Czy człowiek to za mało? Wirtualni influencerzy podbijają sieć.

Niemal w każdej dziedzinie oddajemy maszynom władzę nad naszym życiem. Nie zastanawiamy się nad tym, że humanoidalne, wirtualne byty zaczęły już kierować naszymi emocjami, postawami, wyborami.  Pojawia się pytanie – kto odpowie za szkodliwe czy nieuczciwe zachowania wirtualnych postaci, wchodzących w życie społeczne przez ekrany komputerów? Kto odpowie za potencjalne szkody wynikające z szerzenia podejrzanych ideologii? Czy prawo międzynarodowe lub krajowe jest przygotowane na takie przypadki? Przyjrzyjmy się narastającemu zjawisku cyfrowych celebrytów, których codziennie obserwują miliony ludzi.

Moda na influencerów

Trwa już od wielu lat. Powstała nowa forma marketingu zwana „influencer marketing” obejmująca rekomendacje i lokowanie produktu przez wpływowe osoby, organizacje, a ostatnio twory wirtualne. Przedstawiane są nam jako znane, kompetentne osoby i dzięki temu uzyskują duży wpływ na odbiorców. Rynek jest dzisiaj tak zróżnicowany, że w zasadzie nie ma dziedziny, w której nie udałoby się odnaleźć odpowiedniego influencera.

Ludzie prowadzą w Internecie najróżniejsze konta, zaczynając od mody i kosmetyków, poprzez sport, technologię i podróże, aż po blogi polityczne. Dobry influencer potrafi angażować nie tylko indywidualne osoby, ale całe grupy, by rekomendować im dedykowane produkty swojego sponsora.  Członkowie grup z kolei powołując się na jego opinie rozsiewają je dalej w społecznościach.

Użytkownicy są świadomi tego, że większość reklamowanych produktów to część zakontraktowanych kampanii, jednak mimo wszystko wierzą, że ich idol nie poleci im produktu, który mu się nie podoba. Sami influencerzy również uczą się fachu i czują, że marki, które promują, muszą pozostawać w zgodzie z ich profilem.

Dlaczego wierzymy celebrytom?

Działa tu prosta zasada, że skłonni jesteśmy wierzyć postaciom pięknym i perfekcyjnym, takim, które odniosły sukces, cieszą się poparciem rządzących i mediów, mają wpływ na władzę. Ważne nazwiska, celebryci, gwiazdy i osobowości telewizyjne potrafią zrujnować niejedną kieszeń. Ludzie wierzą, że takie osoby nie mogą się mylić- ufają im.

Widząc skuteczność takich działań specjaliści od marketingu postanowili, pójść dalej. Zlecili fachowcom od informatyki i desingerów stworzenie idealnych influencerów wirtualnych. Ich sztuczność nie razi, gdyż dzięki rozlicznym zabiegom chirurgicznym czy Photoshopowi realni ludzie wykreowali już kanon współczesnego piękna. Perfekcja, to idealnie gładka cera, wielkie oczy, perfekcyjny wykrój ust, lśniące włosy, a do tego doskonale wysportowane i wyprofilowane ciało – tak samo ma wyglądać pożądana postać – realna czy wirtualna.

Humanoidy stopniowo usuwają z rynku ludzkich celebrytów

Dzisiaj wirtualni celebryci coraz skuteczniej wypierają ludzi z rynku. Mają wiele zalet: nie muszą jeść ani spać, nie chorują, nie miewają depresji, złych humorów, nie spóźniają się na próby. Są zawsze dyspozycyjni. Nie odmówią wykonania zadnia, które mogłoby ich razić lub krępować – nie posiadają bowiem ludzkiej moralności i wrażliwości. Do tego ludzkim idolom zdarzają się głupie zachowania, wypowiedzi, wpadki, które mogą potencjalnie zaszkodzić reklamowanej marce czy zleconemu zadaniu. Robotowi się to nie przytrafi – chyba, że jakiś dowcipniś go zhakuje.

Ich czas nadchodzi

Nowi wirtualni celebryci mają indywidualne cechy charakteru oraz ludzkie zachowania i osobowość. Co ciekawsze posiadają swoje agencje, które kreują ich wizerunek i dbają o rozwój kariery. Zadaniem takich agencji jest tworzenie, a później zarządzanie życiem robotów. Agencja nie produkuje tych postaci tylko na własny użytek. Współpracują z firmami partnerskimi lub osobami publicznymi. Ich twórcy dobierają im stroje, towarzystwo, organizują „wolny czas”. Rynek ten rozwija się w szybkim tempie.

Wielu wirtualnych influencerów podejmuje współpracę z takimi firmami jak Samsung, Phoenix, Dior, Balenciaga, Vogue czy Cosmopolitan. Coraz więcej marek, a nawet drużyn sportowych tworzy własne postacie, które mają je reprezentować w mediach społecznościowych.

Najbardziej popularni cyfrowi celebryci

  • Lil Miquela – najpopularniejszy i najlepiej zarabiający humanoidalny robot influencer oraz piosenkarka. Na Instagramie obserwuje ją 3 mln osób. Angażuje się politycznie wspierając organizację Black Lives Matter oraz LGBTQ+.W 2018 roku znalazła się na liście „The Times” najbardziej wpływowych osób działających w Internecie.
  • Shudu – pierwsza na świecie cyfrowa supermodelka, 19-letnia pół Brazylijka, pół Hiszpanka. Tworzy też muzykę, której na Spotify słucha już 1,5 mln osób. Na Instagramie obserwuje ją 215 tys. osób.
  • Bermuda – influencerka i piosenkarka ”z Los Angeles”. Na Instagramie obserwuje ją 290 tys. użytkowników. Jest postacią kontrowersyjną, prezentująca także poglądy polityczne.
  • Blawko – jest wirtualnym mężczyzna. Twórcy kreują go na symbol seksu. Ma 154 tys. obserwujących na Instagramie.
  • Noonoouri – ten wirtualny influencer nie przypomina człowieka, bliżej jej do postaci z mangi. Jest weganką, walczy o prawa zwierząt, potępia marki modowe. Angażuje się politycznie wspierając ruch Black Lives Matter, a także akcje UNICEF-u. Obserwuje ją 349 tys. internautów.

Podsumowanie

Wchodzimy w świat, w którym wpływ na naszą wizję przyszłości będą miały pisane przez specjalistów algorytmy i opracowane przez nich awatary. Wprawdzie pozbawione ludzkich ułomności, ale równocześnie odczłowieczone i zaprogramowane na realizację celów elit i wielkich koncernów. Ich wpływ, szczególnie na ludzi młodych może spowodować spustoszenia o skali trudnej do przewidzenia. Nie chodzi tu o sprzedanie im nowej gry czy szortów, ale wdrukowanie im pożądanych scenariuszy i  promowanie  określonego sposobu życia.

Narzędziem do realizacji tego celu będą nieludzcy najemnicy, których razem z oddanymi fanami kupić może każdy, nawet bardzo zły człowiek.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy