Co z dalekowschodnimi łańcuchami dostaw?

Dostrzegalne wszędzie podwyżki cen część to niewątpliwie wina sytuacji międzynarodowej i logistyki. Obecnie to jedno z najsłabszych ogniw światowego handlu. W skrajnych przypadkach zagrożone mogą być nawet transporty strategicznych surowców i towarów m.in. leków. Jaka będzie długofalowa reakcja krajów Zachodu i czy możemy coś na niej zyskać?

Od marca 2020 roku światowa gospodarka przeżywa konwulsje. Już na samym początku kryzysu gospodarczego związanego z epidemią Covid-19 naruszone zostały dotychczasowe łańcuchy dostaw.

Do naprawdę niebezpiecznej sytuacji dochodzi wtedy, kiedy gra toczy się o dostawy produktów strategicznych, takich jak lekarstwa. Europa jest zaopatrywana w środki medyczne głównie przez dwa kraje: Indie i Chiny. To stamtąd importuje się na nasz kontynent ok. 40% leków i aż 80% substancji wykorzystywanych do ich produkcji na miejscu.

Z dostępnością tej kategorii produktów był problem już w marcu zeszłego roku. W Indiach, a zwłaszcza w Chinach ze względu na covidowe restrykcje działalność ogromnej części fabryk została zawieszona. Z tego powodu w niektórych krajach europejskich ostrzegano nawet przed załamaniem się systemów ochrony zdrowia.

Na pewno nie poprawiły sytuacji takie wydarzenia jak zablokowanie Kanału Sueskiego przez 400-metrowy kontenerowiec „Evergiven” w dniach od 23 do 29 marca b.r. Straty w światowym handlu tylko z tytułu 7-dniowej blokady szacowane są na co najmniej 50 miliardów dolarów.

Co więcej – na Bliskim Wschodzie znów może stać się niespokojnie. Po niesławnym wycofaniu wojsk z Afganistanu, rozpoczęły się przygotowania do zakończenia amerykańskiej misji w Iraku. Ostatni żołnierz USA ma opuścić ten kraj do końca tego roku. Dzieje się tak mimo tego, że w kraju cały czas istnieje ryzyko ataków terrorystycznych, o które Amerykanie obwiniają szyickie bojówki wspierane przez Iran. Tymczasem kraj rządzony przez ajatollahów budzi coraz żywsze antagonizmy w regionie.

Szorstkie mogą stać się nawet relacje Iranu z Irakiem. W tym ostatnim przypadku główną przyczyną mogą być nieporozumienia co do zasobów wody słodkiej w obydwu krajach. Już wyniki ostatnich wyborów w Iraku wskazują na wzrost antyirańskich nastrojów.

Do tego dochodzą czynniki, które już dają się we znaki, czyli przede wszystkim ogromna, kilkusetprocentowa podwyżka cen frachtu z Dalekiego Wschodu do Europy. Przykładowo za transport jednego kontenera jeszcze 1,5 roku temu trzeba było zapłacić niecałe 3000 USD, dzisiaj ta kwota dochodzi już do 15000 USD.

Póki co lepiej nie będzie. We wrześniu w liście otwartym do przywódców państw uczestniczących w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, Międzynarodowa Izba Żeglugi i inne organizacje branżowe ostrzegły, że istnieje ryzyko „załamania się globalnego systemu transportu”. Najgorzej może być przed Bożym Narodzeniem. Już teraz przedświąteczne niedobory towarów zapowiadane są m.in. przez rządzących w Wielkiej Brytanii.

Na całym świecie pojawiają się więc projekty zapewnienia samowystarczalności gospodarczej, albo co najmniej skrócenia łańcuchów dostaw. Jeżeli chodzi o przemysł farmaceutyczny, Europa mimo wszystko ma duże możliwości. Dość wspomnieć chociażby fabryki ulokowane na całym kontynencie, w których można produkować komponenty do leków i same gotowe specyfiki.

Na skróceniu łańcuchów dostaw, dywersyfikacji i regionalizacji produkcji może skorzystać również Polska. Oczywiście najlepiej byłoby gdybyśmy uzyskali przy okazji dostęp do wysokich technologii i brali udział w najbardziej skomplikowanych stadiach produkcji w kluczowych sektorach, m. in. obronnym i telekomunikacyjnym. Wiele zależeć będzie jednak od naszych umiejętności negocjacyjnych.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy