Blackout. Nowy straszak dla Europy.

Mieszkańcy Europy od dwóch lat żyją w stałym lęku. Nikt nie przeczy, że covid to choroba ciężka, która pochłonęła i pochłania wiele ofiar. Jednak niejasne przyczyny jej genezy jak i kontrowersyjne sposoby leczenia budzą u ludzi coraz więcej wątpliwości. Czy aby koszty społeczne tej antycovidowej operacji nie są za wysokie? Tym bardziej, że są ewidentnie nieskuteczne.

Dlaczego ludzi poddaje się tak niespotykanej presji? Muszą godzić się na lockdowny, kwarantanny, tracą możliwość zarobkowania, kształcenia, a nawet utrzymywania kontaktów rodzinnych. W tym, co szczególnie drastyczne, nie mogą odwiedzać w szpitalach swoich odchodzących bliskich. Do tego trzeba dodać problematyczne i nieskuteczne sposoby leczenia prowadzące jedynie do zapaści służby zdrowia i kolejnych niepotrzebnych zgonów.

Wszystkim tym zjawiskom towarzyszy medialny i polityczny mobbing, zastraszanie obywateli i wymuszanie przestrzegania restrykcji nawet wtedy, gdy są one niezgodne z prawodawstwem państw, które je wprowadzają. Synergia działań wielu rządów wskazuje, że są to przedsięwzięcia koordynowane. Wiele osób zadaje jedno pytanie – czy operacja ta nie została zaplanowana o wiele wcześniej?

Znajdziemy na to potwierdzenie w „profetycznych” nagraniach wypowiedzi i w pismach wielkich tego świata, jak: George Soros, Bill Gates, Rockeffelerowie, Rothschildowie, Klaus Schwab czy Elon Musk. Widać jasno, że scenariusz „pandemiczny” był przez nich rozważany (i przygotowywany) już od wielu lat.  

A efekty, jakie są – każdy widzi. Mamy dziś do czynienia z zalewem chorób psychicznych, aktów agresji, załamań, nerwic, depresji, i wreszcie samobójstw. Ponadto stan psychiczny wpływa bezpośrednio na większą podatność ludzi na choroby.

Kiedy wydawało się, że odporność psychiczna i fizyczna Europejczyków została wystawiona na wystarczająco ekstremalna próbę, politycy i media przygotowali im nowy straszak – blackout! Słowo to oznacza długotrwałą przerwę w dostawie prądu. Przywódcy wielu europejskich krajów przygotowują już na tę ewentualność swoich obywateli, bo są świadomi, że sami wpakowali ich w te kłopoty.

Co jest z tą energią? 

Poważne wątpliwości budzą też aktualne zaburzenia na rynku paliw kopalnych i energii, związane z podażą gazu, jak i prądu elektrycznego. Czy chodzi tylko o rozgrywki polityczno-ekonomiczne pomiędzy producentami a odbiorcami, czy o pogłębienie chaosu w celu przyspieszenia Wielkiego Resetu? Oczywiście, kiedy prześledzimy postanowienia kolejnych konferencji ekologicznych, a szczególnie europejskiego „zielonego ładu” i eliminowania paliw kopalnych na rzecz „zielonej energii”, nieuchronność kłopotów jawi nam się w pełnej krasie.

Zarówno energia solarna jak i wiatrowa, to jedynie kropla w morzu światowych potrzeb. Elektrownie atomowe, wodne, geotermalne – też nie wystarczą. Jeszcze 20 lat temu była szansa by rozwinąć na czas nowe technologie oparte np. na wodorze czy metanie, nie mówiąc już o ciągle niezrealizowanej technologii zimniej fuzji. Nowe wynalazki i badania blokowane były na tyle długo, że doszliśmy do punktu, gdy blackouty w Europie wydają się nieuniknione.   

Rodzi się, zatem pytanie: czy przywódcy polityczni podejmujący decyzje o zamykaniu kopalń i niszczeniu sprawnych bloków energetycznych nie zdają sobie sprawy z tego, co czynią? Czy to idealizm i ignorancja – czy zaplanowana katastrofa społeczna niezbędna do gruntownego przebudowania świata?

Cały dzisiejszy świat zasadza się na założeniu, że w gniazdku zawsze będzie prąd. Kiedy go braknie rozsypie się jak domek z kart, bo bez energii elektrycznej nie umiemy już funkcjonować.

Zaczęła się histeria

Austria pierwsza rozpoczęła backoutową psychozę w Europie. Pani minister obrony Klaudia Tanner stwierdziła, że latach 2022-2025 czekają nas w długotrwałe przerwy w dopływie prądu i gazu. W oficjalnym wystąpieniu Tanner zapewniła, że prawdopodobieństwo wystąpienia blackoutu w ciągu najbliższych pięciu lat wynosi 100%. Niektórzy naukowcy sugerują, że we wskazanym okresie mają też wystąpić silne burze słoneczne, uszkadzające wszelką metalową i cyfrową infrastrukturę. Jej resort ma przygotować kraj do tego zjawiska i zabezpieczyć strategiczne instalacje.

Za Austrią podążyły Niemcy. W Internecie pojawiła się strona z instrukcjami dla obywateli, jak postępować w razie wystąpienia blackoutu. Specjaliści nakazywali Niemcom przygotowanie dla każdego członka rodziny plecak z niepsującą się żywnością i odzieżą na pięć dni oraz z artykułami higienicznymi i środkami pierwszej pomocy.

Także Szwajcaria opublikowała w prasie wewnętrzny dokument ostrzegający, że w czasie najbliższych czterech lat może dojść do poważnych przerw w dostawie prądu, co wiąże się z uzależnieniem Szwajcarii od europejskiego rynku energii.

Sytuacją zaniepokojeni są też Brytyjczycy i Hiszpanie. Spowodowało to swoistą psychozę, run na sprzęt campingowy, lampy naftowe, świece, radyjka na baterie. Obawy Hiszpanów są poważne, gdyż zaopatrują się oni w gaz z Algierii (42%), który to przesył może być instrumentalnie wykorzystywany przez ten kraj w razie kryzysu paliwowego.

W dzisiejszych niespokojnych czasach energetyczne linie przesyłowe będą pierwszą ofiarą ewentualnych konfliktów. W dobie automatyzacji, nowych technologii i komputerowego sterowania infrastrukturą europejską, licznych połączeń i przesyłów energii między krajami, konsekwencji blackoutu nie odczułoby tylko jedno państwo europejskie, ale praktycznie wszystkie.

Jak długo przetrwa Europa bez prądu?

Co by się stało gdyby w Europie nagle prąd został wyłączony? Takie scenariusze opracowują unijni eksperci do spraw bezpieczeństwa.

Godzina 0: Przestają działać pompy paliwowe na stacjach benzynowych, wyłącza się uliczna sygnalizacja i dochodzi do pierwszych wypadków. Tramwaje nie działają. Tworzą się korki, które utrudniają pracę służb, w tym pogotowia i straży pożarnej, a trzeba uwolnić z wind tysiące ludzi. Mobilne sieci telekomunikacyjne ulegają przeciążeniu, bankomaty nie wydają gotówki, ogrzewanie, wentylacje i chłodzenie przestają działać, żywność zaczyna się psuć. Spada ciśnienie w sieciach wodociągowych i zaczyna brakować wody.  W szpitalach, domach opieki, więzieniach, lotniskach, ośrodkach nuklearnych itp. trzeba włączyć zasilanie awaryjne. Sklepy, szczególnie duże zamykają się. Na wsiach szczególnie w wielkich gospodarstwach pozbawionych zasilania awaryjnego zaczynają masowo ginąć zwierzęta hodowlane i drób. Na ulicach panuje zamieszanie, ale ludzie są jeszcze solidarni i starają się słuchać komunikatów.    

Dzień 1: W większości szpitali po 48 godzinach kończy się paliwo do agregatów zasilania awaryjnego, co prowadzi do zgonów osób podłączonych do aparatury. Część personelu medycznego i innych służb nie jest w stanie dotrzeć do pracy. Część sklepów zostaje otwarta, ale sprzedają towary tylko za gotówkę. Tworzą się gigantyczne kolejki, a ludziom brakuje pieniędzy papierowych. Telefony komórkowe stopniowo przestają działać. Zespoły Kryzysowe starają się zapanować nad sytuacją, jednak niektórzy ludzie zaczynają panikować.

Dzień 5: Po pięciu dniach w miastach zaczyna brakować żywności, bo ludzie zjedli już swoje zapasy. Część opuszcza miasto lub gromadzi się w schroniskach. Pojawia się przestępczość, gangi, rozboje, napady na sklepy, plądrowanie domów. Straż pożarna i służby ratownicze wyczerpały swoje rezerwy przewidziane na 72 godziny i nie mogą już koordynować akcji. Żołnierze i policjanci zaczynają opuszczać służbę, by zaopiekować się swoimi rodzinami. Śmieci nie są wywożone, a z powodu ogólnego pogorszenia się higieny i braku dezynfekcji zaczynają szerzyć się choroby. Służby państwa nie są już w stanie utrzymać porządku, zaczyna rządzić „prawo dżungli”.

Dzień 8: Po tygodniu wszystkie sklepy są już puste. Opieka medyczna praktycznie nie istnieje, w szpitalach umierają pacjenci. Nie ma kto gasić pożarów. Szaleje przemoc i grabieże. W więzieniach wybuchają bunty, więźniowie uciekają. Wojsko pilnuje kluczowych placówek publicznych, składów broni i paliwa, magazynów. Zagrożone jest bezpieczeństwo elektrowni atomowych. Według ekspertów, po tygodniu, najdalej dwóch, cała tkanka społeczna ulega rozprężeniu, a sytuacji nie da się już opanować.

Co z Polską?

W Polsce za rezerwy energii elektrycznej odpowiada Narodowy Program Ochrony Infrastruktury Krytycznej, nad którym pieczę ma Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Zgodnie z ustawą o rezerwach strategicznych przyjętą przez rząd w grudniu 2020 roku, cały system przeszedł pod nadzór premiera. Wtedy też postanowiono, że Agencja Rezerw Materiałowych (ARM), która była odpowiedzialna za gromadzenie zapasów paliw i ropy naftowej, zostanie przekształcona w Rządową Agencję Rezerw Strategicznych (RARS) i będzie podlegała bezpośrednio Prezesowi Rady Ministrów.

Czy nasze społeczeństwo jest przygotowane na taką sytuację? Bardzo wątpię!

Europejscy eksperci radzą jak się przygotować

Według nich każde gospodarstwo domowe powinno być przygotowane na przetrwanie 14 dni bez możliwości zrobienia zakupów.

  • Leki: apteczka powinna być dobrze skompletowana i zawierać nie tylko zwykłe leki, ale także środki przeciwbólowe, przeciwzapalne, przeciwkaszlowe, spreje do dezynfekcji, bandaże itp.
  • Jedzenie i picie: na dwa tygodnie na 1 osobę potrzeba przygotować 28 litrów wody, 4,9 kg. produktów zbożowych, 6.5 kg warzyw, 3,7 owoców i produktów mlecznych, 2.1 kg mięsa lub jaj (najlepiej konserwy).
  • Środki higieny: zapas mydła, środków do prania, naczyń i sztućców jednorazowych, rękawiczek, papieru toaletowego i kuchennego, podpasek itp.
  • Energia: baterie i akumulatory, baterie słoneczne, powerbanki, latarki LED, kuchenki turystyczne- gazowe i spirytusowe, świece, zapałki, telefony i radio przenośne.

Najlepsza rada. Przy długotrwałym braku prądu, w skrajnej sytuacji kryzysowej trzeba się spakować i jak najszybciej opuścić miasto. Nawet na resztkach benzyny pojedź tam gdzie ludzie są samowystarczalni i zdają się na naturę. Tam będzie najłatwiej przetrwać bez prądu.

źródło fot. unsplash.com

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy