Dlaczego Polacy nie znają swojej historii? Część 3. – Terroryzm w II Rzeczypospolitej

W okresie międzywojennym w Polsce mieliśmy też do czynienia z terroryzmem. Tego typu walkę z państwem polskim prowadziła UWO (Ukraińska Wojskowa Organizacja) i OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów), a także agentura sowiecka. Nacjonalistów ukraińskich jak i komunistów łączył, bowiem wspólny cel – osłabienie, a w sprzyjających okolicznościach unicestwienie Polski. 

W latach 1922 – 1939 ofiarą zamachów padło kilkaset osób. Byli to Polacy, Ukraińcy, Żydzi, a nawet i Rosjanie. Ofiarami byli przedstawiciele polskich władz politycznych i administracyjnych jak poseł Tadeusz Hołówko czy minister Bronisław Pieracki, ale także wpływowi Ukraińcy jak Sydor Twerdochlib, Sofran Matwijas czy Iwan Babij. O krok od śmierci w zamachach znaleźli się: marszałek Józef Piłsudski, prezydent Stanisław Wojciechowski. 

Przygotowywane były kolejne zamachy na: ministra A. Zaleskiego, F. Sławoja-Składkowskiego, wojewodów: H. Józewskiego i B. Nakoniecznikow-Klukowskiego, Komendanta Policji Czesława Grabowskiego i wielu innych. Obiektem ataków i zabójstw stawali się policjanci, żołnierze (szczególnie KOP), nauczyciele, wójtowie i sołtysi, leśnicy, członkowie „Strzelca”, listonosze, koloniści i zwykli chłopi. Bardzo dużą grupę ofiar stanowili Rusini lojalni wobec państwa. 

W Krakowie w Rynku Dębnickim mieściło się laboratorium, gdzie konstruowano bomby dla zamachowców. Jego kierownikiem był ukraiński student chemii z UJ. Dokonano zamachu na Targi Wschodnie we Lwowie, gdzie przy pomocy dynamitu wysadzono główny pawilon wystawy. Próbowano spalić Dworzec Główny we Lwowie i dokonać zamachu na ministra przemysłu i handlu Kwiatkowskiego oraz na wojewodę lwowskiego hr. Wojciecha Gołuchowskiego. Członkowie UWO i OUN dopuszczali się także pospolitych napadów na ambulanse i urzędy pocztowe, kasy urzędów państwowych, a nawet zwykłych listonoszy. 

Ten hańbiący proceder pociągnął za sobą kolejne ofiary. Atakowano obiekty kolejowe, posterunki policji, koszary wojskowe, strażnice. Niszczono polskie godła, słupy telegraficzne i graniczne, palono lasy państwowe. W roku 1931 UWO planowało antypolską prowokację na skalę międzynarodową. Chodziło o wysadzenie pociągów międzynarodowych w korytarzu pomorskim, co miałoby sprowokować atak armii niemieckiej na Polskę. 

W latach dwudziestych i trzydziestych ukraińscy nacjonaliści przyczynili się do wybuchu masowych antypolskich akcji w województwach wschodnich. Ich zbrodniczość polegała na tym, że wykonawcy w imię walki o niepodległość dopuścili się podpalania i niszczenia prywatnego mienia ubogiej rolniczej ludności polskiej. Były liczne ofiary w ludziach, w pożarach ginęli dorośli i dzieci. W stajniach i oborach żywcem płonęły zwierzęta. Podpalano należące do Polaków cegielnie, młyny i wiatraki. Spalono dziesiątki dworków z ich nieocenionymi pamiątkami historycznymi. 

Nie można zapominać, że akcja podpaleń dotknęła nie tylko osadników, ale w głównej mierze rdzenną i osiadłą tam od wieków ludność polską. Drogą niszczenia dobytku polskich chłopów, w większości nieposiadających ubezpieczeń, dążono do wypędzenia ich z terytorium, do którego rościli sobie pretensje Ukraińcy. Było to niedopuszczalne. Ziemie te były mieszane narodowościowo od setek lat. W dzisiejszym rozumieniu akcja ta to były „czystki etniczne”

Na szczególne potępienie zasługuje tzw. „akcja przeciwszkolna”, w której celem było zastraszenie i wypędzanie polskich nauczycieli i usuniecie lekcji polskiego ze szkół państwowych. Niszczono budynki szkolne, palono książki, mapy i polskie symbole. Napadano na nauczycieli, dewastowano ich mieszkania i dobytek, a nawet dopuszczano się bicia i poniżania polskich dzieci.   

Niemiecka V kolumna

UWO i OUN pełniły w Polsce rolę niemieckiej V kolumny.  Dostarczały polskie dokumenty wojskowe i państwowe nie tylko Niemcom, ale także Sowietom i Litwinom. W przededniu wojny OUN podjęła przygotowania do zorganizowania antypolskiego powstania skoordynowanego z napadem sąsiednich krajów na Polskę. W co najmniej dziesięciu z osiemnastu okręgów OUN istniały szkoleniowe obozy paramilitarne, gdzie uczono obchodzenia się z bronią i prowadzenia walki partyzanckiej. 

Gdyby nie odwołanie rozkazu ataku przez Niemców, a potem powstrzymanie mordowania Polaków przez wkraczających Rosjan, to do ludobójstwa polskiej ludności cywilnej doszłoby już jesienią roku 1939, kiedy armia krwawiła w nierównej walce na dwa fronty i nie mogła przyjść cywilom z pomocą. 

Jest nas tylko garstka

Problematyką mordów ukraińskich w Polsce zajmuje się jedynie garstka historyków i politologów. Pracują oni od lat w atmosferze lekceważenia, podejrzliwości czasem nagonki. Traktowani są jako ci źli, którzy swoimi badaniami psują tak pięknie rozwijające się stosunki Polski z Ukrainą. To przecież ma być miłość bezwarunkowa, a tu takie rzeczy. Uczelnie wyższe odrzucają prace na ten temat, a jeśli młody badacz zdecyduje się go podjąć nie może liczyć na granty ministerialne czy jakiekolwiek inne. 

A ile pieniędzy corocznie jest przeznaczanych na badania dotyczące Holokaustu? Są to kwoty ogromne.

 

Tymczasem na Ukrainie problem narasta

Na Ukrainie trwa masowe fabrykowanie dokumentów i książek służących „naprawianiu” własnej historii i zamienianiu oprawców Polaków w bohaterów. Ze wsparciem państwa tłumaczą te kłamliwe, propagandowe prace na obce języki i posyłają w świat. Idee ukraińskiego szowinizmu przeżywają na Ukrainie renesans. 

Roszczenia terytorialne i finansowe wobec Polski rosną, Związek Ukraińców w Polsce niemal jawnie popiera banderyzm, Polscy przedstawiciele są notorycznie upokarzani przez Ukraińców, co nie przeszkadza im żyrować „w ciemno” nawet najbardziej antypolskie posunięcia ukraińskich władz. 

Niszczone są na Ukrainie nawet te nieliczne pomniki ofiar czystek etnicznych – a na wykazach ofiar pojawia się złowieszczy napis „SMERT LACHAM”.

Fot. Pomnik w Hucie Pieniackiej, powtórnie zdewastowany po wysadzeniu w powietrze. Na stojących obok tablicach z nazwiskami ofiar zbrodni umieszczono napisy: „Smert Lacham” (Śmierć Lachom) i „Precz z Ukrainy (dalej określenie niecenzuralne – PAP)”.
Źródło: Facebook

Fot. Lwów Wzgórza Wuleckie. W 2009 zdewastowano stary pomnik upamiętniający mord na profesorach lwowskich dokonany w 1941 r.
Źródło: https://www.mpolska24.pl/post/10283/aktualnosci-ze-lwowa-polakom-grozi-nowa-rzez-wolynska

Zacierane są ślady zbrodni – a Polacy od lat nie mogą dokonywać ekshumacji, choć jest to przecież niezgodne z prawem międzynarodowym. Rośnie za to legion kolejnych młodych ludzi wychowywanych od przedszkola w duchu skrajnego szowinizmu, rewizjonizmu i nienawiści do Polski – czerpanego z „Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty”. Powstają panteony dedykowane ludobójcom, ulicami ku ich czci płyną wielotysięczne marsze z pochodniami. Świat milczy, bo nic o tych zbrodniach nie wie – ALE DLACZEGO MILCZĄ POLACY? Czy nie wiedzą, że Kto zapomina historię -powtarza ją”.

Fot. Manifestacja w dniu urodzin Stepana Bandery 
Źródło: PAP za portalem „w Polityce”.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy