Dlaczego Polacy nie znają swojej historii? Część 2. – Straszny wiek XX

Do dramatycznej odsłony doszło w ówczesnej austriackiej Galicji Wschodniej u schyłku I wojny światowej. Na terenie Galicji konflikt narodowościowy tlił się od dziesięcioleci. Pełne nienawiści hymny, jak „Ne pora, ne pora Lachowi służyty” czy „My Hajdamaki, my wsi odnaki, jeszcze przed I wojną światową pomogły w wykreowaniu na bohatera Mirosława Siczyńskiego, mordercę polskiego namiestnika Galicji Andrzeja hr. Potockiego. 

Być może ważniejsza od samego zamachu z roku 1908 była tragicznie rokująca na przyszłość reakcja społeczeństwa ukraińskiego. Opisów tej rzezi pozostało stosunkowo niewiele. Jedną z nich pozostawił nam Kornel Makuszyński 

„…Straszliwy rezun, wnuk Gonty i Żeleźniaka, a krewny paryskich „dyplomatów”, mordował szlachcica, bo uważał to za przykazanie swoje główne, mordował jego żonę, bo ta urządziła mu szpital… rozcinał brzuchy panienkom ze dworu. Kiedy wymordował wszystkich, wtedy rabował dom wedle swojej metody: nie wiedział, co uczynić z jakimkolwiek sprzętem, więc go rozbija siekierą; plądrował wśród bezcennych pamiątek, podpaliwszy starą bibliotekę, aby mu było widno wśród walpurgicznej nocy; z pasja tłukł zwierciadła, darł obrazy, wyrywał posadzki, tłukł marmury. 

Jednakże niczego z taką nie palił lubością jak książek…Tak oto przez setki lat gromadzone pomniki kultury zmieniły się w kupę popiołu, zlanego krwią… Ludzie umierali, jak bohaterowie, jak męczeńscy misjonarze wśród dzikich, kobiety umierały, wystrzeliwszy wszystkie ładunki, po obronie rozpaczliwej i strasznej. W epidemii zbrodni, te były najohydniejsze, których nikt pojąć nie zdoła…”.

Ogromny wpływ na postawy i zachowania mas Rusinów wobec Polaków miała wówczas rewolucja bolszewicka i komunizm, jako ideologia. Ludzie zetknęli się z czystym złem, amoralnością, niewyobrażalnym okrucieństwem i terrorem. Ujrzeli, jak banalnie łatwo można, dysponując wystarczającą siłą, ścierać z powierzchni ziemi całe nacje. Do tego wkrótce dołączył niemiecki faszyzm…

Konflikt polsko – ukraiński lat 1918-1919

Jak każda wojna domowa, charakteryzowała się wyjątkową zajadłością, o podłożu nie tylko narodowym, ale i klasowym. W tym sensie dorównywała jedynie późniejszym walkom polsko-bolszewickim 1920 roku. Piszą o tym w swoich wspomnieniach liczni świadkowie. Znajdziemy tam opisy mordowania i maltretowania polskich jeńców i cywilów, gwałtów na kobietach i dzieciach i okrutnych torturach.

Pamiętnikarz Henryk Pietrzak notował: naszych wziętych do niewoli zamęczają […] odkopaliśmy konnego gońca, który miał wycięty język, wyłamane ręce, wykłute oczy. W parę dni później gdyśmy się wdarli do Dobromila, opowiadano nam, że ich biedaków, tak bili, zwołali całą wieś, najchętniej to dziewki się zbiegły i przysypano ich aż po szyję, uszy im odrywali, pod nos ogień przykładali, potem dziewki siadały na ich głowy i urynę oddawały i tak konali ku uciesze wsi…”

W pamięci Polaków okrutnie zapisał się założony przez Ukraińców obóz internowanych dla polskich żołnierzy i ludności cywilnej w dzielnicy Kołomyi Kosaczowie. Były i mordy masowe. Tak, więc w pierwszych dniach grudnia 1918 r. w polskiej wsi Sokolniki pod Lwowem Ukraińcy zamordowali 50 osób. W Wigilię 24 grudnia 1919 roku w Biłce Szlacheckiej zabili 28 osób. W Stanisławowie doszło do okrutnego zabójstwa siedmiu małoletnich chłopców polskich. Ekshumacja wykazała, że mieli wydarte oczy, języki i poobcinane uszy. Szalenie smutne, że do tych zbrodni masowo przyłączał się kler unicki. 

Rządy II Rzeczpospolitej rozgrzeszają sprawców 

Władze II Rzeczpospolitej powołały specjalną Komisję Sejmową Śledczą dla zbadania rozmiarów tej zbrodni. Jej członkowie zbierali zeznania i zlecali liczne ekshumacje ofiar. Niestety prace Komisji z upływem czasu słabły, a względy polityczne już w roku 1925 spowodowały wypuszczanie i amnestionowanie nawet tych nielicznych osób, którym udało się udowodnić udział w ludobójstwie ludności cywilnej i zbrodnie wojenne. 

Aby zapoznać się z jej pracami warto zajrzeć do wydawnictwa sejmowego pt. Mowy Sejmowe nr 7 „O okrucieństwach hajdamackich”. Zawiera on mowę posła tarnopolskiego Jana Zamorskiego, na posiedzeniu Sejmu z dnia 9 lipca 1919. Był on przewodniczącym Komisji Śledczej. 

W swym wystąpieniu podkreślił, że zgodzono się na to, że okrucieństw takich, które wołają o pomstę do nieba, jest bardzo wielka liczba, że poza tym okrucieństwami jest nieskończona liczba rabunków, podpaleń, morderstw, wynikających niby to z działań wojennych, których zapomnieć nie można…” 

Fot.: Strona tytułowa broszury zawierającej mowę sejmową Przewodniczącego komisji Jana Zamorskiego, wygłoszoną w Sejmie II RP dnia 9 lipca 1919 r. 
Źródło: Archiwum autorki tekstu. 

Raporty Komisji wykazały szczególnie okrutne zbiorowe gwałty na dziewczętach i młodych kobietach, obcinania piersi, wsadzanie i odpalanie granatów w kobiecych narządach rodnych. Tych strasznych czynów dopuszczali się głównie półinteligenci, synowie popów. Liczne ekshumacje wykazały nagminne grzebanie Polaków żywcem. Szczególnie okrutnie obchodzili się hajdamacy z księżmi katolickimi. księdza Rysia z Wiśniewa zakopano żywcem, do góry nogami, drugiego, nieznanego z nazwiska zamordowano i wrzucono do jamy, którą kazano mu samemu wykopać. 

W gorącym apelu wspomniany przewodniczący Komisji Sejmowej zaapelował o wyłapanie i aresztowanie wszystkich zbrodniarzy. Konkluduje: Jest to wytwór tej szkoły, która zaprawiała młodzież do hajdamaków w pojęciu Tarasa Szewczenki, że taki hajdamaka bierze święty nóż, poświęcany we krwi lackiej (polskiej- przypomnienie autorki), do mordowania wszystkiego, co lackie, do mordowania nawet żony Laszki i dzieci własnych, jeżeli są z Laszki urodzone…”Ślozy jemu tiekut, A win taki riże, taj riże”. To jest: łzy mu płyną, ale mimo to rżnie!, bo zrodzone z Laszki. Gdy na takich poematach zaprawia się młodzież, to z tej młodzieży wychodząca pół i ćwierć inteligencja potem nie umie niczego innego, jak tylko znęcać się, pastwić i mordować.”

Nierozliczenie sprawców tych mordów spowodowało, że Polacy mieszkający w innych dzielnicach nie dowiedziała się o tych mordach praktycznie nic. Nawet informacje o terrorystycznych zamachach dokonywanych przez OUN w okresie międzywojennym były przez służby wewnętrzne okładane klauzulami tajności. Władze II RP uznały, że najważniejsze jest z Ukraińcami się dogadywać, układać, nie drażnić przypominając im popełnione zbrodnie. 

Nawet obchody kolejnych rocznic bohaterskiej obrony Lwowa w roku 1918 starano się wyciszać i przemilczać. Polacy mieli nie wiedzieć, że Ukraińcy szykują im krwawą łaźnię i naiwnie wierzyć, że ukraińscy sąsiedzi są dla nich jedynie życzliwi. Można postawić tezę, że nieukaranie tych zbrodni, a co za tym idzie poczucie bezkarności sprawców doprowadziło po niespełna 20 latach do recydywy i nawrotu barbarzyńskich mordów. Wszak jednym z wypuszczonych za współudział w zbrodniach na Polakach był pop – ojciec Stepana Bandery! 

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy