Dywersja psychologiczna w konflikcie na granicy

Stara zasada mówiąca, iż na każdą akcję należy spodziewać się reakcji zadziałała właśnie w stosunkach polsko-białoruskich. Warszawa kilka miesięcy temu wsparła protesty na Białorusi przeciwko Aleksandrowi Łukaszence, a ten przygotował odwet. Pytanie tylko czy sam Mińsk? 

Pierwsze nastąpiły uderzenia administracyjne w kilkusettysięczną mniejszość polską na Białorusi. Nie odniosły one jednak oczekiwanych rezultatów, więc postanowiono użyć sprawdzonych rozwiązań z lat 2015/16. Oczywiście chodzi tu o doświadczenia z kryzysu migracyjnego, jaki spotkał Europę. Wtedy to głównie Bałkany zalała fala emigrantów, wspierana przez służby specjalne kilku państw Bliskiego Wschodu.

Jakie doświadczenia z imigrantami z tego okresu mógł wyodrębnić Mińsk dla swoich celów?  

Po pierwsze – kierunkiem docelowym nielegalnych imigrantów były wówczas Niemcy oferujące duże wsparcie socjalne. Jednak po kilku miesiącach Berlin wstrzymał ich przyjmowanie i do dzisiaj w Grecji w obozach koczuje ponad sto tysięcy imigrantów. Dla Łukaszenki było jasne, iż Niemcy już nie przyjmą żadnej fali i odeślą imigrantów w tym przypadku do Polski. Zresztą w mediach niemieccy politycy rozważali jeszcze kilka miesięcy temu propozycję odesłania tych imigrantów, którzy od kilu lat przebywają w ich ośrodkach do pierwszego kraju UE, gdzie przekroczyli granicę, czyli właśnie do Grecji. 

Po drugie – Polska w odróżnieniu od innych państw Europy zachodniej nie jest przygotowana na absorpcję nielegalnych imigrantów i należy założyć, iż ich znaczna ilość może wywołać protesty skutkujące destabilizacją społeczną, a na to właśnie liczy Mińsk. Jeżeli nie od razu, to po opuszczeniu ośrodków dla uchodźców nowym przybyszom będzie bardzo trudno się adoptować w polskiej rzeczywistości. Czym innym są pracownicy zagraniczni sprowadzani w określonym celu a czym innym ludzie oczekujący życia opartego na własnej kulturze wspomaganej socjalnie przez państwo.

Kolejnym czynnikiem, który w tej chwili jest realizowany jest punktowa presja graniczna związana z wypychaniem nielegalnych imigrantów do Polski, poza pas rozgraniczenia granicy. W tym elemencie wojny psychologicznej wykorzystuje się z jednej strony zastraszanie obywateli Polski i przez to wpływa na postawy poparcia dla władzy, a z drugiej jest to badania działania systemu bezpieczeństwa Polski i jego sprawność reakcji na zagrożenia. Oczywiście ten drugi czynnik ma znaczenie znacznie szersze i jest pilnie obserwowany przez służby wywiadowcze wielu państw.

Na etapie zastraszania społeczeństwa w wojnie psychologicznej można określić struktury organizacyjne i środowiska, które można w przyszłości wykorzystać do działań w zakresie dywersji ideologicznej. Ich celem może być deprecjonowanie tradycyjnej roli państwa na rzecz państwa wrażliwego na oddziaływanie zewnętrzne. Taktycznym wymiarem agresji psychologicznej jest wzbudzanie powszechnej wrażliwości społecznej, która zaciera widmo zagrożeń, do czasu, kiedy reagowanie na nie staje się mało efektywne.

Istotnym narzędziem, którego brak państwu białoruskiemu w oddziaływaniu na Polskę jest brak mediów, przez które można by implementować społeczeństwu określone treści. Dlatego też można zaobserwować szczególną zbieżność narracji wewnętrznych mediów białoruskich z niektórymi ośrodkami medialnymi w Polsce w zakresie deprecjonowania uwarunkowanych doktrynalnie i prawnie obowiązków, każdego poważnego państwa.

Nie należy tu wykluczyć, iż ta wyjątkowa zbieżność celów jest koordynowana przez zagraniczne ośrodki siły a nawet pewne korporacje. To nie tylko atak informacyjny Białorusi na Polską, to także wzmożenie ataku ideologicznego pewnych środowisk, którym nie wyszły działania w postaci masowych protestów, a których celem było obalenie obecnego rządu. Wykorzystywanie agresji psychologicznej innego państwa do realizacji własnych celów politycznych, jako opozycja w formie generowania zasiewania niezgody społecznej jest działaniem przeciwko własnemu państwu. Tutaj widać przygotowanie całej akcji na poziomie znacznie wyższym niż posiadają Białorusini.

System demokratyczny w Polsce ma w sobie właśnie wiele obszarów, na które może wpływać przeciwnik pod pozorem korzystania z praw obywatelskich. Te elementy oddziaływania na Białoruś zostały formalnie zneutralizowane przez Łukaszenkę poprzez ograniczenie praw obywatelskich. 

Do przegranej i wycofania się z wojny w Wietnamie USA przyczynili się właśnie dziennikarze poprzez epatowanie opinii publicznej zdjęciami i relacjami wojennymi, co wywołało powszechne oburzenie. Właśnie tak samo próbuje się otworzyć szeroko polską granicę poprzez wykorzystanie określonych grup medialnych. 

Dziennikarstwo, zwłaszcza w okresie kryzysów (a z nim mamy do czynienia) ma za zadanie przekazywanie nie tylko rzeczywistości, ale także wspieranie psychologicznie działania państwa w stosunku do społeczeństwa, aby utrzymać moralną wolę oporu. Działania środowisk dziennikarskich, które pogłębiają oddziaływanie ośrodków medialnych przeciwnika ocierają się o dywersję, której celem jest obezwładnienie danego kraju. Podobnie jest z tzw. liderami opinii społecznej i politykami. 

Fot. TT / Straż Graniczna

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy