Bohaterska obrona Lwowa 1918 – cześć 2.

Właśnie minęła, jak zawsze niezauważalnie, kolejna ważna dla Polaków 103 rocznica rozpoczęcia obrony Lwowa przed Ukraińcami w listopadzie 1918 roku.  Jest to jedna z najpiękniejszych kart w historii Polski. Poświęcenie i męstwo bohaterskiej ludności Lwowa, a zwłaszcza młodzieży, pozostaje do dziś niedoścignionym wzorem polskiego patriotyzmu. Młodzi Polacy prawie nic o tych faktach nie wiedzą, bo podręczniki milczą na ten temat. Pamięć o Lwowie i jego dzielnych obrońcach została bowiem skazana na zapomnienie.

„Orlęta” – bohaterskie lwowskie dzieci

W walkach o Lwów uczestniczyło w sumie 1421 dzielnych młodocianych obrońców, z których najmłodszy miał 9 lat. Ginęły w boju za Ojczyznę i swoje miasto.

Opowiada o tym znany wiersz Artura Oppmana pt. „Orlątko”:

O mamo, otrzyj oczy
Z uśmiechem do mnie mów,
Ta krew, co z piersi broczy —
Ta krew — to za nasz Lwów!…
Ja biłem się tak samo
Jak starsi — mamo, chwal!…
Tylko mi Ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal!…

Z prawdziwym karabinem
U pierwszych stałem czat…
O, nie płacz nad twym synem,
Co za Ojczyznę padł!…
Z krwawą na kurtce plamą
Odchodzę dumny w dal…
Tylko mi Ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal…

Mamo, czy jesteś ze mną?
Nie słyszę Twoich słów —
W oczach mi trochę ciemno…
Obroniliśmy Lwów!
Zostaniesz biedna sama…
Baczność! Za Lwów! Cel! Pal!
Tylko mi Ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal!…

Jednym z tych bohaterskich dzieci był 13 letni Antoś Petrykiewicz. Urodził się w roku 1905. Uczęszczał do V Gimnazjum we Lwowie. Walczył w oddziale kpt. Romana Abrahama, którytak pisał o nim w swych wspomnieniach:

…w moim oddziale Góry Stracenia walczył od pierwszych dni listopada uczeń II kl. gimnazjum, śp. Antoni Petrykiewicz… W walce był nieustępliwy. Ciężko ranny pod Persenkówką 23 grudnia 1918 r., zmarł 16 stycznia w szpitalu na Politechnice. Za osobistą odwagę odznaczony został Krzyżem Virtuti Militari. Był to najmłodszy w całej armii kawaler tego najwyższego odznaczenia wojennego…

Antoś Petrykiewicz

Antoś pochowany został na Cmentarzu Orląt Lwowskich w katakumbach. Ku czci młodego Antosia poeta Henryk Zbierzchowski napisał wiersz.

W pamięci ten żołnierz mały,
Który ocalił Lwów.
Dla Polski chwały:
Czapka większa od głowy,
Pod którą widać włos płowy.
A na obszernym mundurze
Jak ze starszego brata
Na łacie łata,
Dziura na dziurze.

Od strzałów Strzelców Siczowych zginął też inny młodociany obrońca Lwowa – Jurek Bitschan. Miał 14 lat. Gdy wybuchły walki o Lwów, Jurek postanowił wziąć udział w walce. Na przeszkodzie stanął mu ojczym, który nie chciał się na to zgodzić.  Jerzy nie posłuchał jednak i 20 listopada uciekł z domu, pozostawiając taki oto list:

Kochany Tatusiu! Idę dzisiaj zameldować się do wojska. Chcę okazać, że znajdę tyle sił, by służyć i wytrzymać. Obowiązkiem moim jest iść, gdy mam dość sił, bo brakuje ciągle ludzi dla wyswobodzenia Lwowa. Jerzy.

Jurek Bitschan

Jurka nie chciano przyjąć z racji dziecinnego wyglądu. Prosił tak długo, aż dowódcy zmienili zdanie, ale przydzielili mu opiekuna – chorążego Aleksandra Śliwińskiego. Oddział natychmiast wyruszył do walki. Ranek 21 listopada zastał ich na Cmentarzu Łyczakowskim. Jurek ostrzeliwał pozycje Strzelców Siczowych stojąc za pomnikiem znajdującym się pomiędzy kaplicami Baczewskich i Fogtów.  Jego opiekun krzyknął by ten przybiegł do niego w bezpieczne miejsce. Jurek został postrzelony w obie nogi.

Z bitewnego zgiełku rannego chłopaka wyciągnął porucznik Adam Plutecki. Przeniósł go za kaplicę Baczewskich i opatrzył rany. Niestety na nic się to zdało. Dzień później ciało Jurka odnalazł jego ojczym, w pobliżu leżało ciało żołnierza odpowiedzialnego za jego ochronę – chorążego Aleksandra Śliwińskiego.

Wyzwolenie Lwowa

18 listopada zawarty został rozejm. Ukraińcy ściągnęli posiłki spod Stanisławowa, Kołomyi, Stryja i Tarnopola, a Polacy oczekiwali odsieczy od strony Przemyśla prowadzonej przez wówczas 26-letniego ppłk. Tokarzewskiego- Karaszewicza, który wkrótce przejął komendę nad połączonymi siłami powstańców i odsieczy. Dotarły one niemal nie niepokojone do Lwowa 6 pociągami, który poprzedzał 7-my, pancerny. Było w nich 140 oficerów, 1228 strzelców, 507 koni, 8 dział i kilkanaście karabinów maszynowych. Zostanie wielką tajemnicą dlaczego Ukraińcy nie obsadzili przepraw i kilku mostów, które były na drodze pociągów. Być może byli zbyt pewni swojej przewagi, może mieli słabych przywódców- tego nie dowiemy się nigdy.

Walki trwały 3 dni. Miasto zostało w końcu odbite – w ostatnim momencie bo mieszkańcom groził głód. Brakowało też wody i prądu, bo nie działały wodociągi i elektrownia. Tego samego dnia Lwów został ostatecznie wyzwolony. 20 listopada siły powstańców obrońców Lwowa „na linii bojowej” liczyły 329 oficerów i 2717 żołnierzy. Od 1 XI 1918 zginęło 210 obrońców, a 762 zostało rannych, zabitych zostało 67 cywilów, a 148 raniono.

Oddajmy głos Maciejowi Ratajowi: Nadszedł wreszcie pamiętny w historii Lwowa dzień 22 listopada… Patrzę- na ratuszu powiewa chorągiew, chorągiew polska… Kto żyw spieszył na ulicę, w stroju często dość niekompletnym. Zaroiła się ulica od …żołnierzyków naszych, malców szkolnych przeważnie z dumą i radością dźwigających karabin przyciężki na ich wiek i przydługi na ich wzrost… Aleśmy się dobrze sprawili, proszę Pana Profesora?!…Dobrze serdeczny chłopaku, dobrze sprawiliście się i ty i inni. Z dumą i radością będziesz kiedyś czytał iż dzieci obroniły Lwów i będziesz mógł powiedzieć swoim dzieciom i wnukom, iż jednym z tych dzieci byłeś ty. Co krok spotyka się rozczulającą scenę – ojciec, albo matka prowadzi z dumą spotkanego syna-rycerzyka i niesie mu karabin- ulżyć trzeba kochanemu, spracowanemu dziecku!

Bezpośredni świadek tych wydarzeń, francuski generał Barthelemy tak oceniał udział mieszkańców Lwowa w obronie:

„Skłaniam nisko głowę przed kobietami szlachetnymi i bohaterskimi dziećmi, znoszącymi tyle cierpień i krew przelewającymi, by głośno stwierdzić, by krzyczeć na cały świat, że chcą do Polski należeć.”

Odwet na ludności żydowskiej

Maciej Rataj w swoich pamiętnikach skomentował też wydarzenia, do których doszło w chwili wyzwolenia Lwowa na terenie dzielnicy żydowskiej.

Tego dnia miałem jeszcze oglądać sceny nad wyraz bolesne- plądrowanie dzielnicy żydowskiej. Prawda jest taka, że w czasie walk uzbierało się w sercach polskich dużo uzasadnionego oburzenia na Żydów, którzy głosząc neutralność, stanęli po stronie Ukraińców… stykałem się z milicjantami żydowskimi i widziałem jak brutalnie i wyzywająco traktowali ludność polską, żołnierze nasi spotykali się z podstępnymi strzałami milicjantów żydowskich… wszystko to prawda, ale rabunki których dopuściła się hołota były czymś wstrętnym…”

Trzeba jednak oddać sprawiedliwość, że nie było na to żadnego przyzwolenia polskich władz, które natychmiast powołały sądy doraźne i szybko opanowały tumult.

Jedną z przyczyn która na pewno zaważyła na przebiegu przestępstwa było to, że Ukraińcy po zajęciu miasta wypuścili z więzień przestępców, a nawet zbrodniarzy, którzy razem z dezerterami skorzystali wówczas z okazji do napadu i rabunku. Co ciekawe aresztowani rabusie okazali się w 60% grekokatolikami tj. Rusinami.

Miasto Semper Fidelis

Po ostatecznym zakończeniu walk w roku 1919, marszałek Józef Piłsudski w uznaniu bohaterstwa mieszkańców odznaczył miasto Krzyżem Virtuti Militari. Powiedział wtedy:

„Tu (we Lwowie) codziennie walczyć trzeba o nadzieję, codziennie walczyć o siłę wytrwania. Ludność stawała się wojskiem, wojsko stawało się ludnością. I kiedym ja, jako sędzia wojskowy dający nagrody, odznaczający ludzi, myślał nad kampanią pod Lwowem, to wielkie zasługi Waszego miasta oceniłem tak, jak gdybym miał jednego zbiorowego żołnierza, dobrego żołnierza, i ozdobiłem Lwów Krzyżem Orderu Virtuti Militari, tak, że wy jesteście jedynym miastem w Polsce, które z mojej ręki, jako Naczelnego Wodza, za pracę wojenną, za wytrzymałość otrzymało ten order.”

Marszałek Francji Ferdynand Foch przemawiając w 1923 roku na Uniwersytecie Lwowskim oświadczył:

„W chwili, kiedy wykreślano granice Europy, biedząc się nad pytaniem, jakie są granice Polski, Lwów wielkim głosem odpowiedział: Polska jest tutaj.”

Niewielu Polaków wie kto spoczywa w Grobie Nieznanego Żołnierza. 29 października 1925 roku matka żołnierza poległego podczas bitwy pod Zadwórzem losowo wybrała szczątki nieznanego obrońcy, które następnie przewieziono do Warszawy i złożono w grobie, gdzie spoczywają do dnia dzisiejszego.

Milczenie o bohaterach obrony Lwowa trwa…

Już przed wojną Sanacja starała się w imię ”poprawnych stosunków z Ukraińcami” wyciszać obchody obrony Lwowa. Po II wojnie światowej, kiedy Lwów został brutalnie Polsce odebrany pojawiły się dyskusje nadwornych historyków nowej władzy nad poprawnością samego terminu „obrona Lwowa”.

Dla Polaków, a szczególnie rodzin wypędzonych ze swojego ukochanego miasta jest on oczywisty, mimo poprawności politycznej i niezadowolenia Ukraińców. Jest on poprawny ponieważ w polskim mieście Lwowie ludność polska wystąpiła przeciw ukraińskiemu wojskowemu zamachowi stanu.

To nie Lwowianie zaatakowali, ale zmuszeni zostali do obrony. Nie sięgali po cudzą własność, lecz bronili swej ojcowizny, swych domów, ulic, szkół, uczelni, fabryk i warsztatów. Powstali do walki na początku wręcz z gołymi rękami: z szablami, strzelbami i pistoletami wyciągniętymi z lamusa, zdobywając z czasem nowoczesną broń maszynową na zawodowym wojsku przeciwnika. Wśród obrońców byli robotnicy i urzędnicy, księża i batiarzy – słynni lwowscy ulicznicy, kobiety, dzieci i starcy oraz ci najbardziej patriotyczni i ofiarni – gimnazjaliści i studenci. Im to właśnie nadano przydomek „Orlęta Lwowskie”.

Dzisiaj we Lwowie, mieście „zawsze wiernym” Rzeczypospolitej wielowiekową polską obecność określa się publicznie mianem „OKUPACJI POLSKIEJ”. Mój Boże! – widzisz i nie grzmisz, nad takim kłamstwem i gwałtem na historii.

Źródło fot. histmag.org

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy