Czyją grę gra Ukraina?

Przeskocz do sekcji:

Od kilku tygodni wzdłuż granicy Ukrainy z Rosją i na Krymie widzimy coraz większe nagromadzenie wojsk rosyjskich. Jest ich tam obecnie więcej niż w 2014/15 roku, kiedy trwała nigdy nie wypowiedziana i nieformalna wojna między tymi państwami. Rosjanie pod pozorem „kontroli gotowości bojowej’ rozpoczęli ćwiczenia 2/3 stanów wojsk powietrznodesantowych.

To ok. 30 tys. żołnierzy. Zorganizowano ponad cztery tysiące ćwiczeń w całym kraju, które odbywają się na terenie ponad stu poligonów i w 520 obiektach szkolno-treningowych. Pod koniec marca 2021 roku wg. ukraińskich danych wywiadowczych Rosjanie przetransportowali do separatystycznych republik w Ługańsku i Donbasie około 19 tys. ton paliwa, 335 ton amunicji, 35 pojazdów wojskowych oraz sprzęt pancerny i artyleryjski. 

I tak już na terenie wspomnianych separatystycznych republik znajdują się dwa korpusy złożone z obywateli Ukrainy szacowane na 35 tys. żołnierzy, którzy walczą po stronie Rosji. Dodatkowo w leżącym niedaleko od Donbasu Rostowie nad Donem przemieszczono duże ilości śmigłowców uderzeniowych oraz dodatkowo dyslokowano na Krymie 56. Samodzielną Gwardyjską Brygadę Powietrznodesantową. 

Rosjanie na granicy z Ukrainą posiadają także do 28 batalionowych grup taktycznych. Każda batalionowa grupa taktyczna pozwala na prowadzenie operacji ofensywnych z ograniczonymi celami bez ogłoszenia mobilizacji. Według szacunków liczebność całego ugrupowania stanowi 87 tys. osób, do 1100 czołgów, do 2600 pojazdów opancerzonych oraz 1100 systemów artyleryjskich. 

Batalionowe grupy taktyczne

Rosjanie mogą ich mieć ponad 200 na stanie armii. Powstały one po pierwszych klęskach w czasie wojny w Czeczeni. Ich budowa wynikała z braku zdolnych do prowadzenia działań bojowych oddziałów, które samodzielnie prowadziłyby operacje.  W ostatnich latach w ramach bieżącej reformy wojska rosyjskiego na szczeblu każdej brygady zmotoryzowanej stworzono jedną batalionową grupę taktyczną składająca się z żołnierzy kontraktowych. Z czasem ich ilość wzrastała. 

Dodatkowo Federacja Rosyjska realizuje od kilku lat inwestycje wojskowe wzdłuż wschodniej granicy Ukrainy i tworzy nowe związki taktyczne oraz operacyjne. W tym celu do Woroneża przemieszczony został sztab 20 Armii Ogólnowojskowej, a w obwodach smoleńskim, brjańskim, biełgorodskim i woroneżskim dyslokowano w 2016 r. 8 Armię Ogólnowojskowa. Na samym Krymie w 2017 r. stworzono 22 Korpus Armijny, który dowodzi większą częścią lądowego ugrupowania FR na półwyspie. 

Oprócz nowych armii, w Siłach Lądowych Rosji rozpoczęto odtwarzanie dywizyjnych związków taktycznych. Obecnie trzy z dziewięciu dywizji znajdują się na granicy z Ukrainą – 3, 144 i 150 – zmotoryzowane. Ta ostatnia ma się składać w dużej części z osób mających także obywatelstwo Ukrainy. Dodatkowo trzy dywizje – 4 pancerna, 2 i 42 – zmotoryzowane znajdują się w składzie innych armii Zachodniego i Południowego okręgu wojskowego, czyli strefie odpowiedzialności operacyjnej na Ukrainie.

Pytanie czy faktycznie Ukraina przygotowywała operację odbicia utraconych obwodów czy też reaguje na nagromadzenie sił przeciwnika w jej pobliżu. Na to pytanie do końca w najbliższym czasie nie będziemy znali odpowiedzi. 

Podobnie jak w trakcie konfliktu rosyjsko – gruzińskiego w 2008 r. nie było wiadomo, kto pierwszy zaatakował. Jednakże w całej sprawie nasuwa się podstawowe pytanie, czy w Kijowie zdają sobie sprawę, iż samodzielnie Ukraina nie ma szans na obronę do linii Dniepru w razie pełnoskalowego konfliktu. Dodatkowo od strony Białorusi także rozpoczęło gromadzenie sił nad granicą z Ukrainą. 

Obecnie w armii ukraińskiej służy nieco ponad 200 tys. żołnierzy, a w rzeczywistości odpowiadają oni za ponad 500 km granicy morskiej i około tysiąca km granicy z Rosją (białoruskiej już nie liczę). Gdyby tylko wziąć skoordynowane uderzenie z obszarów zajętych przez separatystów oraz z rejonu Charkowa (w dużej części zamieszkałego przez Rosjan), wzmocnione desantem na zaplecze sił ukraińskich obrona by się z dużą pewnością rozpadła. 

Mamy jeszcze ewentualny front z kierunku Krymu oraz możliwy desant na część obwodu odeskiego wzmocniony uderzeniem rosyjskim z Naddniestrza. Tego ukraińska obrona nie jest w stanie wytrzymać, a pamiętać należy, iż miliony młodych Ukraińców pracuje za granicą, niejednokrotnie uciekając przed służbą w armii. 

Na co liczy Ukraina? Na realną pomoc wojskową ze strony NATO, w tym USA i Turcji? Samo wysłanie amerykańskich okrętów na Morze Czarne to tylko ewentualna pomoc w utrzymaniu szlaków komunikacyjnych, bo ani okręty USA nie zaatakują Floty Czarnomorskiej ani Rosjanie nie zaatakują amerykańskich okrętów. Za duże ryzyko na globalny konflikt. 

Także Turcja w ostatnim czasie dosyć aktywnie wspiera Kijów w modernizacji armii, w tym głównie w ofensywnych dronach.  Jednak ich ilość nie wpłynie zasadniczo na ewentualny teatr działań. Podobnie jak propozycje, które padły ze strony ekspertów Atlantic Council o przekazanie przez USA zakonserwowanych stu samolotów F-15C/D Eagle, E-2C-2000 Hawkeye i KC-135R oraz wysłaniu ich na Ukrainę. Takie działanie musiałoby mieć zgodę Kongresu USA. Dodatkowo wymaga co najmniej roku na przygotowanie pilotów i obsługi naziemnej. Na to Ukraina nie miałaby czasu i tego typu propozycje należy odczytywać tylko w kategoriach chciejstwa.

Dla Waszyngtonu oraz Ankary gra ukraińską kartą jest bardzo na rękę, gdyż obie stolice mają ochotę na wplatanie Ukrainy w konflikt z Rosją. A to spowodowałoby ograniczenie aktywności Moskwy na Bliskim Wschodzie i dało pole do negocjacji w kwestii neutralizacji Rosji we wsparciu Chin i Iranu przy ewentualnym konflikcie tych państw z USA. 

Rozpoczyna się niebezpieczna gra globalna, którego jednym z obszarów jest państwo graniczące z Polską. Miejmy nadzieję, iż wszystko zakończy się na demonstracji siły Rosji i Ukrainy wspieranej przez państwa NATO.  Interesem Polski w tej rozgrywce jest jak najdłużej pozostać z boku, gdyż graniczymy z Rosją i prorosyjską Białorusią. Do konfliktu, a tym bardziej wojny z Rosją nie jesteśmy gotowi. 

Jest to nam absolutnie niepotrzebne. Musimy jednak pilnie rozwijać wojska operacyjne i OT oraz uzupełniać sprzęt, bo czasy są coraz bardziej niepewne.  

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy