zobowiązać, że będzie finansowo słabiej funkcjonować przez kilka miesięcy/lat, aby zwrócić pożyczone pieniądze? 

Stajemy się niewolnikami kredytodawcy, ale nie zostaliśmy zmuszeni do tego siłą. A każdy z nas ma wolny wybór i prawo decydowania o swoim życiu i szczęściu.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy