Czy Chiny zaatakują Tajwan?

Do Tajpej w asyście transportowca wojskowego przylatuje trzech amerykańskich senatorów. W tym samym czasie na drugim brzegu cieśniny tajwańskiej władze Chin kontynentalnych przeprowadzają głośne manewry desantowe. Wykorzystują do tego nowoczesne okręty zaprojektowane do skutecznych działań ofensywnych w regionie Indo-Pacyfiku. Sytuacja niewątpliwie jest napięta, ale czy na tyle by doprowadziła do agresji ze strony Chin?

Tajwan – azjatycki Checkpoint Charlie? 

Oficjalnie delegacja Senatu USA, złożona zarówno z przedstawicieli Demokratów i Republikanów, zawitała w Tajpej w celu omówienia pomocy w walce z pandemią Covid-19. Nieoficjalnie wizyta, jak i trwające manewry chińskich sił, wpisują się w szerszy kontekst globalnej rywalizacji mocarstw w Azji Wschodniej. Amerykanie coraz aktywniej zaznaczają swoją obecność w regionie, realizując konsekwentnie koncepcję powstrzymywania agresywnych działań Chin wobec amerykańskich sojuszników. 

Tajwan ma tu kluczowe znaczenie, a władze w Pekinie nie kryją swojej woli przejęcia kontroli nad wyspą. To najważniejszy priorytet partii komunistycznej od czasu ogłoszenia przez Denga Xiaopinga polityki „Jednych Chin”. Istnienie niezależnego rządu chińskiego (Tajwanu), na domiar tego demokratycznego i kapitalistycznego, z roszczeniami do kontroli nad obszarem całych Chin kontynentalnych, godzi w legitymizacje władzy komunistów. 

Droga do pokojowego zjednoczenia, jak w przypadku Hong-Kongu i Macau w ramach polityki „Jedno państwo – dwa systemy”, po wydarzeniach z 2019 roku, wydaje się mrzonką. Dlatego Pekin zaczyna rozważać działania stricte siłowe. Poprzedzą je demonstracje możliwości militarnych i prowokacje, które mają przetestować reakcje sił USA. 

Tu na przykład flota tajwańska poinformowała o wykryciu trzech chińskich statków wojennych w odległości zaledwie 33km od wybrzeża wyspy.

Otwarta wojna nie leży w interesie żadnej ze stron. A zajęcie Tajwanu byłoby przekroczeniem czerwonej linii przez Pekin. W najbardziej prawdopodobnym scenariuszu wojny z Chinami główna strategia sił amerykańskich ma opierać się na morskiej blokadzie w pierwszym łańcuchu wysp (linia Malezja, Filipiny, Tajwan, Okinawa i Wyspy Japońskie). Tajwan wydaje się mieć fundamentalne znaczenie dla tej strategii, gdyż powstrzymuje flotę chińską przed operowaniem na otwartym oceanie, przez co z łatwością mogłaby atakować amerykańskie linie zaopatrzeniowe i znacząco osłabić swobodę manewrowania US Navy w regionie.

Niepewna przyszłość Azji Wschodniej 

Obecny czas jest dla Chin być może ostatnią szansą na zajęcie wyspy najmniejszym możliwym kosztem. Ich gospodarka prawdopodobnie niedługo osiągnie szczyt swoich możliwości wytwórczych. Pozycja USA w regionie dalej nie jest wystarczająca, a ich dotychczasowi sojusznicy ciągle nie są przekonani po której stronie nowej zimnej wojny stanąć. 

Pomimo dyplomatycznych deklaracji, państwa Azji Wschodniej stoją przed poważnym dylematem. Ich gospodarki w przytłaczającym stopniu swój wzrost i handel zagraniczny oparły na ekonomicznej potędze Chin. Jednak agresywna postawa Państwa Środka zmusza ich do zajęcia twardego stanowiska wobec tej ekspansji, najlepiej w oparciu o dotychczasowego hegemona, dysponującego najsilniejszą flotą na świecie – USA. 

Jak na razie okres dyplomatycznej niepewności, kiedy to większość państw regionu chciałaby jednak zachować dotychczasowy status quo i nie angażować się w żadne konflikty czy układy sojusznicze, sprzyja Chinom. Szybkie zajęcie wyspy byłoby silną kartą przetargową Pekinu w hipotetycznych negocjacjach z Zachodem, który tak jak Azja Wschodnia, nie jest jeszcze gotowy na otwarty konflikt. W bardzo szybkim czasie mógłby się on przerodzić w konflikt globalny i poprzez efekt domina zaangażować również Rosję, Indie czy Pakistan. 

Nowa zimna wojna 

Obie potęgi jednak nie rezygnują z technik wojny hybrydowej, w której to rywalizacja z pola bitwy przenosi się w przestrzeń technologii oraz informacji. Chińskie soft power w polityce zagranicznej opiera się głownie na nacisku gospodarczym i kreowaniu wizerunku pokojowego mocarstwa, z którym można zyskownie handlować. Celem jest zaszczepienie w sojusznikach USA defetystycznej postawy i myślenia, że konflikt z ChRL po prostu się nie opłaca. 

Takie nastroje panują już w Australii, której największym partnerem handlowym są Chiny. Hipotetyczny konflikt doprowadziłby do upadku ich gospodarki. Jednak wizja „pokojowych Chin” szybko rozwiewa się w świetle ostatnich potyczek granicznych w Kaszmirze z Indiami i w agresywnych działaniach floty chińskiej na Morzu Południowochińskim wobec Wietnamu, Malezji czy Filipin. Wydaje się, że aktualna taktyka USA, czyli okresowe patrole i manewry z sojusznikami, przestaje być skuteczna. Chiny zaczynają coraz mocniej „tupać” w regionie. Z drugiej strony władze w Pekinie twierdzą, że obawy m.in. w sprawie Tajwanu, są sztucznie podniecane przez USA w celu zwiększenia wydatków na zbrojenia i wzniecenia antychińskich nastrojów na świecie. 

Jednak trzeba zauważyć, że władze chińskie traktują Tajwan jako „zbuntowaną prowincję”, więc zajęcie jej formalnie nie byłoby inwazją, ale przejęciem kontroli nad własnym terytorium, co starają się od lat podkreślać w oficjalnym dyskursie politycznym. 

Światowa szachownica

Wydaje się, że aktualne wydarzenia to tylko badanie gruntu pod nowe „rozdanie” sił w regionie. Pomimo bardzo silnej woli „zjednoczenia Chin”, Pekin ciągle liczy się z konsekwencjami rozwiązania siłowego. Wiele wskazuje na to, że zastraszanie i testowanie możliwości operacyjnych USA i ich sojuszników w regionie, jest aktualną strategią Państwa Środka. Chiny ciągle mierzą się z dużą ilością niewiadomych jak m.in. reakcja opinii międzynarodowej, w tym również Europy, która po Azji jest największym rynkiem zbytu dla towarów chińskich. 

Z drugiej strony przykład Krymu pokazuje jasno, że postawienie Zachodu przed faktem dokonanym paraliżuje jego możliwości, gdyż ten pod groźbą wojny totalnej o skrawek ziemi przyjmuje postawę koncyliacyjną. To pokazuje, że cała strategia Okcydentu opiera się na jednym wielkim blefie. Czas pokaże, który gracz w tym wielkim globalnym pokerze wejdzie „va banque”, a który powie „pas”.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy