Co nas czeka w 2022?

Za nami naprawdę trudny rok zarówno dla świata jak i Polski. Na pewno nie będziemy za nim tęsknić. Pod pretekstem walki z chorobą doszło do dramatycznego ograniczenia wolności obywatelskich i selekcjonowania ludzi na całym świecie. Byli oni ewidencjonowani i inwigilowani, a przede wszystkim nękani restrykcjami. Nie lepiej działo się w gospodarce i polityce międzynarodowej.

Ucieczka od wolności

Szczególnie dramatyczne zmiany zaszły w krajach demokratycznych zaliczanych do cywilizacji zachodniej. Mowa tu o Europie, USA, Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii. Co ciekawe, to Australia stała się dzięki swej zamkniętej populacji miejscem najbardziej agresywnego eksperymentu społecznego, mającego na celu wymuszenie posłuszeństwa na swoich obywatelach. Nie na wiele zdały się masowe protesty, gdyż większość mieszkańców została przez rządy poszczególnych krajów zastraszona, zaszantażowana groźbą utraty pracy, możliwości uczenia się, podróżowania, jadania w restauracjach, a nawet wychodzenia z domu. Do pacyfikowania opornych władze używały wszystkich podległych sobie służb:policji, straży miejskich, a nawet samych przedsiębiorców – właścicieli hoteli, restauracji, supermarketów – których pod groźbą drakońskich kar włączono w proceder selekcjonowania obywateli.

Rozpowszechniła się plaga donosicielstwa i narosła agresja wobec bliźnich. Pojawiły się paszporty covidowe, elektroniczne nadzory, opaski identyfikacyjne itp. W tym czasie w wielu rejonach Chin w najlepsze działa już system totalnej kontroli społecznej i punktowej oceny obywateli, przy niemal całkowitej bierności poddanych.

Niespełnione obietnice

W ostatnim roku na skutek dezorganizacji, a w niektórych krajach zapaści służby zdrowia, zmarło o wiele więcej osób niż zwykle. Polska okazała się tu niechlubnym liderem. Szczególnie wielkie rozczarowanie przyniosły szczepionki przeciw covid. Miały być one „lekiem na całe zło”. Pokładane w nich nadzieje okazały się płonne. Wystąpiło wiele powikłań poszczepiennych, a co gorsza, zaszczepieni w krótkim czasie zaczynają chorować i umierają.

Pandemia i towarzyszące jej restrykcje doprowadziły do spustoszeń w ludzkiej psychice. Stały lęk przed chorobą i niepewną przyszłością, eskalowany przez media, spowodował rezygnację i nasilenie chorób psychicznych. Obserwujemy bardzo dużo zachorowań na depresję i lawinowy wzrost liczby samobójstw.

Nastąpiło polityczno- psychologiczne „obezwładnienie” całych społeczeństw.

Gospodarka podupadła

Bardzo niedobrze działo się też w gospodarce. Lockdowny, przestoje, rozerwane sieci dostaw, dramatyczny wzrost cen surowców energetycznych (powiększany wprowadzaniem w życie założeń Europejskiego Zielonego Ładu), niekontrolowany dodruk pustego pieniądza na różnego rodzaju działania „osłonowe”, doprowadziły do rosnącego zadłużenia państw i postępującej inflacji.

Jeśli dodamy do tego wzrost cen kredytów (w tym hipotecznych) przyszłość zarówno przedsiębiorców, jak i szeregowych pracowników maluje się w czarnych barwach. Drożyzna wymusza kolejne koncesje na rzecz niezadowolonych i wzrost zadłużenia państwa – kółko nieszczęścia się zamyka… Tracą przede wszystkim średnie i małe firmy.

Koncerny, szczególnie z branży medycznej, osiągnęły krociowe zyski. Przyspieszyła koncentracja kapitału. Przykładem niech będą spektakularne osiągnięcia funduszy Vanguard czy Black Rock, któremu w ubiegłym udało się roku wejść na chiński rynek.  

Polityka międzynarodowa

I tutaj nie było dobrze. Stany Zjednoczone po zmianie prezydenta weszły w kolejny etap erozji swej mocarstwowej pozycji. W pamięci społeczności światowej na długo pozostanie chaotyczna i tragiczna ewakuacja żołnierzy amerykańskich z Afganistanu. Słabość nie może zostać niezauważona, dlatego prezydent Rosji zaczyna dyktować Zachodowi brutalne żądania. Za cenę wsparcia USA w konflikcie z Chinami wiele z nich może zostać spełnione. Ofiarą może paść przede wszystkim Ukraina, ale potem może Polska?

Osamotnienie polityczne naszego kraju, mimo wieloletnich starań porzuconego przez nowe władze USA, ataki i kary ze strony kierowanej przez Niemcy Unii Europejskiej i trwający od miesięcy nacisk migracyjny z Białorusi na granicę wschodnią dopełnia obraz.

Bez szklanej kuli

Co w takim razie czeka nas w roku 2022? Na pewno nie zabraknie napięć i konfliktów, ale liczę, że będzie nam nieco lżej. Dlaczego? Przez dwa ostatnie lata żyliśmy w szoku, w stałej obawie o zdrowie i życie, co powodowało, że nie myśleliśmy racjonalnie i bardzo łatwo było nami manipulować.

Każdy lęk w końcu zostaje jednak „oswojony”, i wraca trzeźwy osąd sytuacji – to dobry prognostyk. Założone kagańce zaczynają uwierać. Musimy jednak wykazać dużo determinacji, by umknąć z zatrzaskujących się klatek.   

Wzorzec już jest

Są nim Chiny. W kraju tym system ocenia obywateli, przyznając im punkty zależnie od tego czy postępują zgodnie z wytycznymi władzy. Można je stracić nie tylko za przestępstwa czy mandaty, ale nawet za posiadanie znajomych z niskim „rankingiem” czy za długie granie w gry komputerowe. Algorytm decyduje czy dostaniemy kredyt, paszport, kupimy mieszkanie, uzyskamy awans, poślemy dzieci do dobrej szkoły, a nawet, czy wsiądziemy do pociągu by odwiedzić rodzinę. Bez wystarczającej ilości punktów zostaniemy tego wszystkiego pozbawieni. Oczywiście prymusi, którzy uzyskają najwięcej punktów mogą jeszcze liczyć na profity w postaci zniżek za energię, wyższych stanowisk, obsługi medycznej…

System „zaufania społecznego” w wielu rejonach Chin rozciągnięto już na podmioty biznesowe. Dla opornych przygotowano obozy koncentracyjne, gdzie są „resocjalizowani”. Wszystkie dane obywateli są gromadzone na rządowych serwerach. Zainstalowano miliardy kamer rozpoznających twarze w celu ich identyfikacji. Wykorzystuje się bazy z odciskami palców i danymi biometrycznymi. Obraz zniewolenia dopełnia analizowanie przez władze treści publikowanych w Internecie i aktywności w sieciach społecznościowych. Kontroluje się zakupy i nadaje okres ważności pieniądzom wypłacanym pracownikom.

Czy wszystko to nie będzie mogło przytrafić się krajom nazywanym dotychczas „demokratycznymi”?

Jest się czego bać

Przy okazji covidowych restrykcji rządzący wielu „demokracji” uświadomili sobie jak łatwo można sterować ludźmi w pożądanym kierunku, za pomocą mediów, zmasowanej propagandy, łamiąc przy tym prawa obywatelskie. Okazuje się, że tak krytykowane chińskie rozwiązania są bardzo „przydatne”. Afera związana z nielegalnym wykorzystywaniem oprogramowania Pegasus to przecież tylko wierzchołek góry lodowej. Tworzenie baz obywateli, podsłuchy, monitoring, zakazy…

Wielkie zaniepokojenie budzi stała rozbudowa sieci telefonii 5G – jako narzędzia umożliwiającego naprawdę skuteczne nadzorowania społeczeństwa. Takim działaniom trzeba się z całą siłą przeciwstawiać, podobnie jak zakusom likwidacji pieniądza papierowego. Zakupy elektroniczne i inne formy płatności przez Internet umożliwiają nie tylko kontrolę nad wydatkami. Już teraz konta bankowe mogą być zablokowane w każdym momencie. Wpływ manipulacji impulsami elektronicznymi pokazują wyraźnie wahania kursów kryptowalut.

Prawdziwą wartość, poza metalami rzadkimi, ma energia. Ale Europa podchodzi do niej jak w opowieści o chłopie, co się sam zadusił. Elektrownie tradycyjne mają dzisiaj procesy, płacą kary nakładane przez TSUE – tymczasem Europejczycy odczuwają drożyznę i niedobory prądu. Brak w tym wszystkim rozumu, logiki.

Pewną nadzieją jest to, że rządząca światem grupa typu Soros, Gates, Musk i im podobni mogą się między sobą poróżnić. Są już pewne symptomy nieporozumień jak chociażby manifestowana przez Sorosa wściekłość z powodu wejścia funduszu BlackRock na rynek chiński. Nadal jednak działania tych ludzi mogą być do tego stopnia nieobliczalne, że mogą doprowadzić do wybuch wojny. Takim działaniem było zagrożenie stworzone przez satelity Starlink, produkowane przez SpaceX, jedną z firm należących do Elona Muska w chińską stację kosmiczną Tiangong. Rozpychające się w przestrzeni kosmicznej satelity Muska (docelowo ma ich być 12 tys.) spowodowały, że Chiny zażądały od USA wzięcia na siebie odpowiedzialności za działania kanadyjskiego superbiznesmena i złożyły protest w ONZ.

Wojny i konflikty

Z pewnym niepokojem oczekuję na zimowe igrzyska w Pekinie. Po pierwsze bojkot tego sportowego widowiska przez USA, W. Brytanię, Australię i kilka innych krajów pod pretekstem „łamania praw człowieka” jest skrajną hipokryzją w świetle postępowania rządów tych krajów w czasie pandemii, kiedy łamanie praw obywateli jest nagminne. Pomijając kwestię zlekceważenia wysiłku sportowców przygotowujących się do startów, przywódcy różnych krajów marnotrawią okazję rozładowania napięcia międzynarodowego dzięki spotkaniom podczas igrzysk.

W świecie starożytnym olimpiady były okresem wolnym od konfliktów. Teraz, widać, wielkim tego świata nie zależy na odprężeniu. Takim postępowaniem USA prowadzi niestety do eskalacji konfliktu mocarstw. Nie przypuszczam jednak by rok 2022 był właśnie tym w którym dojdzie do jakichś otwartych akcji, choć jak wiemy, kwestia Tajwanu jest i zawsze będzie „gorącym kartoflem”. Trzeba pamiętać, że głównym skutkiem tego konfliktu będzie porzucenie krajów Europy Środkowej przez USA.

Przypomnijmy sobie niedawny precedens związany z olimpiadą zimową Soczi w 2014 roku. Tak jak wtedy, tak i teraz jednym z punktów zapalnych będzie terytorium Ukrainy. Wiele wskazuje, że nie tylko Niemcy, ale i USA dogadały się już w tej kwestii z Władimirem Putinem i w razie agresji Ukraina zostanie sama. Obawy musi budzić pchanie Polski w ten konflikt, co może stać się wygodnym pretekstem do rosyjskiego ataku na nasz kraj!

Co z Polską?

Myślę, że nerwy Polaków zostaną wystawione na poważną próbę. Dla gospodarki wielkim ciosem będą konsekwencje tzw. nowego ładu, które fatalnie odbiją się na dochodach średnich i małych firm. Dramatyczne podwyżki cen energii, które uderzą również w przedsiębiorstwa, mogą doprowadzić do protestów zdesperowanych obywateli. Wysoka inflacja i wzrost cen kredytów (przede wszystkim hipotecznych) wiele rodzin postawi „pod ścianą”. Upadek rządu jest jednak wątpliwy, gdyż beneficjentów aktualnego stanu rzeczy jest zbyt wielu. Nie są to tylko ludzie związani z aktualną władzą, ale cały system powiązań quasi mafijnych w zarządach dużych miast, biznesów międzynarodowych, sądów, różnych dziwnych fundacji… Wszyscy oni boją się jak ognia „wywrócenia stolika” i pogonienia przez zdesperowanych Polaków przy kolejnych wyborach całego układu „okrągłostołowego”, który od 1989 roku wymieniał się jedynie stołkami. Poważnym zarzutem wobec rządzących będzie śledztwo w sprawie inwigilacji izraelskim oprogramowaniem Pegasus.

Kłopoty Polski mogą wykorzystać jej wrogowie. Poróżniona wewnętrznie i ogrywana na wielu polach przez Unię Europejską traci pieniądze i słabnie. Staje się też osamotniona po zmianie prezydentury w USA. Prezydent Biden rozmawia, bez udziału Polski, z przywódcami Rosji i Niemiec. Wiemy, że sojusz, a nawet współpraca tych państw oznacza grób naszej państwowości i potencjalny podział terytorium. Do tego silnie spajająca Polaków wiara przodków też eroduje. Sytuacja jest poważna, choć większość oglądaczy telewizji w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy. Ich umysły wypełnia się tematami zastępczymi, kwestiami obyczajowymi i segregacją epidemiczną. To prowadzi do skłócania ludzi nawet wewnątrz rodzin.

Ujawniła się dobitnie nieudolność i strachliwość przywódców realizujących w coraz mniejszym stopniu polski interes narodowy. Kraj naszpikowany jest obcą agenturą i wrogami wewnętrznymi. Granica z Białorusią wymaga stałego strzeżenia co kosztuje dużo wysiłku i pieniędzy. Na dodatek do Polski przyjechały miliony Ukraińców, którzy z racji ich silnej szowinistycznej i antypolskiej indoktrynacji łatwo mogą zostać wykorzystani przez naszych przeciwników.  

Polexit jawi się jako coraz bardziej realna wizja, ale doszliśmy do punktu w którym albo zbankrutujemy, albo wycofamy się z umów, które niszczą nas gospodarczo, a coraz bardziej też społecznie i kulturowo. Taki scenariusz byłby nie do przyjęcia przez firmy zachodnie, które z Polski zrobiły sobie rezerwuar pewnej, taniej siły roboczej. Dlatego musimy się liczyć z opcją aneksji. Na taką możliwość powinniśmy być przygotowani i mentalnie, i militarnie. Dzisiaj przy biernej postawie rządzących jesteśmy podgrzewani powoli, jak żaby. Popadamy w coraz większe kłopoty, bez świadomości narastającego zagrożenia. Kiedy zacznie brakować pieniędzy, pojawią się niedobory. Pewnych towarów może brakować. Trzeba być na to przygotowanym.

Tak więc rodacy, bądźcie czujni, nie dajcie sobie mydlić oczu. Zresztą za dwa, trzy miesiące, kiedy dostaniemy rachunki za zimowe ogrzewanie i energię elektryczną, każdy zapłaci za wiarę w „politykę sukcesu”. Czasem by zmądrzeć trzeba sobie nabić kilka guzów…

źródło fot. pexels.com, Erik Mclean. 

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy