Czy chłopaki z AGROunii znają historię?

Rolnikom jest źle i protestują. Taki przekaz medialny dociera za sprawą AGROunii. A może nie ma, po co kruszyć kopii i kos na sztorc stawiać?

Społeczno – historyczna sytuacja rolników jest niezwykle wymowna.Kwestia chłopska pojawiła się już na samym początku kształtowania się sytemu stanowego. W literaturze pięknej problem chłopski pojawił się w XVI wieku. Aby w XVIII wieku awansować na najwyższą półkę dyskursu publicznego i stać się przedmiotem analiz społecznych. 

W tej sytuacji można się zastanowić nad odwiecznym problemem niedoli chłopa, czy też może jest tak, że „chłop żywemu nie przepuści” jak śpiewa Kazimierz Grześkowiak i „chłop potęgą jest i basta” jak chce tego gospodarz Wesela. Chłop nigdy nie miał lekko. Jak zauważył prof. Ludwik Stomma: „Chłop potęga nigdy w Polsce nie był. Wręcz przeciwnie: najpierw zniewolonym „chamem” pańszczyźnianym, później obywatelem drugiej kategorii. Przy całym zagrożeniu kolektywizacja egzekucjami przymusowych dostaw etc.

Wymieńmy jeszcze podstawowe kwestie, które kształtowały się, w dość często stereotypowy sposób obrazu chłopa: 

a) Był obrażany. Od czasu średniowiecza zaczęto używać określenia uznawanego powszechnie za pejoratywne – „cham”, od imienia jednego z trzech synów Noego. Później nawet, u samego noblisty Henryka Sienkiewicza padają słowa: „Z widłami do gnoju chamy! Lepiej wam to przystoi niż szabla”, czy „Boże, ty widzisz i nie grzmisz – chamy taki miód piją”. Określenia cham chamem i a wiecie wy chamy pojawiają się na kartach tej książki częściej. 

b) Nie był oświecony, postępowy i wyedukowany. Chłop galicyjski, przeważnie analfabeta, z braku wiedzy nie był podatny na nowinki techniczne i nadal posługiwał się prostym narzędziami, które nie zmieniały się od wieków m.in. drewnianym pługiem. Był tak prosty, że nabyte zegary i zegarki ukrywano przed ludźmi, bo był traktowany, jako rzecz dziwna i zbytek wszelaki. Stąd się wzięło powiedzenie „daj chłopu zegarek”, przypominają Mieczysław Czuma i Leszek Mazan.

c) Był zastraszany. Nie sposób, nie zgodzić się z antropologiem Ludwikiem Stommą, który pisze o postawie „pańszczyźnianej”, a określenie to istniało jeszcze w II RP, zaznaczając, iż „wieki upodlenia odcisnęły swoje piętno”. Wybitny działacz ruchu ludowego Wincenty Witos: „Chłop żył prawie codziennie z nieodstępującymi go obawą i strachem. Przerażał go żandarm, wójt, urzędnik. Czuł wieczny strach przed leśnym, karbownikiem, polowym, nie śmiał oczu podnieść na księdza, nauczyciela, leśnego, ekonoma”.

d) Żył w przeludnionej wsi. Historyk Feliks Koneczny zauważa, że z ciemnotą łączyła się straszliwa nędza: „Wszystkie stany zubożały. Przyrost ludności wiejskiej gniótł się znowu we wsi rodzinnej, nie znajdując zarobku i zajęcia w sąsiednich ubożejących miastach i miasteczkach. Ludzi we wsi było tyle, że połowa wystarczyłaby na obrobienie gruntów; lud nauczył się, więc mimo woli lenistwa, a nie mając dostatecznego zajęcia na cały dzień, szukał zatrudnienia w karczmie i tak szło wszystko coraz gorzej. Dwór ubożejący dawał coraz mniej zapomóg, a chłop zapomogi coraz częściej potrzebował i zaczynała się wzajemna niechęć chaty i dworu”.

e) System był niewłaściwy. Socjolog Edmund Lewandowski wnioskuje: „System folwarczno – pańszczyźniany utrwalał ekstensywne formy produkcji i kształtował negatywne postawy wobec pracy, szlachta przyzwyczaiła się do próżniactwa, a chłopów do partactwa. Chłopi do tego stopnia nie znosili pracy, że po uwłaszczeniu popadli w stan bierności apatii i pijaństwa”. 

Publicysta Rafał A. Ziemkiewicz w „Polactwie” ukazuje, że ten stan rzeczy przetrwał po dziś dzień, a ma korzenie głownie w upadłych gospodarstwach rolnych zdanych na łaskę państwa: „Jaśnie Państwo było odpowiedzialne za swych chłopów tak jak pasterz odpowiada za swą trzodę. Polska to dla większości jej mieszkańców taki właśnie folwark, władza – każda władza – to dziedzice ze swoją świtą skarbowych ekonomistów i innych nadzorców, a oni sami – fornale z czworaków. Państwo mają za nich myśleć. Ubrać, płacić, dać żreć. Wyznaczyć robotę i pilnować”.  

f) Był leniwy. Jest najdawniejsza staropolska „satyra stanowa” obrazowała konflikty rodzące się w ówczesnej rzeczywistości ekonomicznej polskiej wsi. Opisywała przebiegłość, rolnika uchylającego się od obowiązków:

„A robią silno obłudnie:

Ledwo wynidą pod południe

Pług Stoji na roli, w lemiesz klekce:

Rzekomoć mu pług orać nie chce”.

g) Miał problem ze świadomością narodową. Norman Davies zauważa: „Czytałem kiedyś pamiętnik galicyjskiego ludowca, wójta jednego z miast II Rzeczypospolitej, który urodził się pod Tarnowem, jako chłop pańszczyźniany w cesarstwie Austro-węgierskim. Nie wiedział, że jest Polakiem. Od ludzi słyszał, że gdzieś są Polacy. Ale to była szlachta albo jacyś ludzie mieszkający nad Wisłą. Nie on. I nie jego rodzina. Dopiero, kiedy mając 20 lat nauczył się czytać dowiedział się, że mówi i czyta po polsku, czyli jest Polakiem”.  

h) Włodarze o nich zapomnieli. Wg. W. Zawadzkiego: „Konstytucja III Maja wszyscy obywatele są równi wobec prawa. Chłopi też. Takiej myśli zabrakło niestety w Konstytucji 3 Maja.  Jak zauważyli cudzoziemcy, wieśniak po uchwaleniu konstytucji pozostał w dalszym ciągu niewolnikiem. Los polskich chłopów porównywano z losem murzynów pracujących na plantacjach”.

i) U zaborcy miał lepiej. Sytuacja chłopa śląskiego przed przyłączeniem tych ziem do Prus przypominała nędze chłopa polskiego. Zbigniew Łotys przypomina, że „Po inkorporacji Śląska do Prus sytuacja ta polepszyła się. Wieśniak śląski w odróżnieniu do chłopa polskiego wie gdzie może się udać ze skarga przeciw swemu ciemiężcy. Chłopi śląscy są bardzo zadowoleni z przyłączenia Śląska do Prus. Chłopi mieszkający w Prusach korzystali z większej wolności aniżeli w Polsce, stąd też masowo uciekają z Rzeczypospolitej do Prus

j) Zmuszeni byli emigrować. A i tam warunki, w jakich przyszło żyć nie były najlepsze. U Józefa Chałasińskiego w „Kulturze amerykańskiej” czytamy o warunkach, w jakich przyszło żyć: „Ojciec jak przyjechał, to świnie z miasta na piechotę gonił. Domy to były takie jeszcze gorsze jak kurniki po dworach. Każdy to se jeszcze krowy trzymał, kurów to tu było zatrzynsienie, niektórzy tyz mieli po 50 kaczków. Uni tu mieszkali, 20 chłopa w jednym roomie (pokoju), dzisięć pracowało na dziń, dzisięciu na noc, to jak się pokladły na zimi, to jak szczury jeden kolo drugiego leżeli”.

k) Dochodziło do tragicznych sytuacji przemocy. Wybitny socjolog Józef Chałasiński przedstawia jeden z pamiętników rolnika z początku XX wieku: „Wiele stron ma dobrych wieś, ale jeszcze więcej złych. Najgorszą jest sprawa licznych partii, które się kłócą na kupie, a czasem nawet biją cepami, nożami, czy pałkami”. 

Sytuacja się nieco ustabilizowała, na wsi wygrywa PiS, PSL też skazywany na porażki przekracza próg 5% i lokalnie rozdaje karty. AGROunia chce zająć miejsce Samoobrony. Ale jak się porówna obecną sytuacje z poprzednimi, to ciężko jest mówić o walce, jaka odbywała się przed laty. A i niedola poprzednia z tą obecną nierówna. Ta pod auspicjami unijnymi znacznie przecież lepsza.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy